O mnie , polce ktora jest od lat francuska
O autorze
Kategorie: Wszystkie | Amour | Babskie gadanie | Male co nie co | Pasja | Santé | Tak ogolnie
RSS
środa, 28 lutego 2007

Czyli "Historie milosne koncza sie najczesciej zle..."

 

W niedziele On mowi do Niej: "Usiadz, wes sobie kawe, mam Ci cos do powiedzenia."

Ona sie troche zdiwila, od 19 lat malzenstwa, po raz pierwszy o to ja prosi.

On:" Mam kogos innego, wyprowadzam sie"

Ona:"Przepraszam, mozesz powtorzyc?"

On: " Mam kogos innego, kobiete w naszym wieku (przypis Sawickiej 45-50 lat) , spotykamy sie od paru miesiecy, nie chce tak dluzej zyc, odchodze od Ciebie"

Oto co uslyszala moja kolezanka pare tygodni temu. Nic nie wdziala, nic nie podjrzewala. Spedzili bardzo mile swiata, w rodzinie, ze znajomymi, On byl jak zawsze, wesoly, towarzyski, Ona byla jak zawsze troche zmeczona, troche znudzona. Rozmowa miala miejsce w pierwszy week-end stycznia.

To prawda za M. (Ona czyli moja kolezanka z pracy) na wszystko zawsze nazeka, jest ciagle zmeczona, wszystko ja nudzi. Nigdy nie moglam znalesc z nia wspolnego jezyka ( zupelnie odmienne charaktery i spojrzenie na swiat), ale jednak zrobilo mi sie jej zal.

Ona zawsze byla tak pewna wszystkiego, swego spokojnego, znormalizowanego zycie, swego wesolego i towarzyskiego meza , swojej malej normalnej egzystencji.

Minal ponad miesiac, Ona nadal nie rozumie jak doszlo do tej rozmowy w ta niedziele i do pakowania tej jego walizki. Minal ponad miesiac i kazdy dzien jest trudniejszy. Od tygodnia jest w klinice... nadal nie rozumie dlaczego... Jest mi jej zal bo nie rozumie i cierpi z tego powodu.

Inna Ona, inny On.

Ona jest jedna z moich bardzo bliskich kolezanek.

Zyja za soba tez od 19-20 lat. On od lat , odkad Ona ma pare kilo wiecej, codziennie jej mowi ze nie jest juz taka jaka byla przedtem, ze powinna schudnac, ze juz go nie pociaga.... Ona zyje z tymi przykrymi, codziennymi slowami swego meza od lat.

Pewnego dnia, kiedy On jeszcze raz mowi jej o jej (malej wedlug Sawickiej) nadwadze, Ona mu odpowiada " Mysle ze lepiej bedzie dla nas obojga, jesli przez jakis czas sie rozstaniemy. Bedziesz wtedy mogl sie zastanowic czy masz nadal ochote zyc z tak koszmarnie gruba baba jak ja".

On: "Doskonale, ide pomieszkac do kolegi i sie zastanowie."

Kiedy On sie wyprowadzil, Ona wreszcie po tylu latach poczyla sie wolna. Nikt na nia nie patrzyl podejrzliwie kiedy otwierala lodowke, kiedy jadla , nikt nie mowil zeby na siebie spojrzala do lustra przed kolacja, etc.

W prawie dwa miesiace (rozmowa miala miejsce na poczatku stycznia) Ona schudla 8 kilo i wymlodniala. Zauwazyla tez ze zycie bez Niego jest duzo przyjemniejsze. Podjela decyzje o rozwodzie. Kiedy powiedziala Mu ze chce rozwodu, On nie zrozumial. "Dlaczego chcesz zebysmy sie rozwodzili, ja juz sobie odpoczelem, postaram sie zmienic, chce wrocic!".

On nie rozumie. Jest mi go zal, bo nierozumie i cierpi z tego powodu.

Wniosek: nigdy nie wiadomo co nas czeka jutro .....

