O mnie , polce ktora jest od lat francuska
O autorze
Kategorie: Wszystkie | Amour | Babskie gadanie | Male co nie co | Pasja | Santé | Tak ogolnie
RSS
sobota, 08 grudnia 2012

W srode przez prawie caly dzien padal snieg.... Ile go napadalo zauwazylam dopiero w piate kiedy to zabralam sie za odsniezanie samochodu (najczesciej jedziemy do pracy razem z mezem , jego samochodem, a moj samochod uzywam raczj zadko) na ktorym lezalo sobie mniej wiecaj 30 cm sniegu.

Pojachalam zrobis zakupy do Carrefour'a do serowni, wrocilam i .... snieg znowu zaczal padac i tak sobie padal przez caly piatek.

Dzis znowu odsniezylam samochod .... chyba tym razem ze 40 cm.....

Na cale szczescie autostrady i glowne drogi sa calkowicie odsniezone, na "mniejszych" drogach lezy troszczke sniegu ale z zimowymi oponami nie ma zadnego problemu.

Siedze sobie w salonie, przy kominku, patrze na pieknie bialy krajobraz za oknem  i ciesze sie cisza i samotnoscia.

Moj poszedl na kolacje "pracowa" gdzies w gorach miedzy jeziorem Lemanskim i Vallée Verte a ja siedze sobie sama (no nie zupzlnie, bo z Panem Psem) w domu i sie rozkoszuje !!!!! Tak zadko mi sie to zdaza ... byc  domu sama.....

Najczesciej jestesmy w domu zawsze razem z Moim, zwlaszcz odkad jestesmy znowu tylko we dwoje, bo Mloda mieszka w Lyon'ie.

Moj jest czesciej sam w week-endowe wieczory w domu bo ja czesto jestem w teatrze, ja czesciej w tygodniu, bo on ma jakies tam zebrania .... ale byc sama w sobote wieczor..... oj juz dawno mi sie to nie przedazylo .....

Mloda, Moj i ja potrzebujemy tych momentow samotnosci .... to taka mala regeneracja....

18:30, sawicka02
Link Komentarze (3) »
niedziela, 02 grudnia 2012

Dzis wieczorem w France2, najlepszy film francuski wszechczasow : "Les tonton flingueurs" (Wujkowie zabijacy).

Dialogi napisane przez Michel Audiar sa znane, chyba, wszystkim francuzom. 

Ja widzialam ten film chyba ze dwadziescia razy , znam go na pamiec i nadal smieje sie jak opetana.

 Nie bardzo wiem jak ten film zostal przetlumaczony na polski , ale po francusku kazdy dialog jest "czystym diamentem" . 

Przepiekny "stary"swiat kiedy gangsterzy mieli kod honoru i byli dobrze wychowani.

 







 

 



20:55, sawicka02
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 22 października 2012

  

A propos poprzedniego wpisu .....

 Reklama pazdziernika - rozowego miesiaca .

"Robcie tak jak ja.

Wykrycie raka ratuje zycia"

 Jest to jak najbardziej oficjalna kampania reklamowa w telewizji francuskiej .

 

A tak naprawde to nie umiem dobrze przetlumaczyc slowa "dépistage" ..... badania w celu wykrycia raka ????

I nie ma lepszego slowa po polsku na "mammographie" niz radiographia piersi ????

 Dziekuje za pomoc ...

19:31, sawicka02
Link Komentarze (1) »
niedziela, 21 października 2012

Nie wiem jak jest w Polsce ale we Francji wszedzie mozna zauwazyc ze  "Pazdziernik jest miesiacem raka piersi".

Codziennie jadac do pracy przejezdzam przez rondo, na srodku ktorego stoi skalka ubrana w rozowe wstegi i duzy napis "N'oubliez pas le dépistage de cancer de seins"  (Nie zapomnijcie o badaniach na raka piersi ).

Dzis w telewizji wpadlam na reklame gdzie znani reportezy pytaja kobiety czy wiedza kiedy ostatni raz mialy robiona "mamographie" czyli radiografie piersi.

