O mnie , polce ktora jest od lat francuska
Blog > Komentarze do wpisu

Ni "K...", ni "P..."

Dawno temu ( oj juz bardzo dawno), moj Starszy Brat wrocil z "zagranicznych wakacji".

Wtedy "zagraniczne" wakacje na "dzikim i zdeprawowanym" zachodzie byly jednak dosyc rzadkie i zadne stada emigrantow polskich po Europie tak sie nie miotaly jak teraz.

 Pamietam jak po powrocie "szpanowal" ( tak sie wtedy mowilo) wsadzajac co dwa polskie slowa "Merde" albo " OH, la vache..."... Trwalo to pare tygodni i przeszlo mu ( na szczescie) dosyc szybko...

Oczywiscie ze opowiadal nam jak wspaniale jest "zagraniczne" zycie, bez kolejek, z dobrze wypelnionymi sklepami i torbami z plastiku ( u nas sklepy byly tak sobie pelne a torby plastikowe mozna bylo kupic tylko na bazarze...).

Kiedy pare lat pozniej sama wyjechalam na "dziki zachod" (jeszcze nie wiedzac ze nigdy juz na stale do kraju nie wroce) tez bardzo mi sie podobala lekkosc tutejszego zycia i latwosc codziennosci (u nas wtedy w sklepach byly tylko butelki z octem). Cieszylam sie na powrot do domu, do przyjaciol, do rodziny, do mojego zycia, myslac ze fajnie by bylo gdybym mogla za rok wrocic na dziki zachod na studia. Jak wiecie ulozylo sie moje zycie inaczej...

Ale nie o tym chcialam pisac.

Przeczytalam u Rudej ze mlodzi powracajacy po kilku miesiacach lub 2-3 latach emigranci nie przestaja krytykowac Polski. Jak tu zle, jak tu brzydko jak tam jest lepiej..... Mlodzi emigranci cierpia tez na bardzo wczesna i nie typowa chorobe Alzeimhera : zapominaja ich ojczysty jezyk... juz po paru tygodniach pobytu zagranica....

Kiedy to przeczytalam, najpierw zaczelam sie zastanawiac czy ten opis tez mnie dotyczy...

To prawda ze zdaza mi sie krytykowac ostatnio bardzo czesto polska polityke...

To prawda ze nie gotuje polskich potraw bo sa dosyc czasochlonne...

To prawda ze moj polski nie jest czysty, ze robie bledy ortograficzne, ze zupelnie nie rozumiem niektorych "nowych" polskich slow i czasami szukam slow mowiac po polsku...

To prawda ze moim krajem jest Francja, bo tu zyje, tu mam rodzine, mowie codziennie po francusku, slucham tutejszego radia, ogladam tutejsza TV, chodze do francuskich kin, teatrow etc.

To tez prawda ze bylam, jestem i zawsze bede polka.

To napisalam pare dni temu.... i nie mialam czasu na skonczenie go....

No i ten dzisiejszy artykul w GW juz mnie "przegonil" i nie ma sensu pisac dalej bo Kolowrotek czyli Ruda bardzo to wszystko wlasciwie ujela !!!

 Przypomnialo mi sie tylko jak te 26 lat temu sporo moich znajomych marzylo o zyciu i/lub zarabianiu w krajach zachodnich. Niektorzy wyjechali tam na pare miesiecy i szybko wracali bo dochodzili do wniosku ze ciezko jest zyc na obczyznie, inni (duzo rzadsi) probowali zostac (co bylo wtedy bardzo ciezkie).

Bardzo duzo roznych znajomych po prostu tylko marzylo i czekajac na hipotetyczny wyjazd nie przestawalo narzekac na zycie w kraju, wyobrazajac sobie ze gdzie indziej trawa jest bardziej zielona (tlumaczone z francuskiego powiedzonka).

Ile sie nasluchalam o tym jak zycie jest piekniejsze zagranica, lzejsze, ciekawsze, jak zagranica wystarczy tylko kiwnac palcem i natychmiast wszystko Ci sie udaje..... "no bo wiesz ten Mietek, Wojtek czy Marysia, to maja wlasny dom, samochod etc, etc;" zapominali tylko powiedziec ze na to wszystko ten Mietek, Wojtek czy Marysia pracowali jak warjaci.... I miasta wieksze i piekniejsze i ludzie milsi i zarcie lepsze i powietrze czystsze etc, etc, etc.

Krytycy wlasnego kraju zawsze niestety, byli i nadal jeszcze istnieja.... a szkoda.

A ja wam powiem ze kocham i polska poledwice i makowca i pierogi i tak samo sabaudzkie fondu czy tatiflette nie mowiec juz o dziesiatkch serow (choc ten najlepszy ser to ten bialy, swiezo robiony przez gazdzinke na Grapie).

