O mnie , polce ktora jest od lat francuska
O autorze
Kategorie: Wszystkie | Amour | Babskie gadanie | Male co nie co | Pasja | Santé | Tak ogolnie
RSS
środa, 20 lutego 2008

Sawicka sie wczoraj rozpadla na czasci pierwsze ( w przenosni rzecz jasna, bo fizycznie to by zostawilo trudne do zmycia slady).

Siedzialo to juz nad moja glowa od paru dni.... w czwartek wrocilam z pracy placzac ze zmeczenia.....

W piatek nie mialam czasu na plakanie bo musialam Nastolatke wozic po badaniach i lekarzch ( nic groznego, tez przepracowanie i stres).

W sobote kompletnie sie unieruchomilam po lewej stronie .... psychosomatyczne, ale boli bardzo ....

W poniedzialek poszlam do pracy jak zwykle, ale caly czas na progu placzu... a we wtorek rano.... w pracy nagle fontanna mi z oczu pociekla.....

Jak wiecie od roku jest nas mniej w pracy ( w czerwcu prawie ze sie z tego powodu sie rozlecialam.... ale jakos dozylam do wakacji), a od konca listopada jest nas jeszcze mniej ...

Dobra wiadomosc : za dwa, trzy tygodnie bedziemy mieli nowa kolezanke, wiec bedzie lepiej....

Na razie roboty ogromnie duzo, nas malo...

Ostatnie swiateczne wakacje nie byly az tak cudowne, bo najpierw gastro , a potem ogromne 10 dniowe przeziebienie.....

No i wczoraj......Rezultat, po rozmowie z szefem, jestem na chorobowym.... jutro lekarz.... dzis pani psycholog....

Na razie nic mi sie nie chce, ani mi zle, ani mi dobrze....

Poczekam az sie poskladam z powrotem.....

10:12, sawicka02 , Santé
Link Komentarze (4) »
niedziela, 17 lutego 2008

Po przeczytaniu u Dr.Ewy jedna z piekniejszych piosenek w wykonaniu La Mome, i w wykonaniu ukochanego Serge'a .

Legia cudoziemska jest niewatpliwie bardzo francuska i jedyna w swoim stylu.

Honor, szacunek, braterstwo sa jej fundamantem.

Nie jest az tak latwo do niej wejsc, ani zostac. Trzeba naprawde chciec byc legionista .

Nie koniecznie kazdy legionista idzie do Legii by sobie "wyczyscic przeszlosc" , duzo z tych mlodych i mniej mlodych mezczyzn wchodzi do Legii dla jej prestizu, by moc sobie udowodnic ze oni tez sa w stanie byc legionista ....

Najlepiej jesli odam glos Legii cudoziemskiej . Oni to wszystko duzo lepiej niz ja ujeli.

 

środa, 06 lutego 2008
Ta historia dzieje sie juz w innym kantonie, kantonie Vaud, pare kilometrow od Genewy.

Nasza znajoma Monique zakochala sie ( z wzajemnoscia) w bardzo milym chlopaku, Christian’ie. Christian mieszkal nie w Genewie , gdzie mieszkala Monique , tylko w miejscowosci niedaleko genewy w kantonie Vaud.
Pewnego dnia ,po paru dobrych wpolnej milosci, Monique i Christian zdecydowali sie zamieszkac razem w mieszkaniu ( dosyc duzym) Christian’a.
Monique przeprowadzila wiec i swe meble i swoj samochod , jako ze do pracy codziennie musiala nim jezdzic.

Samochod Monique stal zazwyczaj na parkingu niedaleko domu.

W Szwajacarii, kiedy ktos sie przeprowadza z jednego kantonu do drugiego, to musi sie w nowym kantonie zameldowac, zmienic adres na swoim dowodzie, prawo jazdy etc,etc i zmienic rejestracje samochodu: ma na to 30 do 60 dni.

Monique jest bardzo zapracowana i zejeta kobieta i nie miala ochoty na branie specjalnie wolnego dnia w pracy na te wszystkie papierkowe historie ( wszystkie biura w malym miasteczku gdzie sie przeprowadzila sa otwarte tylko w godzinach biurowych sie znaczy 9-12 i 14-17) .

