O mnie , polce ktora jest od lat francuska
O autorze
Kategorie: Wszystkie | Amour | Babskie gadanie | Male co nie co | Pasja | Santé | Tak ogolnie
RSS
piątek, 25 maja 2007
Jesli chodzi o synagoge w Genewie, to po pierwszych wiadomosciach prasy mowiacych o "bardzo mozliwym umyslnym spaleniu synagogi", wczoraj wieczorem, po zbadaniu miejsca przez policje naukowa komunikat mowil juz o " nie wiadomej jak narazie przyczynie pozaru, jako ze prawdopodobnie pozar zaczal sie przy tablicy elektrycznej" czyli ze mozliwe jest ze ten pozar jest zupelnym przypadkiem..... Ufff..... Wniosek (dla Sawickiej i dla prasy ): Retournez dix fois votre langue dans votre bouche avant de parler czyli przekrec dziesiec razy jezykiem w ustach przed mowieniem......
czwartek, 24 maja 2007
Dzis rano podpalono Synagoge na ulicy Malagnou w Genewie. W tym tak spokojnym , bez konfliktowym miescie.... Bez komentarzy...... Jest mi tak baardzo smutno......
środa, 23 maja 2007
Dla wszystkich znajomych i nie znajomych lekarzy, strajkujacych lub solidarnych . Trzymajcie sie, Europa o Was mowi : http://www.lemonde.fr/web/article/0,1-0@2-3214,36-913291,0.html
09:21, sawicka02 , Santé
Link Komentarze (3) »
niedziela, 20 maja 2007

Przyjechalam do Paryza w srode wieczor.

Rozpoczelam moj , zbyt krotki , pobyt od baardzo, baardzo przyjemnej kolacji, zaproszona przez Mame Kangurzyce (ktorej juz nie widzialam od prawie dziesieciu lat)  do "Le train bleu", bardzo dobrej "brasserie" ( nie wiem jak to po polsku) na dworcu lyonskim "gare de Lyon".

Moezcie sobie ja zobaczyc tutaj http://www.linternaute.com/sortir/sorties/resto/interview-reportage/06/train-bleu/01.shtml

Budynek tego dworca zostal wybudowany (wraz z ta restauracja)  na poczatku XX wieku, w przepieknym secesyjnym stylu. Sala restauracji zachowala swoj pierwotny wyglad, z przepieknymi malowidlami na sufitach i na scianach, z przepieknymi , pelnymi secesyjnych ozdobien wieszakow, charakterystycznami laweczkami obitymi bordowym aksamitem, etc, etc, etc.

Brakowalo tylko panow we frakach i pan w kukniach z ogonem i w kapelusikach by czuc sie jak w tej epoce.

Nagadalysma sie z Mama kangurzyca duzo, ale nie wystarczajaco....  Moze zobaczymy sie z powrotem na jesieni, a moze juz w lecie......

Nastepny dzien spedzilam na szalenie interesujacych "warsztatach" otoneurologi ( specjalizacja ORL zajmujaca sie uchem wewnetrznym). Wracam do pracy pelna nowych pomyslow i pelna energii (ktorej mi troche oststnio w pracy brakowalo) by ulepszyc moja prace.

W czwartek wieczor poszlam tez do teatru na "'l'importance d'être Constant" Oscara Wild'a w Teatrze "Antoine"  http://www.theatre-antoine.com/. Jak mozecie zauwazyc na zdjeciach ,jest to tez przepiekny stary teatr wybudowany w stylu secesyjnym.

Aktorzy (dla ktorych wybralam zreszta ta sztuke) byli doskonali, sztuka jak zwykle sztuki Wild'a satyryczna i bardzo przyjemna.

W piatek zostalo mi tylko pol dnia na lekkie zwiedzanie, rzucenie okiem na bouquinistow, kupienie ladnej starej grawury Paryza dla Mojego, innego malego prezentu dla Nastolatki i   dobiegniecie na ostatnia minute do TGV.....

O maly wlos a spoznilabym sie na pociag, tak mi sie nie chcialo opuszczac tego miasta.

Prawda jest ze juz dawno (pare dobrych lat) nie bylam w Paryzu i dopiero teraz tam bedac zdalam sobie sprawe jak mi tego miasta brakowalo.