21:12, sawicka02 , Amour
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 26 lutego 2007

A winna temu jest NIEBIESKA / http://bluecoma.blox.pl/html

Nie ma rady.... musze wam powierzyc 5 – PIEC – tajemnic !!!!

Ja tak lubie moje osobiste tajemnice chowac tylko i wylacznie dla mnie .....

Trudno ... rzucam sie w lwia ( a raczej wasza ) paszcze.....

1: Sawicka jest, byla i bedzie gruba ( przynajmniej w jej osobistych oczach)

Urodzilam sie jako piekne , zdrowe i juz podtuczone dziecko... Rodzinna legenda glosi ze jak lezalam na prawej stronie, to najpierw widac bylo duzy rozlany bobaskowy policzek a potem reszte glowy, a po przewroceniu mnie na lewo to samo : duzy rozlany boboaskowy policzek.

W okresie przed i w czasie dojrzewani KAZDEGO dnia ukochany ( starszy) brat Sawickiej mowil do mnie „Gruba jestes” albo nazywal mnie „ Gruba”.

Lubie jesc i jestem „ksztaltna” kobieta, czesto z mala nadwaga... Nawet kiedy osiagne moja ukochana i wymarzona wage nadal czuje sie jak gruba ... i chyba dlatego natychmiastowo znow troche tyje by wygladac w lustrze tak jak wygladam w moich oczach.

2: Sawicka grzesznica

W wieku lat 18 tuz po maturze i tuz przed wyjazdem na dlugie ( nadal nie konczace sie) wakacje przez pare tygodni Sawicka miala na biezaco TRZECH ukochanych : pierwszego z ktorym wlasnie chciala zrywac , ale nie miala serca mu to powiedziec, drugiego z ktorym wlasnie zaczynala nowa piekna historie milosna no i jak zwykle tego trzeciego „Wielka i Pierwsza milosc Sawickiej „.

3: Sawicka i zawiedziona przyjazn.

Zdarzylo mi sie to dwa razy w zyciu i mam nadzieje ze juz wiecej mi sie nie zdarzy. Otoz dwa razy w zyciu zerwalam z dnia na dzien wszystkie stosunki towarzyskie z przyjaciolka, ta ktorej przez ostatnie miesiace i lata powierzalam wszystko... Obie dziewczyny urodzily sie pod znakiem Wodnika ( mam nadzieje ze jest to zupelny przypadek).

Pierwsza przez pare mieseicy oklamywala mnie namietnie, probowala oddalac ode mnie wspolnych znajomych, mnie izolowac, robic ze mnie idiotke w oczach innych, przypisywac mi kradzieze ktorych ona byla autorka . Kiedy to odkrylam i naiwnie sie spytalam dlaczego, odpowiedziala mi ze to ja opowiadam bzdury i robie historie. Juz nigdy jej nie zobaczylam.

Druga byla moja powiernica od dlugich lat, dzielilam sie z nia moimi codziennymi klopotami, maz, dziecko etc. Ona byla tak wspaniala, jej maz byl tak cudowny, jej syn tak wspanialy, na wszystko zawsze miala rozwiazanie.Ja czulam sie przy niej jak zla matka, zla zona, zla kobieta. Jako drugi zawod –pasje robila masaze zdrowotne ktore mi „przepisywala” coraz czesciej...

Pewnego dnia zgubilam przyjaciolke i znalazlam sie na przeciwko „terapeutki” . Ja chcialam przyjaciolke. Kiedy sprobowalam z nia na ten temat porozmawiac uslyszalam ze opowiadam bzdury i robie historie i ona zupelnie nie rozumie o co mi chodzi. Juz wiecej jej nie zobaczylam.

Tak, Sawicka jest gotowa zerwac stosunki towarzyskie z kims do kogo nie ma juz zaufania. I robi to szybko.

4: A moglo byc inaczej

Pomyslec ze gdybym byla kobieta lecac na forse, od lat moglabym wiesc zywot bardzo przyjemny. Podrywal mnie ( i to bardzo, bardzo, bardzo) w mlodzienczych latach dosyc bogaty facet. Zaczal od razu zapraszac do naj ,naj drozszych restauracji , wozac mnie mercedesem czy jakims tam innym w tym stylu pojazdem. Byl bardzo mily i dobrze wychowany..... tylko ze byl za chudy i za wysoki .... wygladal jak pajak.....

