O mnie , polce ktora jest od lat francuska
O autorze
Kategorie: Wszystkie | Amour | Babskie gadanie | Male co nie co | Pasja | Santé | Tak ogolnie
RSS
środa, 28 marca 2007
Koniecznie do przeczytania .... http://kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53581,4006881.html?as=1&ias=3&startsz=x Zaden czlowiek nie jest wlasnoscia innego czlowieka. Moje dziecko jest czlowiekiem. Moje dziecko nie jest moja wlasnoscia.
08:55, sawicka02 , Amour
Link Komentarze (3) »
Juz sroda rano a ja jeszcze jestem w dosyc dobrej formie !!!! W piatek rano nasz szef powiedzial wszystkim lekarzom ze jestesmy bardzo zmeczone i ze nalezy sie z nami obchodzic "delikatnie"!!! Mamy wiec mniej roboty i przede wszystkim mamy wrazenie ze jestesmy jakas bardzo krucha i stara ( na stare to jeszcze moge sie zgodzic) porcelana, bo zwracaja sie do nas z takimi wzgledami z takimi "S'il te plait", "Merci" , "tu peux?", etc ( czyli "bardzo prosze", "dziekuje" , "czy mozesz", etc) za nagle czujemy sie jakos dziwnie. Juz nie bylysmy przyzwyczajone do tylu uprzejmosci na raz. Sa one bardzo przyjemne.. No to ide znowu pracowac... pacjent juz czeka...
08:10, sawicka02 , Santé
Link Komentarze (2) »
niedziela, 25 marca 2007

Od stycznia odeszla od nas i nie zostala zastapiona jedna kolezanka (pelen etat),

od stycznia inna kolezanke (pol etatu) poproszono o zastapienie innych chorych (choroby przewlekle) .

Z czterech i pol ostalo sie nas trzy. Od stycznia.

Od trzech tygodni juz w srode lub czwartek nie mamy sil by konczyc tydzien. Razem z MM (nie tylko kolezanka ale i przyjaciolka) placzemy pare razy dziennie. Czasami zupelnie bez powodu.

Mamy jeszcze sily by zajmowac sie pacjentami.

Nie mamy juz sil by latac za zgubionymi dokumentami, usmiechac sie i tlumaczyc kiedy inni nam mowia "nawet nie macie czasu by z nami pogadac", naprawiac malych bledow robionych przez innych, szukac kiedy pacjent ma RDV z lekarzem, etc, etc, etc.

Wieczorem wracajac do domu nie mamy sil by robic cokolwiek ( a wiecie ze nie jest to zupelnie w moim charakterze). Zasypiam codziennie przed TV o 9 (DZIEWIATEJ !!!!!) wieczorem.

Nie umiem sie juz usmiechac. Mam pelno nowych zmarszczek. Jestem tak cholernie zmeczona.

W tym tygodniu poszlysmy porozmawiac z naszymi szefami ( szfem i pod-szfowa). Wysluchali nas i dobrze uslyszeli za juz nie mozemy tak dluzej pracowac. Nastepnego dnia na zebraniu (codziennym)  porannym wytlumaczyli ze jestesmy bardzo zmeczone, ze trzeba nas "oszczedzac" itd. i poprosili zeby wszyscy byli z nami wyrozumiali.

Ale ja nadal jestem zmeczona i boje sie nadchodzacego tygodnia. Czy uda mi sie wytrzymac do piatku ?

 

PS. Jak sie domyslacie z Moim sie nie rozwodze. Cale szczescie ze go mam w tym trudnym i meczacym zawodowo momencie.

17:29, sawicka02 , Santé
Link Komentarze (2) »
sobota, 17 marca 2007

Sa takie dni w zyciu kazdej kobiety .

Dzis jest taki dzien w zyciu Sawickiej.

Od rana gdybym mogla tak natychmiastowo i szybko, bez zadnych skomplikowanych procedur , rozwiodlabym sie z Moim co najmniej 10 (DZIESIEC) razy.

Jak narazie nie przeszlam z checi do realizacji.

Czyli ze jeszcze wszystko jest OK.

Miejmy nadzieje ze jutro jest innym dniem!

22:21, sawicka02 , Amour
Link Komentarze (2) »
piątek, 16 marca 2007

W trzy dni przeczytalam trzy wstrzasajace (dla mnie) artykuly w GW. Jeden o dzieciach ktore nie chodza na religie w szkolach, drugi o AIDS i o jej "nieistnieniu" w Polsce, trzeci o Polkach ich nieuzywaniu srodkow antykoncepcyjnych i o ilosci chorob wenerycznych.

Sa one dla mnie wstrzasajace, bo nie myslalam ze tak sie dzieje w Ojczyznie.

Jesli chodzi o edukacje: zostalam sama wychowana w kraju gdzie szkola i kosciol byly od siebie niezalezne. Zyje teraz w kraju gdzie stan i kosciol zyja zupelnie osobno.

