O mnie , polce ktora jest od lat francuska
O autorze
Kategorie: Wszystkie | Amour | Babskie gadanie | Male co nie co | Pasja | Santé | Tak ogolnie
RSS
niedziela, 13 stycznia 2008
Jest to nazwa naszego zespolu teatralnego.
Wedlug P.Brook'a, wysmienitego rezysera angielsko-francuskiego, "pusta przestrzen" na scenie, z minimum dekoracji pomaga i widzom i aktorom skupic sie na tekscie i emocji ktore sa esencja teatru.

Jest to dewiza ktorej staramy sie byc wierni w naszych spektaklach.

Prawda jest ze w "Savhanna bay" na scenie sa 3 krzesla, stol, 2 aktorki i gra swiatel bedaca dekracja.
To minimum na okolo nas zmusz nas do dania z siebie maksimum emocji, ktora w tej sztuce jest bardzo wazna.

Gralismy ta sztuke narazie 2 razy, u nas w naszym teatrze .
Bylysmy bardzo mile zdiwione reakcjami widzow, zwlaszcz osob starszych, bardzo wzruszonych ta sztuka.
Nie mowiac o tym ze kiedy po sztuce ,juz przebrana cywilnie, i bez makijarzu, kiedy zeszlam napic sie soczku ( zawsze po sztuce, jest "aperitif", czyli lampka soku owocowego, kiedy i gdzie mozna pogadac z aktorami, widzami etc), to duzo osob zupelnie mnie nie poznalo..... magia teatru i makijrzu.

Teraz nadal powtarzamy (zwlaszcz ze tekst jest jednak dosyc dlugi), bo za dwa tygodnie bedziemy jechali w "wystepy goscinne" do zaprzyjaznionych teatrow amatorkich.

Oh, co za przyjemnosc byc na scenie !!!!

PS: Specjalne podziekowania Mojemu, ktorego wpedzilam do zajmowania sie swiatlami. Powiedzialam mu ze bedzie mial tylko 2-3 zmiany swiatel bardzo proste. Pan rezyser zrobil ze swiatel prawdziwa dekoracje..... zmian jest duzo,i to tosyc skomplikowanych. A Moj dobrze sobie z nimi daje rade !!!!!
Brawa dla Mojego !!!!!!!!!
15:43, sawicka02 , Pasja
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 07 stycznia 2008
W charakterze prezentu na Nowy Rok, moj ukochany szpital genewski, czyli moje miejsce pracy zamknelo nam wrota raju internetowego.
By moc spokojnie zeglowac po oceanach internetowych trzeba koniecznie dac swoje initialy informatyczne ( kazdy pracownik je posiada) i swoje haslo, w ten sposob wiadomo kto ile i na jakich tematach spedza czas w pracy na internecie.
Jak widac ( niestety od tych 26 latach w tym regionie i w tym kraju , juz wiedzialam o tym od dawna) Szwajcaria jest krajem dosyc policyjnym.
Skonczyly sie wiec mile chwile zagladania do znajomych w czasie pracy, albo szukania wakacji miedzy dwoma pacjentami.
Nastal teraz czas pracy i pracy i pracy. Zastanawialysmy sie z kolezankami, kiedy zainstaluja nam mikrofony w kazdym pomieszczeniu by wiedziec czy odwazamy sie mowic o czyms innym niz praca..... na przyklad naszym prywatnym zyciu, bez ktorego nie moglibysmy pracowac.

Pare lat temu Szwajcaria wstrzasnela historia kartoteki policyjnej. Okazalo sie ze policja szwajcarska miala bardzo duze kartoteki dotyczace zwyklych mieszkancow tego kraju, ktorzy nigdy nie byli karani, ani nie mieli nigdy nic z policja wspolnego.
Czasami wystarczylo miec znajomego albo kolege ktory mial znajomego lub kolege , ktory miel znajomego lub kolego np: cudoziemca lub zaangazowanego politycznie i bylo sie w kartotece.

Rzecz jasna Ci ktorzy kiedys uczestniczyli w jakiejkolwiek manifestacji ( np. przeciw wtargnieciu rosjan do Czechoslowacji w 68, przeciw stanu wojennemu w Polsce w 81, za lub przeciw Palestynie, za lub przeciw czemukolwiek) mieli swoja karteczke.

Tysiace porzadnych szwajacarow ze zgroza odkrylo ze ich nazwisko, tudziez spis ich zycia ( z kim i gdzie pili kawe, rozmawiali, byli na imprezie, wzieli slub etc) istnial w tej przepieknej i bardzo duzej kartotece.

Oczywiscie kartoteka zostala „otwarta” i kazdy mial prawo do przeczytania swojej karteczki, gdzie uprzednio policja dokladnie zamazala dane dotyczace donosicieli.

Oboje z Moim mielismy nasze karteczki, ja jako cudoziemka a on jako aktywny uczestnik zycia politycznego i spolecznego swojego miasta.

Az nam sie smiac chcialo, kiedy czytalismy ze Moj pil kawe z jednym ze swoich znajomych, tego i tego dnia w takim i takim miejscu, albo ze sie ze mna ozenil , albo ze byl na jednodniowej wycieczce razem z takim i takim zespolem.

Oczywiscie wladze szwajcarskie przyzekly ze nigdy juz wiecej zadnej takiej kartoteki nie bedzie.
Czy ktos im wierzy, nie wiem, ja napewno nie.

Nie dziwi mnie wiec ta „policja internetowa” w pracy, nie wystarcza ze zmniejszaja nam liczbe pracownikow: lekarzy, pielegniarek, obslugi „technicznej”, wmawiajac nam ze to dla dobra pacjentow i dla zmniejszenia wydatkow na sluzbe zdrowia.

Powoli atmosfera w pracy robi sie coraz ciezsza, mniej sie smiejemy na przerwach na kawe (czasami w ogole nie mamy czasu na zadne przerwy, a niby „musowe” 45 minut na jedzenie w poludnie czesto zmienia sie w 10 minut), mniej sie usmiechamy, mniej jestesmy weseli. W duzej ilosci serwisow jest coraz wiecej chorych, tu bol plecow, tam depresja etc, etc.

Nic to, glowa do gory ....
Sawicka nie da sie otaczajacej szarosci !!!!!
niedziela, 06 stycznia 2008
No i wlasnie powracam.

Tym wszystkim ktorzy tu wpadna : oby wasze zyczyenia na nowy 2008 rok sie spelnily !!!!

Dzieki znajomym i do mnie dotarla "nasza klasa" !

I bardzo sie ciesze ze znalazlam starych znajomych !!!!
Mam nadzieje ze uda nam sie "odtworzyc" prawie za cala klase. Jak narazie w mojej glowie tysiace wspomnien.
Szkola podstawowa, od pierwszej klasy do osmej, nasze podroze szkolne, nasze milosci, kto z kim, kiedy, nasze dlugie rozmowy, nasze prywatki.... , nie mowiac o liceum (ale z ludzmi z liceum kontakt nawiazalam juz pare lat temu)

Nie moge narzekac na moje dziecinstwo i mlodosc, ubawilam sie swietnie.

Tak ogolnie to w ogole nie powinnam narzekac na zycie, dom mam, rodzine tez, prace tez, a codzienne zycie tak jak u innych przynosi radosci i smutki.

Moja cudowna pamiec szybko wymazuje zle wspomnenia i dodaje swiatla i glebi tym dobrym.

W prezencie na nowy rok wychodze z anonimowosci: TUTAJ moj teatr, nasze sztuki, nasze warsztaty etc, etc.