Nie, ze chcialabym tam mieszkac. Co to, to napewno nie. Natomiast wpadac tam troche czesciej.... i na troche dluzej.... byloby bardzo przyjemnie.

Tyle jest tam ciekawych rzecz do obejrzenia, wystaw, sztuk, konferencji do uslyszenia. Tyle przyjemnych dzielnic do wloczenia sie......

Ah .... czasu mi brakuje .....

środa, 16 maja 2007
Ja zamiast spiewac "oh les petites femmes de Paris" bede przez trzy dni spiewac "oh les petits oreilles de Paris". Wyjezdzam na kongres otoneurologi de Paryzewa. W programie: kongres , spotkanie z dawno niewidziana Mama Kangurzyca ( dawna ukochana brata ktora stala sie przyjaciolka), jesli mi sie uda, obejrzenie jakiejs sztuki teatralnej, zakup siwej perulki do naszej sztuki ( a o dobre i nie za drogie tzn, okolo 200 euros siwe perulki trudno), kupienie drobiazgow dla Mojego i Nastolatki. W TGV bede namietnie sie uczyla ostatnich stron mojej roli (to te najtrudniejsze do zapamietania...dlatego ze na koncu) . Do niedlugiego....
poniedziałek, 14 maja 2007

Smreczyno kochana,

WSZYSTKIEGO NAJ, NAJ W DZISIEJSZYM URODZINOWYM DNIU

(nawet jesli przeczytasz to juz pozniej, po powrocie)

CUDOWNYCH SCIANEK DO WSPINANIA, PRZYJACIOLEK Z PSAMI DO WYPROWADZANIA NA SPACERY, I OD CZASU DO CZASU OCHOTY NA PISANIE KROTKICH (no bo bez przesady) LISTOW!!!!

 NO I DUZO DUZO SZCZESCIA !!!!!!!!!!!

20:29, sawicka02
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 13 maja 2007

Po tym ze po 25 (prawie 26) latach niewidzenia sie, ma sie wrazenie ze te 25/26 lat zupelnie nie istnialo.

Po tym ze jej maz, jej tesciowie, jej wybory w zyciu, jej aktualne zycie jest dla mnie ewidencja. Ona nie mogla byc inna. Ona nie jest inna, Ona sie nie zmienila.

Moje najukochansza Siostra zupelnie, ale to zupelnie sie nie zmienila. Jest jaka byla , jest nadal moja najukochansza siostra, identyczna.......

Kazda z nas w swoim zyciu poznala inne wspaniale przyjaciolki, osoby z ktorymi przez pewien okres laczylo nas duzo, duzo mocnych i ciekawych uczuc i wydarzen, niektore sa wspolnymi przyjaciolkami, niektore poznalysmy oddzielnie.

Poznaje sie przwdziwych przyjaciol, po tym ze ich przyjaciele, ich mezowie/zony, ich rodziny moga byc natychmiast naszymi przyjaciolmi.

Razem ze Smreczyna i jej rodzina spedzilismy CUDOWNY week-end. Szkoda ze tak krotko. Wiem jednak ze napewno do nas jeszcze przyjada ( bardzo niedaleko nas jest "cudowna sciana do wspinania z co najmniej 30 roznymi wspinaczkowymi drogami") i bede cierpliwie czekac.

Udalo nam sie w ten krotki week-end zrobic duzo roznych rzeczy:

1) poplakac z radosci i emocji  zaraz po pierwszej sekundzie spotkania,

2) poplakac w trakcie week-endu i pod koniec , i to tez nadal z radosci i z emocji,

3) pozwiedzac Annecy (no nie w calosci),

4) powymieniac najwazniejsze wiadomosci o bliskich i znajomych Krolika w Europie i w Ameryce,

5) powspominac stare czasy,

6) osmiac sie strasznie z roznych wesolych wspominkow,

7) poznac, troche, wzajemne rodziny ( akurat najmniej poznali Nastolatke, ktora wrocila dopiero wczoraj z Anglii, i po dlugiej  nocnej podrozy, byla lekko padnieta ),

8) najesc sie roznych lokalnych i sabaudzkich potraw, podlanych troche winem (ale nie az tak.... niestety juz nie ten wiek ze mozna pic dwie noce pod rzad),

9) kupic rybe i ja zjesc (Smreczyna wie....),

10) zwiedzic historyczne miejsce i to w trakcie ladnego spacerku,

11) sluchac naszych mezow rozmawiajacych i zgadzajacych sie na tematy polityczne,

12) pochodzic z Panem Psem na spacery ( ale Pan Pies mial radoche z tych gosci.... odrazu wyczol "swoich" ludzi i nie odstepowal ich na krok )

13) wspominac, wspominac, wspominac.