Dwa dni temu pokazywano wyprzedarz, w Paryzu ,sukienek  i roznych dodadkow ktore nalezaly do znanych aktorek. Pieniadze z tej sprzedazy sa przekazane na specjalny fundusz "raka piersi".

W wiekszosci malych miateczek i wsi na okolo mnie wisza rozowe wstegi, kokardy i przypomnienia ze rak piersi nie musi byc choroba smiertelna.

Ku przypomnieniu, od 50 roku zycia powinno sie robic radiografie piersi co dwa lata . Jesli w waszej rodzinie babcie, mamy, siostry lub bliskie kuzynki mialy raka piersi powinno sie zaczac robic te radiografie wczesniej.

Od wczesnej mlodosci kazda z nas powinna raz w miesiacu sama robic sobie male badanie piersi , mniej wiecej w polowie cyklu, macajac piersi w poszukiwaniu guzow. 

Jesli macie jakiekolwiek watpliwosci  wasz ginekolog odpowie na wszystkie pytania .  

Nie zapominajcie ze mozecie odwiedzic waszego ginekologa czesciej niz raz do roku !!!!!

Nikt lepiej nie zajmie sie waszym zdrowiem niz wy !!!!!

 

Osobiscie zaczelam robic radia piersi juz w wieku lat czterdziestu (bedac mloda dziewczyna wycieto mi z piersi malego NIE ZLOSLIWEGO guza). 

Mloda (tak jak i ja w jej wieku) zaczela chodzic do ginekologa co roku i mam nadzeije ze wie jak nalezy macac piersi w poszukiwaniu guzow.

Wsrod moich przyjaciolek i znajomych pare mialo raka piersi , walczyly z nim i w duzej, duzej wiekszoci wygraly !!!! 

Nie zapomnijcie, kazda z nas jest odpowiedzialna za swoje zdrowie !!!!!

 

21:28, sawicka02
Link Dodaj komentarz »
środa, 19 września 2012

Wszystko zaczelo sie cztery lata temu, od trudnosci w nawleczeniu nitki w dziurke od igly... Ja ktora zawsze mialam najlepsze oczy w rodzinie, moglam czytac napisy oddalone o setki metrow, czytalam w ciempnosciach nagle mam problemy i nie jestem w stanie nawleczyc nitki....

Poszlam wiec do okulisty (w naszym regionie okolo 3 miesiacy czekania), ktory bardzo milo mi powiedzial ze jestem zupelnie klasycznym przypadkiem dalekowzrocznosci i ze przepisze mi okulary i ze zobacztymy sie za 2-3 lata na zmiane okularow (jako ze dalekowzrocznosc w pierwszych latach rozwija sie bardzo szybko i stbilizuj sie  pozniej).

W styczniu tego roku zmienilam wiec okulary na nowe .

Zaczelam tez , w styczniu, bardziej dbac o siebie i chodzic 2 -3 razy w tygodniu na basen i do sauny . 

Pod koniec lutego, pewnej soboty, podnioslam moimi malymi lapkami worek dwudziestopiecio kilowy (robilam to juz tysiace razy) .... i w niedziele poczulam ze posiadam miesnie klatki piersiowej ..... no bo zaczly mnie cholernie bolec przy kazdym ruchu. 

Przez pierwszy tydzien myslalam ze mi samo przejdzie, przez nastepne dwa bralam lekki przeciwbolowe ktore mi sie poniewieraly w domu, przez nastepne dwa bralam lekki przeciwbolowe przepisane przez lakarza i wreszczie po prawie 6 tygodniach moj lekarz znalazl odpowiednie dla mnie lekarstwa i przestalo mnie bolec. Niestety musialam tez od tych szesciu tygodni przestac chodzic na basen , bo nietety i zabka i crawl sprawialy mi za duzo bolu.

Dwa misiace temu pilismy ze znajomymi aperitif siedzic na naszych wysokich barkowych stolkach. Pan Pies lezal pod moimi stopami, ale o nim zapomnialam.

