O mnie , polce ktora jest od lat francuska
O autorze
Kategorie: Wszystkie | Amour | Babskie gadanie | Male co nie co | Pasja | Santé | Tak ogolnie
RSS
wtorek, 20 grudnia 2011

 Jesli chcecie spedzic naprawde mile czas idzcie do kina na "Intuchables" albo "Niedotykalni".

Sila filmu jest to ze oparty jest na prawdziwej histori zycia dwoch osob i ze po prostu jest bardzo ludzki.

 



 " Pas de bras, pas de chocolats"

21:12, sawicka02
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 18 grudnia 2011

Dzisiaj o 8 rano ......

Widok z okna salonu.....

 

A to "stolik dla palacych" na tarasie ......

W tym roku mielismy przepiekna i dluga jesien .... od poczatku sierpnia az do poczatku grudnia dni byly sloneczne i nawet az do polowy listopada dosyc cieple . W polowie listopada zrobilo sie troche zimniej (okolo 10, 12°C) ale nadal bylo bardzo slonecznie . 

Zupelnie nie mozna bylo sobie wyobrazic ze byla juz pozna jesien i ze grudzien byl juz blisko.

Po bardzo deszczowym i bardzo wietrzystym piatku przeszlismy w sobote rano od razu w zime......

A dzis jestesmy w samym sercu zimy ..... snieg pada...... zaraz zapale w kominku .... popoludniem wypije "gwiazdkowa herbatke" podjadajac swiateczne ciasteczka " biscuit de Noel" wlasnej (corocznej zreszta i bardzo oczekiwanej przez wszystkich "krewnych i znajomych krolika") roboty ....

"Im bardziej pada snieg Bim Bom,

 Im bardziej proszy snieg Bim Bom,

 Tym bardziej ....."

11:05, sawicka02
Link Komentarze (6) »
wtorek, 06 grudnia 2011

Przepadam za Vanessa Paradis. Ostatnio mam ta piosenke caly dzien w glowie "....La Seine, La Seine, La Seine....."

 

 

A poniewaz o niej pisze, oto niezapomniany moment razem z Jeanne Moreau... Mnie ciarki przechodza po grzbiecie kiedy ich slucham ... Co za wspaniale kobiety.....

20:20, sawicka02
Link Komentarze (2) »
niedziela, 27 listopada 2011

Jak w kazdym kraju, jesli chodzi o posilki, istnieje "zloty standart" posilku i prawdziwe codzienne zycie.

Jesli chodzi o sniadanie "petit-déjeuner" to standartowo francuskie sniadanie to sok pomaranczowy, kawa (moze byc z mlekiem ale nie musi) albo czekolada , troche bagiettki z maslem i dzemem i "croissant" czyli rogalik na masle z ciasta francuskiego albo "petit pain au chocolat" czyli buleczka z czekolada  (tez z ciasta francuskiego i na masle) albo inne "viennoiseries" czyli inne dobre rzeczy np: "torsade au chocolat", "pain aux raisins","brioche" etc, etc,etc.

W cozdiennym zyciu w kazdej rodzinie jest czesto troche inaczej.

Mam znajomych ktorzy na sniadanie pija tylko czarna kawe, i dopiero kolo 10 rano podjadaja "petit pain au chocolat" popijajac druga kawa. Inni jedza platki mniej wiecej slodkie z i bez czekolady  z mlekiem pipijajac kawa, inni jeszcze jedza tylko jogurt, albo croissant.

W naszym domu kazdy ma swoje sniadanie te codzienne -tygodniowe  i to lepsze week-end'owe.

Mloda w tygodniu kiedy jest u siebie w Lyon'ie zjada jakies ciastko w autobusie ktory dowozi ja do uczelni, w domu zjadala platki czekoladowe z mlekiem popijajc sokiem pomaranczowym, natomiast w week-end .... 

Jeden "petit pain au chocolat"  i 1/3 bagiettki z "Nutella" pipijajc sok pomaranczowy i herbate. Trzeba przyznac ze potem juz nic nie je az do wieczornego "dinner".

