O mnie , polce ktora jest od lat francuska
O autorze
Kategorie: Wszystkie | Amour | Babskie gadanie | Male co nie co | Pasja | Santé | Tak ogolnie
RSS
poniedziałek, 22 grudnia 2008

Jak wygladaja swieta we Francji to juz pisalam wtedy.

Dla osob nie majacych ochoty siegac tak daleko w czasie oto opis typowego swiatecznego francuskiego objadu.

Swieta zaczynaja sie jak wszedzie juz pare tygodni wczesniej od szukania i kupowania prezentow, od ustalanie do kogo w tym roku zwali sie reszta rodziny, kto co kupi i przygotuje ( sie znaczy podobnie jak i w Polsce).

24 grudnia jest dniem pracujacym teoretycznie, ale praktycznie uzywanym do przemieszczania sie po calej Francji samochodem w celu odwiedzenia rodziny, lub robieniu zakupow dla przyjezdzajacej rodziny.

Tak naprawde to swieta zaczynaja sie  "Messe de minuit" czyli Pastoralka, czyli " msza o polnocy" ktora zaczyna sie kolo godziny 23 ( przed laty byla to 24).

Boze Narodzenie czyli 25 grudnia rozpoczyna sie okrzykami dzieci ktore wstaly skoro swit by odkryc prezenty ktore Mikolaj im wsadzil do butow, ktore to buty zostaly przez owe dzieci poustawiane na okolo choinki po powrocie z mszy.

Za rozkrzyczanymi dziecmi staje cala rodzina i dzien zaczyna sie od prezentow.

Po rozdaniu prezentow Pani domu leci do kuchni by wstawic tam do pieca indyczke , ges lub  kaplona nadziewanego kasztanami. Pan domu wybiera z namaszczeniem wina do obiadu.

Oto typowe menu swiateczne: 

Wstepy: 

Foie gras - pasztet strasburski 

Ostrygi  

Biala kiszka z truflami 

Danie glowne: 

Indyczka nadziewana kasztanami 

Sery 

Desery: 

Buche de Nöel czyli  kloda bozonarodzeniowa ( biszkoptowa rolada nadziewana czym sie chce)

Czekoladki swiateczne zwane " Papillotes" 

Do tego ida wina : z foie gras najlepiej biale slodkie: Sauterne, Monbazillac, Alsace vendange tardive.

Do Indyczki czerwone wina ( osobiscie wole lzejszego bourgunda niz bordeau)

Do deserow oczywiscie Szampan. 

Po dlugim obiedzie na ktory jest najczesciej zapraszana dalsza i blizsza rodzina , tradycyjny spacer rodzinny lub sjesta .  

I tu teoretycznie swiata sa skonczone , bo 26 grudnia jest dniem pracujacym.

Oczywiscie to wszystko to teoria, bo tak naprawde to duzo osob ma wolne od 24 grudnia do 2 stycznia, i majac duze rodziny zaczyna sie juz swietowa 24 wieczorem np. u tesciow, by moc 25 w poludnie byc u rodzicow. 

Jesli chodzi o menu to drob jest daniem obowiazkowym , ale tez coraz czesciej mozna spotkac np. poledwice wolwowa z foie gras w ciescie francuskim , albo  ogromne "plateau de fruit de mer" czyli najrozniejsze owoce morza z roznymi ostrygami, krewetkami, malzami, muszlami, krabami etc. lub inne roznosci.Buche de Nöel zamiast tradycyjnego kremu na masle jest tez pelna wspanialych pianek z owocow, lub czekolad na lekkich jak piorko biszkoptach. 

W Sabaudii i w Genewie tradycyjnym daniem podawanym do indyczki jest zapiekanka z kardow ( cardon ) czyli takich dlugich zielonych ostow … ktora to Sawicka jak najbardziej robi bo lubi i bo chce sprawic przyjemnosc swojemu mezowi.

Pozatym kazda okolica ma swoje tradycyjne dania i przyprawy swiateczne ktore trudno jest mi opisac, jako ze tradycja kulinarna francuska jest za roznorodna i za rozlegla  ( przynajmniej na dzisiejszy dzien). 

 Szszesliwych i spokojnych Swiat Bozego Narodzenia, aby wszyscy mogli je spedzic otoczeni miloscia i radoscia bliskich.

 

piątek, 19 grudnia 2008

W srode ( jak cala mlodziez francuska w kazda srode po poludniu) Nastolatka nie miala szkoly.

Wracam ja sobie zmeczona z pracy.... a tu w kominku ogien buszuje, jest milo, cieplo i przyjemnie.....

Nie to ze jestem dumna, ale.............. MOJA CORKA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Czasami takie najprostsze rzeczy daja nam taki blogi nastroj.....

poniedziałek, 15 grudnia 2008

 Wychodzac z pracy w piatek wieczorem, juz dobrze po 18 zobaczylam mala dziewczynke  (tak na oko 8 -9 lat), ktora wyprowadzala na spacer swojego pluszowego psa.

Tak jakby miala prawdziwego psa , byl na smyczy, mial przy tej smyczy dowiazane torebeczki plastikowe na psie kupki. Trzymala go w objeciach, jak najwiekszy skarb swiata , pewnie jesli by mogla to by go naprawde prowadzila na smyczy.

Za nia dreptala jej Mama z troche znudzona twarza…. Pewnie sie zastanawiala jak dlugo jej coreczka wytrzyma z tym " wyprowadzaniem" psim…. 

Moja kochana Siostra tez tak robila w swej ( nie tak dalekiej ) mlodosci.By przekonac rodzicow do kupna psa wychodzila na codzienne specery by im udowodnic ze jest gotowa na to poswiecenie. 

To sie nazywa "bycza" sila charakteru…. 

PS: Nastolatka ktora tak jak Moja Kochana Siostra tez jest bykiem, jak sie na cos zawezmie to tez nie popusci….. i z Panem Psem wychodzi codzinnie wieczor……ale ma szczescie… Pan Piese nie jest pluszowy….. 

PS 2:Mam nadzieje ze uda sie tej malej dziewczynce , codziennie wychodzacej na psi spacer, dotrwac do posiadania prawdziwego pieska.

czwartek, 11 grudnia 2008

 Od wtorku wieczor pada snieg    bez przerwy     .

Sie znaczy u mnie w moim miasteczku ( i nie tylko)  bo mieszkam na 850 m nad poziomem morza oraz na drogi i pola i lasy do 400 m .

W miejscu gdzie pracuje pada deszcz i jest ponuro.

Rezultat : piekne biale , zakryte sniegiem miasteczko widze rano ( jeszcze w ciemnosciach) i wieczorem ( znowu w ciemnosciach).

W dzien na okolo mnie jest szaro i smutno, bo pada deszcz. 

Mam wrazenie ze w pracy jest jesien, a w domu piekna zima i niedlugo Boze Narodzenie.

W zwiazku z tym spedze niedziele na robieniu ciasteczek  bozonarodzeniowych, jak co roku, jak  zwykle z kolezankami lub przyjaciolkami….. 

Jak przyjemnie jest siedziec sobie wieczorkiem w domu, przy plonacym i ogrzewajacym kominku, patrzac na spadajacy za oknami snieg……

I od niedzieli jesc do tego "biscuit de Noel"….