O mnie , polce ktora jest od lat francuska
O autorze
Kategorie: Wszystkie | Amour | Babskie gadanie | Male co nie co | Pasja | Santé | Tak ogolnie
RSS
piątek, 14 sierpnia 2009

Przez te dwa tygodnie duzo chodzilismy po polskich restauracjach.

Z duza przyjemnosci stwierdzam ze bardzo sie polepszylo w polskich restauracjach .

W stolicy bardzo mi sie podobala "Stara szafa " na Powislu  i "BrowArmia" na rogu Krolewskiej i  Krakowskiego  Przedmiescia gdzie mozna pic doskonale piwo "domowej" produkcji.

W Krakowie poszlismy do opisanych przez " Guide de routard" ( nie wiem czy istnieja te przewodniki w polskim wydaniu) dwoch restauracji i tez nie bylismy zawiedzeni.

W Zakopanym tez znalezlismy restauracje ktora nam odpowiadala i ktora miala troche wiecej w karcie  niz pierogi ( choc przepadam za pierogami to jednak nie moglam ich jesc codziennie), barszcz, zurek i golonke ( niestety nie przepadam za tlustymi potrawami wieprzowymi).

Wszedzie obsluga byla mila i usmiechnieta i mowila po angielsku.

Porcje byly wystarczajace ( a czasami az za…), ladnie wygladajace i przede wszystkim smaczne.

W duzej , ale niestety nie wszedzie, ilosci restauracji i kawiarni mozna dostac normalna kawe, mala i mocna .

Jedna rzecz mnie zdziwila…. ceny niealkoholowych napojow w restauracjach…. Za male butelki  ( 200 ml) wody mineralnej czy Coki, czy Nestea placi sie tyle samo co za 250 ml piwa… najczesciej 5 zl…. A za duze piwo 500 ml placi sie 7 -8 zl…..

Nastolatka ktora zupelnie nie pija alkocholu wypijala za kazdym razem 2 -3 buteleczki wody… co kosztowalo nas wiecej niz nasze duze piwa …???

We Francji w restauracjach ( nawet tych najdrozszych) mozna zawsze poprosic o bezplatna karafke wody  . Wiem ze nie jest tak we wszystkich krajach… ale zeby placic drozej za wode niz za piwo…. to jest jednak pchanie klientow do konsumpcji alkoholu….

Polskie piwo jest doskonale, i z powodu ( jak dla nas, rozpieszczonych naszymi winami francuzow) malego i nie najlepszego wyboru win zapijalismy sie nim z wielka przyjemnoscia.

Pierogow najadlam sie chyba na nastepne 10 lat, ruskich, z kapusta , z jagodami ( to moje naukochansze). Wszedzie doskonale, ogromniaste i duzo lepsze smazone niz gotowane….

Moj i Nastolatka tez mieli duzy wybor, Moj sie zakochal w barszczu… i teraz bede musiala latac na targ po surowe buraki ( a tego u nas nie ma tak duzo).

Nie znalezlismy juz ukochanych wafelkow orzechowych robionych przez Wedla…. Chyba juz nie robia , nie znalezlismy w zadnym sklepie firmowym…, ale na cale szczescie wrocilismy do domu z zapasem Princepolo, ktorych ( sie znaczy o identycznym smaku) nie sposob u nas znalesc.

 W czasie naszego pobytu byla wspaniala sloneczna pogoda i nie mielsmy zbyt duzej ochoty jesc potrw miesnych w sosach , za to najedlismy sie tatarow, i poledwic z rozna ( z wieprzowiny jadamy tylko wedliny) i pstragow. Szkoda ze nie bylo wiecej ryb w kartach, bo my za rybami przepadamy , a wyboru bylo troche mniej.

 Zapomnialam tez zupelnie ze sie wybiera i doplaca dodatki do potraw , u nas najczesciej wszystko jest wliczone w cene .  

