O mnie , polce ktora jest od lat francuska
O autorze
Kategorie: Wszystkie | Amour | Babskie gadanie | Male co nie co | Pasja | Santé | Tak ogolnie
RSS
poniedziałek, 23 lipca 2007

ZA MKNIETE ZPO  WODU WAKACJI....

I to nad Atlantykiem.....

Kiedy bylam dzieckiem to czesto slyszalam w odpowiedzi na najrozniejsze zadawane przeze mnie pytania od otaczajacych mnie doroslych ze jestem za mala i ze jak bede dorosla to bede wiedziala i zrozumiem.

Zylam wiec jako mala Sawicka pewna ze jak kiedys bede dorosla to bede wiedziala wszystko to co jest potrzebne do zycia i nie bede juz musiala sie meczyc z watpliwosciami.

Potem przyszedl nastolatkowy okres kiedy watpliwosci bylo coraz wiecej, coraz wiecej i jeszcze coraz wiecej. I nadal mialam jeszcze nadzieje ze jak stane sie dorosla ( a w ogole co to znaczy byc doroslym ????) to bede wiedziala i watpliwosci znikna.

Jestem teraz dorosla ( podobno) od lat i nadal mam tysiace watpliwosci. Gdzie, po co, na co???

Czasami mam ochote powiedziec ze szczesliwi sa Ci ktorzy wierza i nie maja watpliwosci.

Czasami mam ochote powiedziec jacy biedni sa Ci ktorzy nigdy nie zadaja sobie pytan.

Dziekuje Wam za bycie razem ze mna w moich "momentach watpliwosci" lub " watpliwych momentach"....

To prawda ze na kazde pytanie jest zawsze odpowiedz.... trzeba miec tylko duzo cierpliwosci by moc znalesc ta dobra odpowiedz...

PS: takst napisany jakis tydzien temu i "zapomniany"....

niedziela, 15 lipca 2007

Nie pisze ostatno duzo.

Nie robie ostatnio nic interesujacego.

Nie robie ostatnio nic.

Ostatnio zastanawiam sie nad sensem tego wszystkiego,  tzn zycia....

Moze jest to zmeczenie, moze jest to dolek psychiczny, moze kryzys czterdziestki......

Nie wiem, nie chce wiedziec.

Nic nie chce.

Staram sie tylko kazdego dnia dotrzec do konca tego dnia. Czasami jest to strasznie trudne.

Moze jest to po prostu depresja.

Nie wiem.

I niech tylko nikt mi nie mowi ze mam sie wziasc w garsc.... to zupelnie nie dziala.

Za tydzien sa wakacje. Moze jest to poczatek konca tunelu ?

Zazdroszcze Wam , tym co nadal umieja sie cieszyc i smiac... ja na razie zapomnialam....

Wiem ze to wszystko wroci, juz niedlugo, juz blisko.... niestety na razie jest pustka.....

 

środa, 11 lipca 2007
HA, HA, HA A ja dzis na sniadanie zjadlam DWA kawalki makowca, w poludnie zezre kanapke z poledwica a wieczorem najem sie jak swinia ruskich pierogow domowej roboty Rudej !!! Moje pierwsze ruskie pierogi DOMOWEJ roboty od DWUDZIESTU SZESCIU LAT !!!!!! Mam nadzieje ze ani Moj ani Nastolatka na nie sie nie zuca , nie mowiac o MR ( Mloda Ruda) ktora moze sobie te ruskie pierogi zarzerac w domu. MOJE PIEROGI..... NIE DAM NIKOMU !!!!! I w nosie mam ze jestem egoistka....
czwartek, 05 lipca 2007

Podobno gdzie indziej na swiecie jest prawdziwe lato.

Podobno u nas w sabaudii tez jest lato...

Od maja udalo nam sie jesc kolacje na tarasie tylko pare razy ....

Najczesciej rano jest pochmurno, potem sie troche wypogadza ( no i co mi z tego jestem w pracy i nie mam czasu robic siusiu, a co dopiero gapic sie przez okno), a wieczorem jest do wyboru albo burza albo zwykly deszcz albo ulewa....

Wczoraj wieczorem spojrzalam przez okno na ulice.... po obu stronach plynely przepiekne rwiste gorskie potoki deszczu...

Nie dosc ze jestem zmeczona praca , ze do wakacji jeszcze dwa i pol tygodnia to jeszcze do tego pogoda jest typowo listopadowa.

Ja tak kocham siedziec sobie wieczorami na tarasie, patrzec na swiecace mi nad glowa gwiazdy, popijac rozowe wino sluchajac muzyki lejacej sie z fontanny wody.... a w tym roku jak narazie jeszcze tego nie moglam zrobic....

Za pare tygodni wieczory bede juz duzo krotsze, letnie wieczorne swiatlo nie bedzie mialo juz tego samego ciepla ktore normalnie ma teraz.... i bede znow musiala czekac caly rok.....

Podobno jest lato....