Nagle chcialam wstac  bo brakowalo nam oliwek, w ostatim momencie , bedac juz w ruchu, zauwazylam ze staje na nodze Pana Psa  i... wywalilam sie rowno  i zawylam z bolu..... stluklam sobie kolano.

Cztery lata temu nie nosilam okularow, bylam w pelnej formie, nic mnie nie bolalo ;

Dzis burza hormonalna,  dalekowzrocznosc, urazone miesnie klatki piersiowej i stluczone kolano przypominaja mi ze niestety niedlugo wejde w druga polowe wieku...

 

 Ja wiem ze wiek jest pojeciem wzglednym. Dla osob odemnie starszych ta piecdziesiatka jest niczym, dla mlodszych moze byc nawet bardzo godziwym wiekiem.  Dla mnie jest rzeczywistoscia... Czuje niestety ze moje ukochane cialko jest juz troszczke mniej mlode ....

Cale szczescie ze " w sercu ciagle raj".......i ze mam wrazenie ze "dusza" mlodnieje z dnia na dzien . Czego i Wam zycze !!!

21:10, sawicka02
Link Komentarze (4) »
niedziela, 16 września 2012

 No, moze juz wystarczy mi ta cisza....

Oczywiscie, na poczatku cisza byla spowodowana brakiem czasu i brakiem ochoty.... a potem juz zwyklym lenistwem.... i znow brakiem czasu....

Dzis jestem na wakacjach.... i mam troche czasu i troche ochoty....

Przez ostatnie dwa tygodnie bylismy z Moim , tylko we dwoje, nad Morzem Srodziemnomorskim. Nie ,nie na Lazurowym Wybrzu (tam jest za duzo tuystow, za brudno i za drogo) ,bylismy bardziej na zachod, w Gruissan .

 Na plazy "de chalets" czyli domkow na palach slynnej z filmu Jean-Jacques Beineix "37,2 le matin".

 

Pod koniec 19 wieku marynarskie rodziny zyly wlasnie w tego rodzaju domkach, bardzo blisko morza,. Poniewaz zdarzalo sie w bardzo zla pogode ze morze zalewalo plaze bardzo daleko marynarze wybudowali te domki na palach.

W czasie drugiej wojny swiatowej Hitlerowcy zburzyli je wszystkie i na ich miejscu postawili bunkry. Na cale szczescie zaraz po skonczeniu wojny marynarze odbudowali na nowo domki na palach i teraz  jest tam ich  okolo 1500 .

Niektore sa zamieszkane przez caly rok, niektore tylko w czasie letnim. Pare lat temu wybudowano (widoczny na zdjeciu) wal przeciwpowodziowy , duzo wiec wlascicieli dobudowalo garaz miedzy palami albo powiekszylo domki parterowa zadubowa.

Widok na inne domki z naszgo tarasu (jak widac niektorz sa swiezo odnowione , niektore czekaja az ktos sie nimi zajmie).

A tu widok na druga strone , czyli na morze....

Nasz domek "od dolu".

Bylo nam tam dobrze, spokojnie i przyjemnie......

21:52, sawicka02
Link Komentarze (2) »
wtorek, 20 grudnia 2011

 Jesli chcecie spedzic naprawde mile czas idzcie do kina na "Intuchables" albo "Niedotykalni".

Sila filmu jest to ze oparty jest na prawdziwej histori zycia dwoch osob i ze po prostu jest bardzo ludzki.

 



 " Pas de bras, pas de chocolats"

21:12, sawicka02
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 18 grudnia 2011

Dzisiaj o 8 rano ......

Widok z okna salonu.....

 

A to "stolik dla palacych" na tarasie ......

W tym roku mielismy przepiekna i dluga jesien .... od poczatku sierpnia az do poczatku grudnia dni byly sloneczne i nawet az do polowy listopada dosyc cieple . W polowie listopada zrobilo sie troche zimniej (okolo 10, 12°C) ale nadal bylo bardzo slonecznie . 

Zupelnie nie mozna bylo sobie wyobrazic ze byla juz pozna jesien i ze grudzien byl juz blisko.