No to tak w skrocie.... ide sobie poczytac jakas ksiazeczke na tarasie, sluchajac wody w fontanie .... i przespac sie odrobinke... niestety jutro codzienna praca......

 PS: Ogromne ucalowania dla Kaczki, Lipy i Stacha od Pieczary......   

13:40, sawicka02 , Amour
Link Komentarze (10) »
poniedziałek, 07 maja 2007

Nastolatka dojrzewa.

Po raz pierwszy sledzila z nami bardzo uwaznie wybory.

Codzienne wieczorne rozmowy przy stole staly sie coraz bardziej intaresujace. Na kogo glosowac, kto ma jaki program, kto jest bardziej "demokratyczny" , z kim sie Ona zgadza, z kim nie.

Moj, jako specjalista prawniczo-polityczny z nieukrywana przyjemnoscia odpowiadal na pytania ukochanej latorosli.... cos mu sie szalenie w oku blyskalo .... troche rodzicielskiej dumy???

Dwa dni temu w czasie podrozy samochodem (krotkiej ale tresciwej) odpowiadal na pytania Nastolatki "jak zostac wybranym do parlamentu?", jak wstapic do parti politycznej, jak uczestniczyc w aktywny sposob w polityce.

Czyzbym ja, zupelnie nie "politycznie nastawiona" osoba urodzila przeszla polityczke ( tak sie mowi o kobietach politykach????).

Jak narazie Nastolatka pojechala na wycieczke szkolna do Londynu i okolic,  i tuz przed wyjazdem "obrabowala" moja karte kredytowa w najrozniejszych "Morgan"'ach, "Pimki"'ach i innych tego rodzaju, znaczy sie zycie polityczne troche poczeka.... uff

PS: Dzis sa Nastolatkowe urodziny....

niedziela, 06 maja 2007

Nie jestem dzis wieczor szczesliwa.

Nie "wygralam" dzis wieczor.

Niestety moim nowym prezydentem bedzie osoba na ktora nie glosowalam.

Na tym niestety, (albo stety) polega demokracja ze mniejszosc musi ulegac wiekszosci. Szanuje demokracje i wybor wiekszosci moich bliznich.

Czekam na te obiecane zmiany : praca dla wszystkich ktorzy pracy pragna, zmniejszenie podatkow dla wszystkich  , wiecej bezpieczenstwa w codziennym zyciu, szkola i pomoc dla niepelnosprawnych. Boje sie szukania wsrod trzylatkow i "wylawiania" przyszlych przestepcow (przestepczosc jest wrodzona wedlug naszgo przyszlego Prezydenta), boje sie kontroli na kazdym kroku kiedy bede szla (ja, Moj lub Nastolatka) wieczorem ulicami z czarnoskorym znajomym, boje sie ze cala wolnosc kobiet wywalczona w ( i zaraz po) 68 roku bedzie zniszczona jako ze Pan Prezydent chce walczyc ze "spadkiem 68 roku, ktory przyniosl tylko zlo".

 Dzis , czekam z niepokojem na dalszy rozbieg wydarzen.

Dzis ze zdziwieniem sluchalam naszgo przyszlego Pana Prezydenta, ktory zwracal sie do mnie (czyli do osob ktore na niego nie glosowaly) i obiecywal mi ze bedzie sluchal mego glosu i ze bedzie staral sie byc tez "moim" Prezydentem.

Nie jestem pewna ze moge mu wierzyc.

Dzis czekam. Dzis jestem smutna.

wtorek, 01 maja 2007

Week-end byl nie tylko pelen pracy ale tez i pelen bardzo milych wrazen.

Drugie sabaudzkie spotkania teatralne mlodziezy odbyly sie w przepiekny sloneczny week-end. Uczestniczylo w nim okolo piedziesiat mlodych z roznych tearow amatorskich, w wieku od 8 do 14 lat.

W tym roku warsztaty teatralne prowadzone byly przez trojke aktorow zawodowych, ktorzy w dodatku czesto pracuja z mlodzieza. Warsztaty dzielily sie na prace nad tekstem, rezyserie i ruch.