Ja razem z moim mamy tez malo czasu rano wiec polykamy jogurt i kromke chleba z dzemem (nie uzywamy masla  chyba ze jemy chleb zytni i ostrygi , krewetki albo inne owoce morza) i oczywiscie duzy kubek czarnej kawy. 

Majac piekarnie 50 m od domu w wolne dni sniadanie jest "tym co tygrysy lubia najbardziej": grejfut, kawa a potem do wyboru : "ficelle" czyli sznurek czyli mala chrupiaca bagetka z konfitura, swiezutkie "croissants" albo cudowne "croissant aux amandes" czyli rogalik z migdalowym nadzieniem pokryty chrupkmi migdalam, albo "torsade" czyli francuskie ciasto skrecone pelne nadzienia waniliowo-czekoladowego. 

Nie ma nic lepszego na swiecie niz dobre slodkie sniadanie !!!!!

Kiedy balam mloda , w Warszawie sniadanie koniecznie musialo miec, przedewszystkim, duzo slonego (jajeczka na mieko, kielbasa,serek albo szynka .... jednak rarytas w tamtejszych czasach)... a teraz nie bylabym w stanie polknaccos takiego rano.....

 

15:16, sawicka02
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 24 października 2011

No tak zupelnie zapomnialam ze 18 wrzesnia stuknela mi 30 !!!!!!

Nie , nie ta fizyczna duszy i ciala tylko mojego wyjazdu z kraju ojczystego .....

Pamietam jak dzis ubrana bylam w zielono-szary kostiumik .... W Warszawie bylo jesiennie i troche zimnawo, w Genewie sloneczno jesiennie i jeszcze troche letnio.... zgrzalam sie jak mysz....

Pamietam tez moj pierwszy aperitif w knajpie : biale martini .....

 

Przeciez to bylo przedwczoraj a nie 30 lat temu......

16:47, sawicka02
Link Komentarze (5) »
czwartek, 15 września 2011

Czy 20 lat temu czy teraz dla Mam parcujacych znalezienie odpowiedniej osoby , i wszystko jedno jak sie ona nazywa : jeune fille au pair, niania, opiekunka czy dzienna mama jest trudne .

Nie mowie tutaj o Mamach ktore moga polegac na wlasnych Mamach ktore staly sie wiec Babciami, ktore to Babcie : 1) mieszkaja w poblizu ( sie znaczy nie musza dojezdzac pociagami czy dolatywac samolotami), 2) juz nie pracuja, 3) maja ochote sie zajmowac wnukami , 4) maja dobry kontakt ze swoimi corkami/ zieciami, synami / synowymi, 5) nie wtracaja sie w zycie malzenskie swoich dzieci i nie krytykuja sposobow wychowywczych tychze dzieci i co za tym idzie rodzicow ich wnukow.

Nie mowie tez o zlobkach , jako ze pracujace Mamy , nie posiadajace blisko mieszkajacych Babci nie moga sobie pozwolic na zlobki bo :1) jesli dziecko jest przeziebione to zlobek go ni chce 2) jesli  konczy sie prace pozniej niz zlobek to jak to dziecko ze zlobka odebrac wczesniej, 3) jesi oboje rodzicow pracuje i ma wygodna pensje…. Zlobek czesto pochlania wszystkie ich oszczednosci 4) jesli jest sie osoba dosyc indiwidualna nie lubi sie zlobkow.

Wiec, jesli sie nie posiada tego rodzaju Babci i nie lubi sie zlobkow to trzeba koniecznie znalesc kogos kto bedzie sie opiekowal dzieckiem :

Kiedy szuka sie « zatepczej Mamy » dla swojego dziecko, oczywiscie ze chce sie znalesc osobe jak najbardziej kompetentna, do ktorej bedziemy mamy zaufanie, z ktora dziecko bedzie czula sie dobrze, z ktora dziecko bedzie dobrze sie rozwijalo, dobrze jadlo, spalo etc, etc. Szuka sie wiec osoby ktora bylaby taka jak my albo moze jeszcze lepiej…….ktora przychodzila by do domu i nie byla az tak cholernie droga …..