Pewnego dnia ( po dwoch miesiacach wspolzycia) rano przed godzina 8 , dzwonek do drzwi?!?!
Zandarm miesteczkowy, z pytaniem” Dlaczego samochd pani Monique jest tutaj czesto zaparkowany, gdzie sa jej papiery. Jesli nie jest Pani tu zameldowana, nie ma Pani prawa tu mieszkac! Prosze pojsc z nami by wyjasnic sytuacje.”

Monique nie tylko z nimi poszla i probowala im tlumaczyc ze jest zapracowana i ze nie miala czasu i ze wlasnie jutro chciala pozalatwiac papierkowe sprawy, w prezencie na powitanie w nowym Kantonie dostala mandat .....

Niech zyje wolnosc przemieszczania sie !!!!

wtorek, 05 lutego 2008
Od wstepu przyznaje ze nie jest to objektywny opis Szwajacarii, a wrecz przeciwnie, bardzo, bardzo subiektywny.
Musze przyznac ze zadko czulam sie mieszkajac w tym kraju bardzo dobrze. Mialam bardziej wrazenie ze mnie tolerowano niz naprawde uwazano.....

Wydaje mi sie ( ale moge sie mylic) ze wiekszosc osob nie znajacych Szwajacarii, moze sobie wyobrazac ze jest to kraina miodem i mlekiem plynaca.
No i prawie maja racje.
Mieszkac w tym kraju mozna bardzo spokojnie, moze nawet dla niektorych (takich jak ja) az za spokojnie.
Mozna zyc tak bardzo spokojnie tak dlugo jak sie zyje wedlug nakazanych zasad.
Tak ogolnie to je nie jestem przeciwko zasadom, ale jednak.... oto krotka historyjka szwejcarskiego „Big Brother”’a.

Osobiscie dobrze znam kanton genewski i jurski.

Kanton Jury jest bardzo „wsiowym „ i rolniczym kantonem, najwieksze miasto – stolica ma 6000 mieszkancow !!!!
Tam tez mieszkalam przez dwa lata.

W Delemont (sie znaczy tej „ogromnej stolicy”) wprowadzono dodatkowy podatek na smieci, ktory placi sie kupujac worki na smieci. Nikt nie ma prawa uzywac inych workow smieciowych, i kazda osoba nie przestrzegajaca tego prawa ma placic dosyc wysoki mandat.

Zeby znalesc imie i nazwisko winowajcy, specjalnie zatrudnione do tego osoby, otwieraja „niedozwolony” worek ze smieciami i przeszukuja go w celu znalezienia tozsamosci smieciowego „zbrodniarza”. Po czym po znalezieniu kawalka koperty z adresem czy tez jakiegos podpisu na papierku winowajca dostaje mandat i przestroge ze jego worki od smieci beda „pod stala kontrola”.

Idea placenia wiecej za smieci nie jest w sumie zla ida, jako ze teoretycznie ( i czesto praktycznie) ma ona zmuszac mieszkancow do segragacji odpadkow: szkla, papieru, plastiku i kompostu . Osobiscie sama na to bardzo uwazam i szkla czy butelek plastikowych w moich smieciach nie uswiadczysz.

Uwazam jednak ze to co przydazylo sie mojej sasiadce jest jednak na pograniczu „domowego szpiegostwa”.

Oto Catherine wsadzila do samochodu swoj przepisowy worek ze smieciami, chcac od razu go wyrzucic do „domowego” pojemnika na smieci, ktory stoi pare metrow od domu.
Catherine tego dnia byla bardzo zajeta swymi myslami... i rzecz jasna o smieciach w bagazniku zapomniala, i ocknela sie juz pare ulic dalej. Przejezdzajac obok innego pojemnika na smieci ( w tym samym miescie, zaznaczam, wiec te same otaksowane worki na smieci tam trafiaja) zatrzymala swoj samochod i grzecznie do pojemnika swe smieci wyrzucila.

Jakie nie bylo jej zaskoczenie, kiedy po paru dniach zastala w swej poczcie „przestroge” mowiaca ze tego i tego dnia widziano ja jak wyrzucala swoje smiecie do dalszego a nie do NAJBLIZSZEGO pojemnika na smieci, i ze jesli jeszcze raz ja na tym przylapia to bedzie musiala zaplacic mandat.......

Niech zyje wolnosc wyrzucania smieci !!!!!