O mnie , polce ktora jest od lat francuska
O autorze
Kategorie: Wszystkie | Amour | Babskie gadanie | Male co nie co | Pasja | Santé | Tak ogolnie
RSS
czwartek, 26 lutego 2009

Na poczatkach marca, kazdego roku kwitnie we Francji Wiosna poetow.

W tym roku  nasz teatr tez wezmie w tym udzial, nie tak od razu na poczatku marca, lecz bardziej w drugiej polowie tego miesiaca ( niestety jestesmy wszyscy tak zajeci ze nie udaje sie nam zorganizowac to w oficjalne dni poezji).

Wyobrazcie sobie ze zrobimy hold-up slow….

To znaczy ze w pewnym momencie w miejscu publicznym znajdzie sie pare osob ubranych moze troche dziwacznie ( by mozna bylo ich rozpoznac wsrod "normalnych" ludzi) , wchodzacych na cos by byc wyzszym od tlumu i mowiacym glosno wiersze. 

Opisze ten hold-up lepiej kiedy go przezyje, bo bedzie to dla mnie pierwszy hold-up slow. 

No i tu otwiera sie dla mnie kwestia poezji po francusku.

Do tej pory , przez te 28 lat jeszcze nigdy nie odwazylam sie "ruszyc" poezji francuskiej, bojac sie ze nie znajde do niej klucza, nie znajde melodii…

No po prostu balam sie ze mi sie nie uda.

W Polsce czytywalam godzinami Slonimskiego, Tuwima, Boya-Zelenskiego, Galczynskiego, Mickiewicza, Norwida, Slowackiego … i nawet Treny Kochanowskiego bardzo lubilam.

Tu nic…. Baaardzo dlugo nic…. Balam sie …

Czego ?

Sama nie wiem.

I tu nagle mam robic hold-up poetycki….

No i wzielam sie no i slysze muzyke slow, muzyke mysli ukrytych za wierszem…

Na razie zaczynam od Prevert…. On jest dla mnie jak Tuwim… moj ukochany…

Zaczynam wolno, po trochu, jeden wiersz tu, jeden tam, jeden po cichu drugi juz glosno… W ten week-end bede sie ich uczyla na pamiec…. 

I zeby radosci nie bylo za malo dostalam do tlumaczenia z polskiego na francuski wiersze napisane przez mlodych polskich poetow.

Oto w okresie wielkanocnym wyjezdzam jako tlumacz / aktorka do polski razem z grupa mlodziezy z teatru z Albertville.

Jedziem z naszym ( no z ich) spektaklem a oni , sie znaczy mlodziez polska przywita nas tez ich spektaklem ktory oparty jest na poezji napisanej przez mlodych ludzi na pierwszy konkurs poetycki pod nazwa "Buntuje sie wiec jestem". 

Mlodziez polska uczy sie francuskiego, wiec przez pare dni bede tlumaczyla ale nie az tak. 

By mlodziez kazdego kraju zrozumiala kazda sztuke robimy tlumaczenia, w Polsce nauczycielka francuskiego tlumaczy nasza sztuka, a tu ja tlumacze polska…. 

Powiem wam ze nie latwo jest  tlumaczyc wiersze….. robie to po raz pierwszy, pewna jestem ze w jakis sposob "zdradzam" ten tekst mimo ze bardzo staram sie nie tlumaczyc tylko slow ale i emocje… ale trudno, trudno…  

Mam nadzieje ze naszej francuskiej mlodziezy uda sie jednak zlapac mysl tych wierszy.

Mlodziez wszedzie jest do siebie podobna, ma te samy wolne i wzniosle mysli ktore pozwalaja im ( i nam " starym" tez)  dazyc do przyszlosci , ja tworzyc i zmienac.

I lubie ten tytul … "Buntuje sie wiec jestem"   przypomina mi moje mlodziencze ( no bardziej mlodsze niz teraz)  lata….  