Oh cruelle déceptions !!!!! Taka osoba nie istnieje !!!! Wiem bo przez to przeszlam !!!!!

I z  mila checia podziele sie z wami moim doswiadzczeniem, bo choc bylo to 20 lat temu…. Nic sie w tej dziedzinie nie zmienilo !!!!

Oto w kwietniu 5 tygodni przed wyjazdem mojej Mamy (ktora to Mama zostawila swojego meza a mojego Tate przez dlugie 8 miesiecy by zajmowac sie swoja pierwsza wnuczka , I ktora to Mama /Babcia mial wszystkie zalety oprocz mieszkania w poblizu) dalam ogloszenie do gazety : poszukuje Niani ktora zajmowala by sie moim dzieckiem w domu od 8 do 17 , od poniedzialku do piatku.

Przez 2 dni zalana bylam nielychana iloscia telephonow : 80 % osob nie mowilo zupelnie po francusku ani po angielsku .  Z pozostalymi umowilam sie na rozmowe : jedna nie mowila po francusku, to jej siostra ze mna rozmawiala przez telefon, jedna sama byla w ciazy, inna miala glowe szczelnie owinieta chusta i przyszla z mezem ktory mowil za nia, trzecia byla w dosyc zaawansowanym wieku i miala problemy ze schylaniem sie, Ostaly sie wreszcie 3 : wybralam jedna mloda  ktora wlasnie zawitala w nasz region z mezem, po studiach , dobrze wychowana, oczytana, mila, slodka etc, etc.

Na 10 dni przed wyjazdem Mamy zadzwonila ze wlasnie zaszla w ciaze i ze w tej sytuacji rezygnuje z tej pracy….

Znow dalam ogloszenie, znow mialam duzo telephonow, nadal (a tym razem napisalam ze francuski jest niezbedny) wiekszosc osob nie mowiacych po francuku i po angielsku….

Wybralam mloda radosna peruwianke, zyjaca u swojej siostry,

Byla on bardzo mila, doskonale zajmowala sie Mloda, duzo sie z nia bawila, chodzila do parku. Bylam bardzo z niej zadowolona. Przyszlo lato I nasze wakacje.

Wracam z wakacji odpoczeta, szczesliwa, dzwonie 4 dni przed podjeciem pracy do mojej peruwianki I slysze: O jak dobrze ze zadzwonilas bo wlasnie chialam Ci powiedziec ze moj ukochany  w prezencie placi mi intensywne lekcje francuskiego zebym mogla zaczac szkole zawodowa I juz nie bede mogla do Ciebie przychodzic “

Nie wiem czy wyobrazacie sobie moja panike w tym momencie , znowu trzeba bedzie dac ogloszenie, wybierac etc, etc, etc….. NIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIE!!!!!!!!!!!!!!!!!

Zadzwonilam wiec do biura “Dziennych mamus” I szczescie mialam niebywale, bo pani mi powiedziala ze niestety ale niedaleko od mojego domu czy pracy to ona juz prawie nikogo nie ma. Ze owszem jest jedna rodzina ale ze jakos ta rodzina nie ma “popytu” bo maja psa.

Ja na to ze mnie pies nie przeszkadza , zwlaszcza ze powiedziala ze to nie jest duzy pies tylko taki srednio maly, I ze bardzo jestem ta rodzina zainteresowana !!!!

Nastepnego dnia dzwonilam do drzwi Micheliny, ktore to drzwi otworzyla mi typowa wloska Maamma (z akcentem prosze to czytac) z duza iloscia kilogramow, pachnaca jak na wloska mame przystalo olejem z oliwek I pomidorami. U jej stup stal maly piesek “Diana” , za nia staly jej wlasne dzieci : dwujka natolatkow:

Od raz poczulam sie u niej dobrze, rodzinnie, jej dzieci wygladaly ( i okazaly sie) na dobrze wychowane, pies byl mily nie szczekal, nie skakal, jej maz Orenzo wygladal na typowego wloskiego Padre.