Kocham zachody Slonca nad jeziorami mazurskimi i nad brzegiem Atlantyku niedaleko Bordeau.

I nadal nie mowie "K...."(po polsku) ani "P...."(po francusku), no chyba za w bardzo wyjatkowej okazji.

PS: Boldietorun: do tych 26 lat musisz dodac jeszcze nascie.... ale to tylko fizycznie , bo w srodku : w sercu i glowie to nadal tylko nascie

czwartek, 23 sierpnia 2007, sawicka02

Polecane wpisy

  • Jest nawet dobrze.

    Nie pisze , bo nie mam czasu. Pracy duzo, przynajmniej czas leci cholernie szybko. Teatru duzo, przynajmniej mam duzo przyjemnosci, nawet jesli zabiera mi to du

  • Tak jak powinno byc.

    Powinnam: uczyc sie tekstu nowej sztuki nazwijmy ja " Czekolada", popracowac nad rezyserka "Serenady" Mrozka ktora beda grali moi "podopieczni" z warsztatow, na

  • Koszmar.

    Chcialam pisac na temat polityki francuskiej. Na temat wywozenia do Afganistanu uchodzcow afganskich ktorym udalo sie dostac az do Europy, do Francji . Ale chyb

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2007/08/24 10:59:19
zaczelam pisac dlugi komentarz, ale musze spadac. Odezwe sie za "chwile". Kocham Cie niezmiennie Moja O.! :)
-
2007/08/24 13:02:52
wszystko prawda co piszesz i dobrze, że pokazałaś czym dla Ciebie to wszystko jest. Co ja dodam? - Śmieszne dla mnie, jak ktoś z Anglii przyjeżdża do Polski na parę dni i biega po lekarzach, dentystach, fryzjerach, nawet na angielskie filmy idzie w Polsce do kina (bo chodzi o to, że tu jeszcze jest taniej), a potem mówi, że Anglia jest cool, bo tam na wszystko cię stać..plus nie asymilują się, nie uczą się języka, nie poznają kultury, traktują to jak "robota i spanie", ani Polska ani obczyzna nie jest dla nich właściwie "ich" krajem. Tam to tam, "pojeb...Angole" a tu "syf". i tak między jednym lotem ryanair i a drugim..
-
2007/08/24 15:05:16
Ciesze sie, ze wrocilas z wakacji (mialas pogode??)
No i ciesze sie, ze napisalas ten artykul, calkiem sie w nim odnalazlam. Dziekuje, nie czuje sie juz tak bardzo samotnie.
-
2007/08/24 15:07:02
Dodam, w celu wyjasnienia, ze tez czasem nie rozumiem co sie do mnie mowi po polsku, a najgorsze , ze powiedziano mi, ze zmienil mi sie akcent...
-
2007/08/24 18:25:55
mojej kolezance inna kolezanka poznana na emigracji w usa wyjasniala co to jest solarium
wiec droga Sawicka jak widzisz punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia
jak ktos do szkoly lecial przez las i palil w piecu chrustem( bez obrazy i bez obrazania ) to moze sie zachlystnac zachodem
-
2007/08/24 20:23:06
Moj post w zadnym razie Ciebie i Tobie podobnym nie dotyczy. Dlaczego? Ano dlatego, że ja nie neguje wyborow osobistych, czy tez losu zrzadzeniem przypisanych. Nie dziwi mnie, gdy Polakowi, ktory lata cale spedzil za granica, brakuje slowa, by zwerbalizowac cos w jezyku ojczystym. Dla mnie to normalnie i jak najbardziej zrozumiale.Nie oburzam sie, gdy nasze smaki i zapachy sa juz "nie ich" - zyja tam i tam jedza i pachna. Proste. Natromiast nie toleruje i nie bede glupiego krytykanctwa! To jest moj kraj, moje miejsce na ziemi, tu zyje, bo chce albo musze!Nigdy nie odwazylabym sie krytykowac np. Twojego zycia we Francji!bo to Twoje miejsce i Twoje zycie. A Ty jestes moja przeszlosc i terazniejszosc nia pisana. Buziaki Sawicka. Moja Kochana Pani O.!
-
2007/08/27 08:03:09
Moj Kolowrotek kochany!!!
Ja wiem ze to nie o mnie, ale juz mam w sobie taki sytem " samo-krytyczny" ze najpierw zadaje sobie pytanie czy to o mnie chodzi... a dopiero potem z zupelnie czystym sumieniem dochodze do wniosku ze moge spac spokojnie....
Juz taki jest ten maly mozg Sawickiej. Ja Cie tez kocham moj Pani K.
Brittany: masz CALKOWITA racje, ale ja jednak boleje nad brakiem MINIMUM dobrego wychowania.... ( mowilam ze stara jestem to i mam zasady). Ucalowania....