 Tylko ciaglemu ruchowi ,zeszlismy i Warszawe, i Krakow, i Tatry prawie we wszystkie strony, nie przytylismy przez te dwa tygodnie… natomiast od przyjazdu jestesmy na diecie "bezalkoholowej"… bo chyba jeszcze nigdy nie wypilam takiej ilosci piwa …. No bo dobre, tanie i goraco bylo…..

poniedziałek, 10 sierpnia 2009

Dla cudoziemcow ( a doszlam do wnioku ze do takich sie  zaliczam, jako ze nigdy jeszcze nie prowadzilam samochodu w Polsce ) drogi polskie i wiekszosc kierowcow polskich sa jakby z innej, nie znanej i bardzo niebezpiecznej planety.

W ciagu moich dwoch podrozy tegorocznych do Polski ( chyba bede miala dosyc na pare lat), dokladnie przejechalam sie droga numer  7.  Od Gdanska do Zakopanego. W wiekszosci w niedziele, kiedy ruch jest ( mam nadzieje) troche mniejszy i spokojniejszy.

Czy jechalam autokarem, czy prywatnym samochodem, zawsze i bez problemow udawalo nam sie jechac w dopuszczonych granicach predkosci, bez jej przekraczania. O ilosci wyprzedzajacych nas samochodow, i to bez zwzgledu na to czy linia byla ciagla, czy nie , nie mowiac juz o podwujnej lini, nawet nie ma co pisac.

Na poczatku Moj sie mnie pytal czy aby na pewno bylo napisane ze dozwolone jest 90 bo tylko my jedziemy tak wolno……. Potem przestal sie pytac….

 

Wyprzedzanie sie samochodow jadacych z naprzeciwka ktore to samochody zmuszaja innych do zjezdzania na pobocze jest sportem typowo polskim.W innych krajach Europy pobocze sluzy do zatrzymywania sie w razie naglej awarii, w Polsce jest ono uzywane jako dodatkowy pas……

 Jesli chodzi o stan drog… to trzeba powiedziec ze jest juz lepiej… to znaczy ze koleiny nie sa na calej trasie tylko na jej polowie…. Moze za nastepne 9 lat juz cala trasa bedzie bez kolein…

Zastanawialismy sie z kad te koleiny… czy z jakosci asfaltu, czy z techniki budowy drog??? Tiry jezdza po calej Europie, ale tylko w Polsce udaje im sie robic az takie koleiny…

Udalo nam sie nawet jechac w tych cholernych koleinach w czasie deszczowej ulewy…. Bylismy chyba tez tylko jedynym samochodem ktory zwolnil…….

 

Nie do zrozumienia sa tez dla nas podwojne szosy ( dwa pasy w kazda strone), ktore nie sa drogami szybkiego ruchu i na ktorych co pare kilometrow sa miasteczka z duza iloscia przejsc dla piezszych….

Osoby ktore przez te drogi przechodza sa dla mnie prawie ze bohaterami narodowymi, tyle im potrzeba odwagi by przez te szosy przejsc.

 

W jednym z tych miasteczek zatrzymalismy sie przed przejsciem by Pan Przechodzacy mogl  sobie spokojnie przejsc, kiedy nagle ( na cale szczescie Pan byl wlasnie przed naszym samochodem) po naszej lewej stronie, smignal nam inny samochod….

Pare ulamkow sekundy i Pan juz by nie zyl….. W ta niedziele mial szczescie……

Dlaczego  nie ma swiatel na tych przejsciach ? Zwykle swiatla z przyciskiem dla piezszych , piezszy naciska, czeka 30 sekund i swiatlo staje sie zielone dla niego i czerwone dla samochodow. Duzo tansze niz robienie specjalnej kladki ( choc to tez jest dobre wyjscie z sytuacji) i duzo bardziej bezpieczne….

Polscy kierowcy nie wiedza tez co to jest podziekowanie  za wpuszczenie  czy za zjechanie na pobocze. Na okolo 20 samochodow ktore przepuscilismy tylko jeden nam podziekowal swiatlami… A przeciez to nie zabiera duzo czasu, ani benzyny…

W dniu kiedy wrocilismy z Zakopanego i  oddalismy samochod do wypozyczalni odetchnelismy sobie duzo spokojniej…

Nie wiem czy zdobedziemy sie jeszcze raz na jazde po polskich drogach…..