Przypominam ze rozdzial stanu i kosciola byl, jest i bedzie jednym z najwazniejszych fundamentow Republiki francuskiej. We Francji w szkolach panstwowych nikt nie ma prawa pokazywac w sposob ostentacyjny jego przynaleznosci do takiej lub innej religi.Chodzi tu o uczniow i o nauczycieli.

Istnieja natomiast szkoly prywatne ( w najrozniejszych cenach) w roznych religiach : katolickie, zydowskie, muzulmanskie. Kazdy ma prawo zapisac swoje dziecko tam gdzie chce.

Jesli chodzi o lekcje religi , nauki zydowskie lub muzulmanskie, kazde dziecko moze na nie uczeszczac poza godzinami szkolnymi.

Wolnosc wyznania jest tu prawem. Nikt nie bedzie (we wszystkich panstwowych instytucjach) zmuszal dzieci czy doroslych do wiary w ta czy tamta religie.Ze smutkiem stwierdzam ze nie ma w Polsce wolnosci wyznania.

Czy mam tez pisac o slynnej Simone Weil ktora bila sie we Francji w latach 60 o wolnosc kobiet do srodkow antykoncepcyjnych i do aborcji?

Moja cialo i moje zycie nalezy do mnie. Do mnie tez powinna nalezec decyzja czy chce czy nie i czy moge lub nie, miec i wychowywac dziecko. Sa to dla mnie podstawy wolnosci dla kobiet. Z przykroscia stwierdzam ze polskie kobiety maja mniej wolnosci.

We francuskiej telewizji, prasie czy radiu bez przerwy mozna uslyszecz lub obejzec reklamy mowiace o potrzebie uzywania prezerwatyw by uniknac WSZYSTKICH chorob wenerycznych i by uniknac zakarzenia swych partnerow. Haslo jest proste : Chroncie siebie i chroncie innych.

Mlodziez francuska uczy sie w szkolach nie tylko jak sie robi dzieci ale tez jak sie zaklada prezerwatywy. Uczy sie tez ze ten tak prosty i tani gest moze uchronic od chorob, od tych prostych jak syfilis czy rzezaczka lub od tych duzo grozniejszych jak AIDS. Nie mowiac o nie pozadynch ciazach.

Dystrybutory prezerwatyw ( za tanie pieniadze, ale o tym juz pisalam) mozna zauwazyc w duzej ilosci miejsc w kazdym miasteczku lub miescie, obok apteki, obok kin czy hoteli, blisko uniwersytetu lub innych szkol. Ze smutkiem stwierdzam ze duza ilosc Polakow nie ma prawa do wiedzy jak ochronic swoje zdrowie.

Mam nadzieje ze dystrybutory prezerwatyw w Polsce jednakze istnieja....

piątek, 09 marca 2007

Od miesiecy Francja (czyli moja rodzina tez, czyli nasi znajomi tez) zyje przyszlymi wyborami prezydenckimi. Przyrzeklam sobie ze nie bede pisala ani o moich osobistych wyborach, ani ogolnie co mysle o roznych kandydatach. Zbyt malo interesuje mnie tak skomplikowany temat jak polityka, zbyt mam wrazenie ze za malo wiem by o tym mowic.

Wsrod znajomych ktorzy mowia ze nie ma sensu glosowac bo to " blanc bonnet, bonnet blanc" czyli "prawica, lewica :wszystko to samo" podaje jako przyklad kaczorowy kraj i konsekwencje jakie mogly by spasc na Francje jesli skrajna prawica doszlaby do wladzy.

Ja zawsze glosowalam i glosowac bede.

Piec lat temu obudzilam sie 23 kwietnia z "kacem" moralnym w glowie, pytajac sie samej siebie jak moglo dojsc do tego wyboru Chirac/Le Pen .

To tylko taka mala dygresja polityczna.....

Nastolatka ktora nie ma jeszcze prawa do glosowanie no bo jest nastolatka a nie dorosla osoba po raz pierwszy sledzi z nami ten ciekawy okres przed-wyborowy.

Nie tylko zadaje inteligentne pytania ( normalka: dziecko swych rodzicow) ale tez ma swojego "wybranca" wsrod kandydatow. Zreszta mozliwe ze bedzie to i "wybraniec" jednego lub obojga jej rodzicow.

Wybraniec byl wczoraj niedaleko na duuzym zebraniu... I oto moja corka wraz z ukochanym ojcem pojechali "wybranca" sluchac.

Juz nie bede Wam opisywala dumnego jak paw Mojego ktory prowadzil na pierwszy "meeting" polityczny swoja corke.....

I tak sobie dzis mysle.... my rodzice probujemy robic wszystko co jest w naszej mocy by dac naszym dzieciom jak najwiecej waznych dla nas zasad i mysli.