Po trzech restauracjach powiedzialam mu ze niestety nasza ( a raczej jego) idylla trwac nie moze..... Musialam sie od niego odganaic tygodniami, nie przyjmujac ani przasylanych kwiatow i doloaczonych do nich prezentow, ani telefonow. I pomyslec ze gdybym miala inny „apetyt”moglabym zyc sobie spedzajac me dni na nicnierobieniu nad brzegiem oceanu w lecie i w narciarskich kurortach zima.....

A moze bylabym juz rozwiedziona i bogata ..... Wystarczylo tylko troche sprzedac dusze diablu......

5: Sawicka dobrze klamie.

Od moich mlodych czasow, zycie towarzyskie bylo dla mnie bardzo wazne i gotowa bylam na bardzo dobre klamstwa by uczestniczyc w dobrych „balangach” jak sie mowila za moich „starych” czasow. Wmowilam raz w moich ukochanych rodzicow ( jesli ich spotkacie to nadal im tego nie mowcie....prosze) ze wyjezdzam z moim ogniskiem teatralnym na week-end warsztatow .... W rzeczywistosci byla to MEGA – Balanga nad jeziorem zegrzynskim...... Juz nie pamietam u kogo .... Pamietam ze po nocy chodzilismy po lesie z butelka wodki w jednej lapie a w drugiej z butelka piwa..... To bylo w ciezkich czasch.... nie bylo nic innego do zagryzienia wodki, tylko piwo.

Po powrocie barwnie opisalam moim kochanym rodzicom jak cudownie bylo na warsztatach. Wydaje mi sie ze nadal w to wierza.

A zebym nie czula sie samotnie zapraszam do zabawy :

RUDA / http://22plusvat.blog.onet.pl/

BRITTANY / http://brittany.blox.pl/html

ODWODNIKOWA / http://notatkinamarginesie.blox.pl/html

FABELLE / http://mafrance.blox.pl/html

ZEGARMISTRZA / http://zegarmistrzswiatla.blox.pl/html

 

 

niedziela, 25 lutego 2007

Za oknem " O szyby deszcz dzwoni...".

Od godziny siedze nad tekstem "Savhanna bay" i probuje jakos go sobe wsadzic do glowy. Idzie mi to baardzo, baardzo wolno.

Im bardziej pracujemy nad tym tekstem, tym bardziej jest on interesujacy. Chyba po raz pierwszy pracuje nad tekstem (trzeba przyznac ze nie mam znowu az tak duzej praktyki w pracy nad tekstami dramatycznymi) az tak potrzebujacym pracy wewnetrznej.

Na tym tez polega trudnasc zapamietania go: Kiedy zaczynam uczyc sie go na pamiec, mam wrazenie ze ucze sie zdan bez sensu i bez zadnej logiki. Kiedy na probach gram tekst ( a uczucia musza tu wychodzic z duzej osobistej glebi) nagle te zdania ktore wydawaly mi sie bez sensu nabieraja i sensu i pieknosci....

Co czwartek wieczor , po probie , za kazdym razem mowie sobie ze jest to NAPRAWDE to co ja kocham robic.

I zupelnie mi nie szkodzi ze nie jest to moj zawod: tak juz sie mi w zyciu ulozylo.

Najwazniejsze ze moge grac dla mojej wlasnej i ciaglej przyjemnosci !!!!

Mam ochote podzielic sie z Wami ta praca nad "Savannha", bo wlasciwie po raz pierwszy w moim doroslym zyciu pracuje nad tego rodzaju tekstem, gdzie kazde slowo, kazdy przecinek jest pelen emocji.

Cale szczescie ze nasz rezyser - Olivier dobrze zna osoby chore na Alzhaimer'a i moze mi pomoc w szukaniu tej osobowosci.

Koncze na dzis.