Po bardzo deszczowym i bardzo wietrzystym piatku przeszlismy w sobote rano od razu w zime......

A dzis jestesmy w samym sercu zimy ..... snieg pada...... zaraz zapale w kominku .... popoludniem wypije "gwiazdkowa herbatke" podjadajac swiateczne ciasteczka " biscuit de Noel" wlasnej (corocznej zreszta i bardzo oczekiwanej przez wszystkich "krewnych i znajomych krolika") roboty ....

"Im bardziej pada snieg Bim Bom,

 Im bardziej proszy snieg Bim Bom,

 Tym bardziej ....."

11:05, sawicka02
Link Komentarze (6) »
wtorek, 06 grudnia 2011

Przepadam za Vanessa Paradis. Ostatnio mam ta piosenke caly dzien w glowie "....La Seine, La Seine, La Seine....."

 

 

A poniewaz o niej pisze, oto niezapomniany moment razem z Jeanne Moreau... Mnie ciarki przechodza po grzbiecie kiedy ich slucham ... Co za wspaniale kobiety.....

20:20, sawicka02
Link Komentarze (2) »
niedziela, 27 listopada 2011

Jak w kazdym kraju, jesli chodzi o posilki, istnieje "zloty standart" posilku i prawdziwe codzienne zycie.

Jesli chodzi o sniadanie "petit-déjeuner" to standartowo francuskie sniadanie to sok pomaranczowy, kawa (moze byc z mlekiem ale nie musi) albo czekolada , troche bagiettki z maslem i dzemem i "croissant" czyli rogalik na masle z ciasta francuskiego albo "petit pain au chocolat" czyli buleczka z czekolada  (tez z ciasta francuskiego i na masle) albo inne "viennoiseries" czyli inne dobre rzeczy np: "torsade au chocolat", "pain aux raisins","brioche" etc, etc,etc.

W cozdiennym zyciu w kazdej rodzinie jest czesto troche inaczej.

Mam znajomych ktorzy na sniadanie pija tylko czarna kawe, i dopiero kolo 10 rano podjadaja "petit pain au chocolat" popijajac druga kawa. Inni jedza platki mniej wiecej slodkie z i bez czekolady  z mlekiem pipijajac kawa, inni jeszcze jedza tylko jogurt, albo croissant.

W naszym domu kazdy ma swoje sniadanie te codzienne -tygodniowe  i to lepsze week-end'owe.

Mloda w tygodniu kiedy jest u siebie w Lyon'ie zjada jakies ciastko w autobusie ktory dowozi ja do uczelni, w domu zjadala platki czekoladowe z mlekiem popijajc sokiem pomaranczowym, natomiast w week-end .... 

Jeden "petit pain au chocolat"  i 1/3 bagiettki z "Nutella" pipijajc sok pomaranczowy i herbate. Trzeba przyznac ze potem juz nic nie je az do wieczornego "dinner".

Ja razem z moim mamy tez malo czasu rano wiec polykamy jogurt i kromke chleba z dzemem (nie uzywamy masla  chyba ze jemy chleb zytni i ostrygi , krewetki albo inne owoce morza) i oczywiscie duzy kubek czarnej kawy. 

Majac piekarnie 50 m od domu w wolne dni sniadanie jest "tym co tygrysy lubia najbardziej": grejfut, kawa a potem do wyboru : "ficelle" czyli sznurek czyli mala chrupiaca bagetka z konfitura, swiezutkie "croissants" albo cudowne "croissant aux amandes" czyli rogalik z migdalowym nadzieniem pokryty chrupkmi migdalam, albo "torsade" czyli francuskie ciasto skrecone pelne nadzienia waniliowo-czekoladowego. 

Nie ma nic lepszego na swiecie niz dobre slodkie sniadanie !!!!!

Kiedy balam mloda , w Warszawie sniadanie koniecznie musialo miec, przedewszystkim, duzo slonego (jajeczka na mieko, kielbasa,serek albo szynka .... jednak rarytas w tamtejszych czasach)... a teraz nie bylabym w stanie polknaccos takiego rano.....

 

15:16, sawicka02
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 27