Nastepnego dnia Mloda zostala u niech sama “na probe” przez 2 i pol godziny. Najdluzsze dwie i pol godziny moje zycia !!!!! 

A juz w nastepny poniedzialek Mloda spedzala z nimi caly tydzien.

Wyobrazcie sobie ze Mloda przez pierwsze dni nie chciala jesc jesli Orenzo siedzial przy stole, wiec Orenzo  Padre rodziny bral swoj talerz I szedl jesc w pokoju obok zeby “mal” jadla jak trzeba !!!!

Podbili tym moje serce na zawsze !!!!

Ile razy przychoduzilam po Mloda a ta wcale niechciala od nich wychodzic !

Ile razy kiedy mielismy ochote z Moim na male tête à tête prosilismy Micheline czy Mloda moze u niej nocowac , nigdy nam nie odmowila. U Niny ( bo mloda zaczela ja nazywac Nina zamiast Michelina… i od 20 lat wszyscy Micheline nazywaja Nina) Mloda znalazla druga rodzine.

 Moral historii : czasami to co nam sie wydaje zle jest najlepsze……

 PS: Nika dziekuje za poddanie tematu !!!!!

16:14, sawicka02
Link Komentarze (2) »
niedziela, 28 sierpnia 2011

Bylam  troche bardzo zajeta w sierpniu.  Dom pelen luda !!!! no tak naprawde to nie az tak…. Jednak po prawie calym roku przezytym tylko w towarzystwie Mojego, miec dwie osoby wiecej w domu to prawie tlum !!!

Mloda skonczyla w piatek swoja prace letnia bardzo zadowolona. Miala szczescie byc w biurze pelnym mlodych i sympatycznych ludzi i praca z nimi (sama w sobie niezbyt pasjonujaca) byla bardzo przyjemna.  Okazalo sie przy tym ze Mloda ma po mnie to ze nie znosi sie nudzic i jakakolwiek praca, nawet najnudniejsza jest dla niej lepsza niz nicnierobienie. Co spowodowalo natychmiatsowa akceptacje Mlodej w jej pracy i duzo pochwal jako “najlepszej letniej pracownicy jaka kiedykolwiek mieli”.    Moje “serce matczyne” cholernie jest dumne !!!! sie znaczy ze jakos az tak zle jej zesmy nie wychowali.

W swojej letniej pracy Mloda spotkala tez “koniarzy”  i dziki nim znalazla znajoma ktora potrzbowala kogos do zajmowania sie jej koniem. Pare razy w tygodniu po pracy jechala wiec sie tym koniem zajmowac, czasami musialam po nia jechac po pracy, czasami pozyczala moj samochod… rezultat byl jednak zawsze ten sam … kolacje jedlismy najwszesniej kolo 20 albo pozniej.

Od 3 sierpnia gosci tez u nas moj Bratanek z Toronto. Bratanek jest fajnym 15 letnim typowym nastolatkiem, kochajacym zycie w grupie innych nastolatkow, skateboard i ciagle polaczenie na FB. Bedac tu w czasie swiat Bozegonarodzenia poznal brata jednej z przyjaciolek Mlodej w podobnym wieku i z tymi samymi zainteresowaniami i bardzo sie zaprzyjaznili . Ta przyjazn z N. spowodowala ze Bratanek zechcial przyjechac na pare tygodni na nauke francuskiego. Na cale (jego) szczescie szkola byla tylko rano i to przez tylko 2 tygodnie, natomiast reszte czasu Bratanek spedzil (i nadal spedza bo wyjezdza we wtorek) z N. i jego przyjaciolmi a to na skatebord’zie a to nad jeziorem d’Annecy albo na wieczornych wyjsciach do Annecy albo Genewy ze swoja kuzynka (sie znaczy Mloda) i jej przyjaciolmi.

Mlodziezy mam , wiec, ostatnio duzo w domu, bo czesto N. albo/i  jego siostra-przyjaciolka mlodej zostaja na kolacji. A; - syn Mojego i brat Mlodej tez jest czesto na kolacje bo bardzo sie z Bratankiem dobrze znaja i lubia (A. spedzil 3 miesiace w Toronto pare lat temu na nauce angielskiego).