Mysle ze bedzie to bardzo ciekawa podroz…. Teatr i Polska…. Bardzo interesujaca, jak dla mnie, mieszanka !

17:22, sawicka02 , Pasja
Link Komentarze (4) »
sobota, 21 lutego 2009

Zrobilam dzis biznes wszechczasow, a raczej wyprzedaz wszechczasow!!!!!!

Oto za cale 80 euro kupilam sobie spodnie i kurtke na narty, jak najbardziej markowe i modele tegoroczne!!!

Jak bym zupelnie normalnie je kupila na poczatku sezonu to bym miala po 230 euro !!!! 

Biorac pod uwage ze zupelnie nie wyszlam na zakupy z jakakolwiek mysla zeby cos takiego kupowac i to ze moj stary kombinezon narciarski ma dobrze ponad 10 lat ( jest chyba w wieku Nastolatki.....) i ze kupilam ( a raczj maz byl mi kupil) za 1/3 ceny ...... to nie jest tak zle.

Ja w ogole to na "soldy" czyli przeceny znowu tak bardzo nie laze. Jak mi sie cos przypadkiem spodoba i przypadkiem jest to w okresie przecen to pewnie ze sobie kupe, ale zeby przed przecenami chodzic i pgladac po to zeby w pierwszym dniu przecen na to sie rzucac to mi sie jeszcze nie zdarzylo i pewnie nie zdarzy.

Ide do kuchni przygotowywac Cous cous dla gosci co to mieli przyjsc tydzien temu, ale nie mogli bo chorzy byli....

Desery : placek cytrynowy, placek orzechowy i pianka czkoladowa (mousse au chocolat) sa juz gotowe.

wtorek, 17 lutego 2009

 Jeden z najulubienszych deserow mojej francuskiej rodzinki a takze ulubiony deser mojego Taty z przedwojennych lat blogiego dziecinstwa.

Jeden z najmniej pracochlonnych , najtanszych i najszybszych deserow.

Dla tego desseru mam zawsze w domu zapas wanilli.

W zadnym przypadku nie powinno sie robic tego deseru z jakas chemiczna i proszkowa lub olejkowa wanilia….. 

Skladniki:

Litr mleka

1 wanilia

6 jajek

150 g cukru 

Rozkroic wanilie w zdluz, nozem "wyskrobac" srodek wanili i wsadzic  razem z "otwarta wanilia" do litra mleka.

Gotowac mleko na malym ogniu

W miedzyczasie rozdzielic bialko i zoltko.

W drugim garnku wymieszac zoltka i cukier.

Ubic mocno piane z bialek.

Kiedy mleko zacznie sie gotowac wsadzac na nie "kulki" piany z bialek,  po 30 sekundach przekrecic kulki na druga strone.

Po nastepnych 30 sekundach wyjac kulki z mleka i polozyc na czystej szmatce.

Kiedy juz sie ugotowalo wszystkie kulki, wlac mleko do drugiego garnka z cukrem + zoltkami.

Grzac na wolnym ogniu CIAGLE MIESZAJAC az to lekkiego stezenia.  

Nalac do salaterki ( lub dwoch), polozyc na powierzchni kulki z bialka.

Wsadzic do lodowki na min. 2 godziny.

Udekorowac ( ale niekoniecznie) prazonymi luseczkami z migdalow lub karamelem.

Uwaga:. W zadnym wypadku nie dopuscic do zagotowania kremu angielskiego bo sie "zsiadzie" .

Dla poczatkujacych: by uniknac " zsiascia" dosypac na poczatku do cukru  lyzeczke do kawy maczki ziemniaczanej .

               

                                    

                                                      

czwartek, 12 lutego 2009

Po przeczytaniu u Ewy.

Oto historia francuskich faworkow czyli  Bugnes lub Merveilles. 

Bugnes sa znane w calej okolicy Rodansko-alpejskiej a pochodza z Lyon'u gdzie to tuz przed Wielkim postem byly one pieczone i rozdawane / sprzedawane w sklepach masarskich.