Od malenkiego probujemy zasadzic w tych bogatych ziemiach -naszych dzieciach- te najwazniejsze dla nas ziarenka... Sadzimy, podlewamy codziennie, chronimy kiedy ostre zimy (problemy) je atakuja, dodajemy nawozow kiedy trzeba... i czekamy, czekamy, czekamy.....

 Az tu kiedys, pieknego dnia, oczom naszym ukazuje sie przepiekna roslina, z dlugimi, dobrze trzymajacymi sie w ziemi korzeniami, z przepieknymi zielonymi i mocnymi liscmi (Nika liscmi czy lisciami ?????), z kwiatami o przepieknych , nowych kolorach .....

Warto byc ogrodnikiem tak pieknych roslin!!!

PS: Slowo "wybraniec" odnosi sie do zenskich i meskich kandydatow....

19:14, sawicka02 , Amour
Link Komentarze (3) »
środa, 07 marca 2007

Ze zdiwieniem zobaczylam ze GW. mowi o salonie samochodowym w Genewie!

Od 25 lat wim ze bedzie niedlugo wiosna, bo salon sie zaczyna.

 Od 25 lat wiem ze nie ma co przejezdzac na druga strone miasta ( ja mieszkalam, ja pracowalam i nadal pracuje na "rive droite" czyli "prawej stronie", a salon ma miejsce na "rive gauche" czyli "lewej stronie") takie sa korki w calym centrum przez te cholerne dziesiec dni w roku.

Nie wiem co sie dzieje z facetami przez te dzesiec dni w roku, zjezdzaja z polowy Francji, z polowy Niemiec i z calej Szwajcari: godzinami chodza po halach, ogladaja niby samochody, niby piekne dziewczyny ktore ubieraja wyzej podane samochody.

Tlum wszedzie, goraco jak cholera, ceny napojow faraonskie....

I co w tym jest zabawnego?

Dla mnie samochod jest rzecza jak najbardziej uzyteczna. Chce by dobrze chodzil, byl bezpieczny, nie wygladal zbyt agresywnie, i mial jakis przyzwoity kolor no i koniecznie radio !!!

 W ten sam sposob wymagam cech "uzytecznosci" od mojego piekarnika czy pralki.

Niestety dla panow samochod jest zupelnie nie tym samym przedmiotem co dla nas kobiet....

I jesli o samochody chodzi to chyba nigdy oni nas nie zrozumieja, ani my ich...

Na cale szczescie "samochodowe warjactwo" skonczy sie za dziesiec dni !!!!!!!

20:22, sawicka02 , Pasja
Link Komentarze (6) »
sobota, 03 marca 2007

Od paru tygodni Nastolatka szuka w internecie i nie tylko, jej pierwszej przyjaciolki.

Mieszkaly razem w tej samej wsi, chodzily do tej samej szkoly . Byla to ich pierwsza przyjazn. Niestety M. wyjechala razem z Tata po rozwodzie swoich rodzicow, gdzies do Paryza.

Mielisma jeszcze jakis kontakt z nimi siedem lat temu... i... czas leci , my zesmy sie przeprowadzali pare razy, oni tez.

Dzis bylismy w Annecy, lecielismy pedem bo juz Nastolatka byla spozniona na swoje RDV (rendez-vous) u fryzjera, kiedy nagle wpadla mi w oko znajoma twarz. Krzycze do mojej kochanej corki: "Widzialas , to chyba byla mama M." , ale juz tlum nas rozgania w inne strony....

Zostawilam Nastolatke u fryzjerki ( pasemka plus scinanie wlosow czyli dwie godziny !!! a ile to mnie kosztuje to juz mowic nie bede) . Ide sobie spokojnie z Moim ulicami (pelnymi ludzi, ale to tak zawsze w soboty) Annecy az tu nagle padam znowu "nos w nos" z Mama M. Obok niej mloda ladna dziewczyna.

Grzecznie sie pytam "CZy nie jest Pani przypadkiem Mama M.? Ja jestem mama Nastolatki, z Tej wsi. Pamieta mnie Pani?".

I oto okazuje sie za mloda dziewczyna to wlasnie M. , ze jest na wakacjach u Mamy, ze juz jutro wyjezdza do domu, do Taty, do Paryza. Wymieniamy sobie telefony.

Po powrocie od fryzjera ( wyjasniala Nastolatka bardzo, i duzo sie zmienila, bo fryzjerka zrobila jej (po raz pierwszy od urodzenia) grzywke) nqatychmiastowo dziewczyny nawiazaly kontakt sms-owy i zaraz po powrocie M. do domu beda sobie MSN-owaly.

I nich mi nikt nie mowi ze to bylo zupelnie przypadkowe spotkanie .

Ja wierze w przeynaczenie!!!!

I bylo napisane ze spotkamy M. dzisiaj.

Mieszkamy tu od prawie pieciu lat, jezdzimy do Annecy prawie co week-end, M. przyjezdza do Mamy na wszystkie wakacje.... i dopiero dzis sie spotkalismy. A przeciez Nastolatka jej szuka tylko od paru tygodni.....