W poniedzialek pozegnalna kolacja z cala mlodzieza , we wtorek wyjazd Bratanka, w srode Mloda jedzie do Lyon’u….. przyszly week-end powinien byc spokojny…. Pewnie az za…..

I w ten sposob Sawicka nigdy nie jest zadowolaona bo albo ma za malo ludzi albo za duzo…..ale czy czlowiek istnije po to zeby byc ciagle zadowolonym ????

Najwazniejsze ze mam duzo , nawet bardzo duzo tylko dobrych wpomnien. I kiedy jestesmy z Moim tylko we dwojke czekam az bedzie nas wiecej, a kiedy jest nas wiecej czekam az bedziemy we dwojke……

W sumie zycie jest piekne chwilami .

W moim zyciu sa miliony chwil ……………………..

 



15:53, sawicka02
Link Komentarze (3) »
wtorek, 26 lipca 2011

Z wakacji wrocilam juz 3 tygodnie temu i natychmiastowo rzucilam sie w wir codziennego zycia :

Staram sie , nie po raz pierwszy i napewno nie po raz ostatni, zyc spokojniej. Tak zawsze mam po dlugich wakacjach. Ze niby bede mniej patrzyla na zegarek, bardziej starala sie sluchac swoich wlasnych zachcianek a nie obowiazkow , ze wreszcie naucze sie siedziec i po prostu ogladac przechodzacych ludzi etc, etc, etc.

No i wlasnie dochodze do wniosku ze chyba bede musiala kupic jakas welne zeby na drutach robic…. No bo tak siedziec I nic nie robic tylko ogladac telewizje wieczorem to mi sie nudzi…..

A I ja jeszcze ta TV to ogladam kiedy mam czas  wieczorami sie znaczy: w poniedzialki I czwartki nie bo teatr, a w inne dni tygodnia to zalezy bo : czasami ktos wpadnie do domu, czasami chce skonczyc jakas ksiazke, czasami przygotowywuje cos do teatru , czasami prasuje etc, etc.

Jeszcze sie nad ta welna zastanowie…..

A tak z innej beczki juz dwie niedziele pod rzad pogoda byla paskudna, zimno jak na poczatku pazdziernika, deszczowo jak w listopadzie ze az  naszla mnie nostalgia dzieciecych czasow i na Youtube znalazlam « 4 pancernych i psa » …..

Z ogromna przyjemnoscia ogladam moj ukochany serial z dziecinstwa. I nic mi to ze troche sie ten serial zestarzal i ze widac jak co krecili, i ze historia takimi grubymi nicmi jest zszywana .

Szarik przecudowny, Aktorzy wspaniali no i ta nostalgia dziecinstwa.

Pamietam. Siedzialam sobie na dywanie, z broda oparta na kanapie (na dywanie bylo lepiej niz na kanapie czy fotelu) I nikomu nie wolno bylo mi przeszkadzac!!!!

Zreszta nikt nikomu w tym momencie nie przeszkadzal bo moje przyjaciolki I kolezanki tez pewnie siedzialy w domu i ogladaly …..

Ci  “4 pancerni” to tak jak pestki slonecznika…..

Co roku wracalismy z wakacji na pare dni przed rozpoczeciem roku szkolnego. Czesto nie wszystkie kolezanki byly juz w domach po wakacjach I czasami bylam “osierocona” towarzysko…. Wtedy najlepszym momentem bylo czytanie ksiazki ( koniecznie wyporzyczonej z biblioteki) i obzeranie sie pestkami slonecznika ktore to sloneczniki kupowalo sie w calosci za cale 3 czy 5 zlotych w pobliskiej budce. Ah ten smak slonecznika kiedy sie czytalo jakiegos Bahdaja czy innego Tomka na szlaku czy tez ktorys tom Ani z zielonego wzgorza…..