Masarze chcieli w ten sposob by ich klienci nie zapominali o nich przez 40 dni postu kiedy to masarnie byly dla praktykujacych katolikow " niedostepne".

Pierwsza niedziela Wielkiego postu nazywa sie zreszta Le dimanche des bugnes czyli niedziela faworkow.

Oto ,dla tych ktorzy chcielby porownac z przepisem polskim francuskie, a raczej lyonskie przepisy na BUGNES: 

Przepis 1:

500 g  maki

200 g  masla

100 g cukru

4 jajka1 kostka ( francuska) drozdzy

1 kieliszek rumu albo soku z pomaranczy albo z cytryny ( jak kto woli)

1 szklanka mleka 

Przepis 2:

500 g maki

100 g cukru,

100 g masla

Rum, pomarancz, cytryna lub inne alkohole jak powyzej

6 jajek

1/2 szklanki mleka 

Wszystko razem wymieszac.

Wsatawic do lodowki na min 2 godziny.

Rozwalkowac ciasto, pokroic prostokaty z dzurka w srodku.

Przekrecic ciasto przez dziurke na druga strone.

                                          

Piec na dobrze rozgrzanej olivie w garnku na frytki .  

Rzecz jasna ze w prawie kazdym szanujacym sie domu francuskim jest "garnek do frytek", w ktorym to robi sie jak widac nie tylko tradycyjne "french fries".

A tak naprawde to zaczynam sie zastanawiac czy faworki nie przyszly do Polski z Francji .

Favoris po francusku to favoryty po polsku czyli taki wlasnie prostokatny rodzaj brody po bokach twarzy zarosnietych panow…..

Od faworyt do faworkow ( malych faworytow ) droga nie jest zbyt daleka….. ale na pewno nie jestem lingwista…. i moze zupelnie sie myle…. 

A moze w ten week-end zrobie les bugnes ????   

Moze lepeij w nastepny w ten week-end przyrzeklam "dzieciom" ze zrobie im œufs à la neige czyli Sniegowe jajka......

                                       

piątek, 06 lutego 2009

23 grudnia 2008  , po wielu latach oczekiwan, i po dwoch i pol roku prac otwarto okolo 20 km autostrady miedzy Genewa a Allonzier , co pozwala przyblizyc Annecy i pokonac Annecy-Genève i vice-versa w 20-30 minut.

Przede wszystkim otwarcie tego kawalka autostrady pozwolilo nam mieszkancom Cruseilles na nowe zycie , " Zycie bez codziennego korka".

Przez lata ten prawie codzienny korek tworzyl sie   kolo 7 rano  jadac w strone  Genewy , kiedy to tysiace "granicznikow" mieszkajacych po francuskiej stronie jedzie do pracy do Genewy.

Niewiadomo dlaczego najgorsze korki byly we wtorki i czwartki rani i kiedy padal snieg.

Powtarzal sie ten sam korek wieczorem , tym razem w strone Annecy . Najdluzszy korek wieczorny byl w piatki kiedy to do granicznikow doloaczali tez posiadacze domkow week-endowych w gorach. 

My - " Tubylcy"  jezdzilismy malymi drozkami w gorach i dolinach , co pozwalalo nam objechac korek, ale zmuszalo do dodatkowego stresu (waskie drozki nie byly przeznaczone do tej ilosci samochodow ) i dodatkowych kilometrow, no i dodatkowego czasu. 

Od poczatku roku ….. zyc nie umierac…. Nie ma ZADNEGO KORKU !!!!, czasami zdaza sie w piatek wieczor male zwolnienie przed rondem…….

Rano i wieczorem wygrywamy 15 minut czyli pol godziny dziennie !!!!

Mniej stresu, mniej samochodow, sama przyjemnosc!!! 