Mialam szczescie  razem z kolezanka uczstniczyc w warsztatach w sobote po poludniu.

Teksty nad ktorymi pracowalismy byly szalenie ciekawe. Jeden z tekstow pelen byl slow niepotrzebnych np: "Prosze, daj mi szklanke, banke, zielony listek, wody we wszystkich kolorach, bardzo Cie prosze, moje ty wesole kolko, przeplatanka, stol.". 

W drugim brakowalo duzo slow np: "Daj mi, no wiesz..., to co chce..., tak jak .... no .....".

W trzecim w slowach litery lub sylaby byly pozamienione, co dawalo tez tekst ze slowami bez sensu  np: (ale tym razem po francusku, bo ciezko jest mi tworzyc cos w tym stylu po polsku) zamiast "Ciel, mon mari!", bylo "Fiel, mon zebu!" itd, itd.

Interesujace jest ze mlodziez wybrala najtrudniejszy (wedlug mnie) tekst czyli ten trzeci, gdzie trzeba bardzo duzo pracowac nad intonacja i nad wrazeniem jaki ten tekst ma dac by mogl byc zrozumiany.

Na warsztacie "rezyserki" pracowalismy przede wszystkim nad zajmowaniem przestrzeni teatralnej , wspolpraca w grupie i solidarnoscia grupy . Jak w krotkim czasie nie znajace sie osoby szybko ucza sie ze moga na siebie polegac na scenie, razem, wspolnie, pomagajac sobie nawzajem.

Na warsztacie ruchu pracowalismy nad prostym chodzeniem i przemieszczaniem sie po scenie. Najpierw normalnie, a potem coraz wolniej i z coraz bardziej wyolbrzymionymi ruchami.

Popoludnie zlecialo nam duzo, duzo za szybko.

Wieczorem mlodziez razem z "profesorami" zaczela zastanawiac sie nad koncowym przedstawieniem ktore mieli nam pokazac nastepnego dnia w niedziele o 16.  My, dorosli rozmawialismy sobie o naszych projektach i checiach wspolpracy z aktorami profesjonalnymi.

Teatr amatorski nie oznacza dla nas ze sztuki ktore przygotowywujemy, lub warsztaty aktorskie ktore proponujemy sa amatorszczyzna. Dla nas teatr amatorski jest teatrem "uprawianym" przez osoby dla ktorych teatr jest pasja po za zawodowa. Osoby ktore sa tak samo wymagajace i majace ciagla i nieustajaca ochote na polepszanie gry aktorskiej i jakosci warszatow jak moga byc wymagajacy aktorzy zawodowi.

Wymienilismy tego wieczora nie tylko duzo doswiadczen ale tez i duzo adresow i dat na wymiane sztuk ( sie znaczy my jedziemy grac do nich a oni przyjezdzaja grac do nas).

W niedziele, mlodziez kontynulowala warsztaty a my dorosli zajelismy sie sprzataniem pokoi, a po poludniu stolowki i sal gdzie odbywaly sie warsztaty.

Przedstawienie przygotowane w rekordowym czasie bylo bardzo ciekawe. Wszyscy w nim uczestniczyli, kazda "rezyseria", pomimo ze uzywane byly te same ,wyzej wspominane trzy teksty byla inna. Niektorzy znali nawet swoje teksty na pamiec!!!!

Rozstalismy sie pelni nowych pomyslow na przyszly rok: trzecie sabaudzkie spotkania teatralne mlodziezy zostana zorganizowane gdzie indziej ( zeby "nasi" mlodzi z mojego miasteczka mogli tez gdzies raz wyjechac) i tym razem bedzie to wymiana przygotowanych juz przez kazdy teatr sztuk. Jesli chodzi o warsztaty to pewnie zorganizujemy calotygodniowe kolonie "teatralne" z warsztatami i przygotowaniem wspolnej sztuki na koniec.

Czasami zaluje ze nie mam nadal 14 lat .... Choc nie powinnam im zazdroscic, bo na koloniach "teatralnych"  bylam.... Kolowrotek pamietasz ??? "Na smietniku, na smietniku ......... jest bez liku..." a dalej juz nie pamietam.

15:15, sawicka02 , Pasja
Link Komentarze (8) »