 Niestety we Francji  nie istnieje sierpniowa sprzedarz slonecznikow  ( ani zreszta w zadnym innym miesiacu)  a ja jestem idiotka I nie moge “ukrasc” slonecznika z pola ktory nie jest moim……

Juz od 3 lat sie przymierzam do tej kradziezy jednego slonecznika…… ale jakos jeszcze nie umiem tak po prostu sie zatrzymac na skraju pola slonecznikow ( a takowe pola istnieja nawet na mojej codziennej drodze do pracy) I jednego uciac…. No nie umiem…. Wstyd by mnie chyba zjadl do konca…..

 Moze w tym roku ……

 

15:49, sawicka02
Link Komentarze (7) »
piątek, 17 czerwca 2011

Matury wlasnie zaczely sie wczoraj , jak zwykle od filozofi !!!!

Jakie tematy byle to nie wiem.... nie musze sie tym juz interesowac, bo juz to mamy zaliczone !!!

Teraz sa WAKACJE !!!!!

Razem z Mloda i jej przyjaciolka i razem z moimi rodzicami (juz po osiemdziesiatce ale w doskonalej formie) jedziemy nad ocean atlantycki , wygrzewac cialko, slizgac sie po falach i pic wino....

Do niedlugiego .....

07:59, sawicka02
Link Komentarze (6) »
piątek, 27 maja 2011

Mloda wpada na week-end bo potrzebuje samochodu i bo w ten week-end jest dzien matki . Bardzo sie ciesze z mojego prezentu : Mloda w domu.

W sobote na kolacje wpada tez jej przyjaciolka ktoa jedzie z nami na wakacje za pare ( TRZY !!!!) tygodni.

Lubie miec troche mlodziezy w domu.... To tak jak by nagle po domu wial przyjemny wiaterek smiechu , radosci i mlodosci .

W sobote rano musimy z Mloda wpasc do Genewy ( nie lubie zjezdzac do Genewy w week-end , bo i tak siedze juz tam w pracy caly tydzien ale trudno sie mowi) zeby jej otworzyc konto w banku szwajcarskim.

Mloda zalapala sie na dwa miesiace pracy "wakacyjnej" w naszm szpitalu . Kazdego roku w naszym szpitalu (naszym bo Moj tez tam pracuje; tyle ze ja jestem w glownym szarym budynku w srodku miasta, a On pracuje na psychiatri ktora jest w innej dzielnicy: duzo malych pawilonow w przepieknym parku)mlode i dorosle dzieci  pracownikow moga postulowac do "pracy wakacyjnej" czyli na zastepstwa ludzi na wakacjach .

Normalnie ma sie prawo tylko do jednego miesiaca zastepstw, bo miejsc nie jest az tak duzo a postulantow wiele. Najczesciej zastepuje sie chlopcow przewoznikow (nie wiem jak inaczej nazwac osoby ktore zajmuja sie transportem chorych w szpitalu ), salowe, sprzataczy,  sekretarki w biurach przyjec i inne aministracyjne zawody.

Postuluje sie przez serwera szpitalnego na poczatku roku a odpowiedz poytywna dostaje przez telefon . Odpowiedz negatywna przychodzi przez mail'a.

Mloda dostala wiec miesiac temu telefon z pytaniem czy chce i moze pracowac przez prawie 2 miesiace w ksiegowosci . 

Mysle ze udalo sie jej zalapac na 2 miesiace bo na jej studiach oprocz prawa uczy sie tez ksiegowosci i powinna troche ( a moze i bardzo) wiedziec o co chodzi.

Bardzo sie cieszymy z tej jej letniej pracy bo :

*   bedzie z nami przez cale dwa mesiace

*   bedzie miala troche doswiadczenia

*   dobrze to bedzie wygladalo na jej CV

*   zarobi duzo forsy, zwlaszcza jesli frank szwajcarski nadal bedzie stal tak dobrze jak teraz stoi. A jak wiadomo mlodej kobiecie ( i nie tylko mlodej) forsy nigdy nie jest za duzo.

Zycie czasami jest baaardzo przyjemne....

18:00, sawicka02
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 27