Nawet  w soboty mniej turystow nam sie przewala przez miasteczko ( choc jest ich jeszcze dosyc sporo, pewnie jeszcze nie wszyscy wiedza ze autostrada jest juz otwarta… a moze chca oszczedzac ?). 

Jestesmy naprawde mile zaskoczeni ze az tak duzo osob uzywa autostrady, bo nie jest ona bardzo tania, ale pewnie czas ktory kazdy uzytkownik tej trasy "wygrywa" jest wart tych pieniedzy. 

Dziekuje Wam bardzo za odwiedzanie i za " doping" do pisania.

Jak zwykle wpadlam w wir zbyt duzej ilosci roznych zajec i znowu brak mi bylo czasu na pisanie tutaj. 

Nastolatka przeszla przez wyrwanie osemek bez zadnych komplikacji ani duzych bolow, lod i mocne srodki przeciwbolowe  dzialaly jak trzeba.

Do tego narkoza spowodowala ze przez 2 dni spala jak susel ( co nie jest w jej przyzwyczajeniach) i byla z tego bardzo zadowolona.

Po 2 dniach spedzonych na nicnierobieniu ,  przegladaniu  DVD i jedzeniu jogurtow kokosowych pozbyla sie i zmeczenia i 2 kilogramow i w cudownym humorku pelna dobrych intencji poszla do liceum. 

Mamy ostatnio duzo ciekawych rozmow z Nastolatka   na najrozniejsze tematy.

O strajku z zeszlego tygodnia, dlaczego i po co i czy mial on wplyw na polityke rzadu.

O obietnicach naszego Prezydenta ktore nigdy nie sa honorowane.

O tablicach " Zmarlych obietnic" tegoz ze Pana Prezydenta.

O tym gdzie bedzie najlepiej studiowac i co .

Czy lepiej najpierw robic DUT  ( Diplôme universitaire de technologie) ktory daje juz  dyplom po 2 latach studiow i ma  bardziej praktyczne podejscie do prawa i daje mozliwosc wejscia od razu na 3 rok studiow, czy tez ( jesli nie dostanie sie na DUT, a kandydatow jest duzo a miejsc malo) isc od razu na studia prawnicze ktore jednak daja mniej praktyki na poczatku.

A moze nauki polityczne , a moze cos innego ? 

Jak niektore z jej kolezanek moga bardzo uwazac na jedzenie , szukajac czy w podanych potrawach nie ma zby duzo srodkow chemicznych, bo nie chca sie " truc" , i tego samego dnia sie zatruwac papierosami i narkotykami. 

Jak nie lubi kiedy "wyjscia" week-end'owe przemieniaja jej znajomych z rozumnych i ciekawych ludzi na podpitych glupkow. 

Jak jest milo gadac z wlasnymi rodzicami , bez klotni i podnoszenia glose.

Jak jest przyjemnie byc  mloda ( prawie-ze) dorosla kobieta, na ktora rodzice patrza mowiac sobie w duchu   "Dzis widzimy ze te wszystkie "trudne" okresy, i sposob wychowania naszej corki daja wspaniale rezultaty". 

Moze bedziemy jeszcze przechodzili przez trudne okresy, moze jeszcze bedziemy sie bardzo martwili, moze.

Dzis patrze na Nastolatke z czysto matczyna duma, ze jest Ona Piekna Osoba, i rozkoszuje sie kazdym momentem.

O Dumie Ojca Nastolatki nawet nie bede pisala…. Wszyscy Tatusiowie to znaja kiedy mowia " C'est MA fille !!!!!!" czyli " To MOJA corka!!!!!". 

I tak naprawde to w nosie mam problemy materialne ( i to ze samochodzik jest u Pana Lekarza od Samochodow i ze musze zaplacic 400 euro !!!!), i szara pogode na dworze, i polityke naszego Prezydenta. 

Dobrze jest kiedy ma sie kogo kochac !!!!! Nic nie jest wazniejsze niz milosc do innych, meza, corki, psa, rodzicow, przyjaciol, bliskich nam ludzi.