Lece zawiesc Nastolatke na deszczowy spacer konski, a sama bede w tym czasie i tez pod deszczem spacerowac z Panem Psem.... A co ,jak sie taplac w kaluzach to w grupie !

13:11, sawicka02 , Pasja
Link Komentarze (1) »
czwartek, 22 lutego 2007

Miesiac minal…

MIESIAC….. 30 dni bez polaczenia z wirtualnym swiatem i z wirtualnymi ( tylko w informatycznym sensie tego slowa) przyjaciolmi i znajomymi...

Od dzis nareszcie znow moge zyc polaczona z Wami !!!

Oto w skrocie „ Internetowa przygoda Sawickiej „.

Od prawie dwoch lat naszym Internetem zajmowalo sie „ Tele2” . Tak dlugo jak nie bylo problemow, wszystko szlo sprawnie. W nocy 22 stycznia, pod duzym sniegiem, cos sie tam gdzies musialo stac bo nagle polaczenie z Internetem wsiaklo gdzies i go nie bylo.

T2 powiedzialo nam ze to NAPEWNO kwestia modemu Netgear . i ze z ich strony wszystko jest w calkowitym porzadku...

Jak wiecie, zanioslam modem do Fnacu’u ktory bez gadania i zadawania pytan wyslal go do fabryki, ktora tez fabryka po 2 tygodniach oddala nam forse i pozwolila kupic nowy modem. Wraca sobie Sawicka do domu z nowym modemem i ...... nadal nie ma polaczenia z wirtualnym swiatem....

 Dzwoni wiec Sawicka do T2, raz, dwa, trzy.... ciagle jej mowia ze to nie problem na lini tylko problem modemu ( swiezo zakupionego !!!!!)...

Wreszcie sie Sawicka troche zdenerwowala... na nich troche pokrzyczala i uslyszala.... „ Sprawdzimy pani linie. To moze trwac od 3 do 15 dni....”

W sobote Sawicka z Jej ( sie znaczy Moim) poszli do Fnac’u zobaczyc jednak czy ten nowo kupiony modem naprawde dobrze dziala ( a licho wezmie, a nuz mielismy strasznego pecha i na prawde ta linia telefoniczna jest dobra i jest to zepsuty nowy modem...???)

We Fnac’u dowiedzielismy sie ze i tak i tak co by linie telefoniczna Sawickiej sprawdzic T2 musi o to prosic FranceTelecom (czyli oficjalne panstwowe francuskie linie telefoniczne ). Ze France Telecom ma swoich agentow czyli pracownikow w kazdym wiekszym i mniejszym miescie, ze zawsze sa oni w stanie „pogotowia” i naprawiaja linie w max 48 godzin. I ze za te same pieniedze mozamy miec ten sam internet z duzo szybsza i lepsza obsluga po sprzedarzy ale w FranceTelecom....

W sobote tez poszlismy zlikwidowac nasze konto w T2 i zalozyc nowe konto w FranceTelecom.

W niedziele Sawicka wyjechala zobaczyc starych znajomych w Jurze szwajcarskiej.

W srode ( czyli wczoraj) wracajac poznym popoludniem Sawicka zauwazyla ze nie tylko jeszcze nie podlaczyli Internetu ( no niby powiedzieli ze zrobia to do nastepnej soboty) ale tez ze telefon domowy jest kompletnie gluchy...

Okolo 18 zadzwonilam do France Telecom...

Mila panienka powiedziala mi ze jak tylko linia zostanie naprawiona wysla mi SMS’a ( najpozniej za 48 godzin). Dzis w poludnie .... dostalam SMS’a.....

Telefon gada, Internet dziala.....

Niech zyje cywilizacja !!!!

środa, 14 lutego 2007
Cholerny modem nadal u lekarza..... To nie jest zycie!!!! A jak chce pisac w pracy: to patrzcie : pisze mi sie na okraglo, bez zadnych przerw... To nie pisanie.... Cale szczescie ze moge Was sobie czytac... A popisze juz niedlugo... ( Nadzieja matka glupich i zakochanych....!!!!)