O mnie , polce ktora jest od lat francuska
O autorze
Kategorie: Wszystkie | Amour | Babskie gadanie | Male co nie co | Pasja | Santé | Tak ogolnie
RSS
poniedziałek, 22 września 2008

W sobote gralysmy ( po trzy miesiecznej przerwie) "Savannah" .... ile emocji na sali.... ile przyjemnosci.

Dzis tylko ogromna przyjemnosc ....

Wniosek: dzis na warsztatach po kazdej improwizacji zrobie dyskusje co widzowie czuli....

Byc na scenie to dac widzowie emocje...

Dobrego dnia Wam zycze....

09:53, sawicka02 , Pasja
Link Komentarze (3) »
czwartek, 18 września 2008

Do przeczytanie KONIECZNIE dla aktualnych lub przyszlych rodzicow w GW.

I ta kwestia zbytniej "ochrony" i chec trzymania dziecka pod kloszem jest prawdziwa dla wszystkich dzieci.

Jesli chcesz by twoje dziecko mialo do Ciebie zaufanie i szacunek musisz najpierw miec zaufanie i szacunek do niego, od pierwszych chwil jego zycia.

Jesli chodzi o palenie marihuany... tez pare lat temu myslalam ze to nie jest az tak grozne dla zdrowia.

Od kad Moj pracuje z mlodymi ludzmi chorymi psychicznie, wiem jak duzo z nich zaczelo byc chorym po uzyciu marihuany.

To nie znaczy ze marihuana jest przyczyna schizofrenii ( na przyklad), ona tylko powoduje ze ta schizofrenia ( lub inna choroba psychiczna) sie po prostu budzi.....

12:06, sawicka02 , Pasja
Link Komentarze (2) »

Dzis rano pod prysznicem....

" W d..... mam odpowiedzialnosc... a jak bym tak zostala pod tym prysznicem godzine albo dwie..... nie poszla do pracy, nie zajela sie czym kolwiek..... po co czlek robi sie odpowiedzialny za swoje czyny... i jeszcze w dodatku darzylam i nadal darze do tego celu w wychowaniu Nastolatki.......  No dobra dosyc tych idiotyzmow.... czas na suszenie!"

Oj tak czasami chcialabym byc slodka idiotka, bez zadnej odpowiedzialnosci, bez nieczego do robienie.

Na cale szczescie mam tego rodzaju mysli  dwa razy w roku i to przez 2 minuty... dosyc mam zimna....

wtorek, 16 września 2008

Wczoraj byly pierwsze warsztaty teatralne dla doroslych z Sawicka w roli "przywodcy".

Treme mialam, jak zawsze przed pierwszym razem.

Normalnie ma nas byc 11 uczestnikow. Wczoraj  3 osoby przeprosily , ale nie mogly byc na tym pierwszym spotkaniu, bylo wiec 8 uczestnikow, w tym 4 "nowe" osoby.

Bardzo sie ciesze ze mamy nowych uczestnikow, bo daje to inna , nowa dynamike grupie.

Dla "starych" uczestnikow jest to tez bardziej ciekawe, pracowac z nowymi nie znanymi osobami.

Zaczelam wczoraj bardzo "lekko" , najpierw pytaniem na co kazdy czeka, co oczekuje od tych warsztatow.

W podsumowaniu, pracowac nad emocjami, cialem, glosem  i improwizacjami….

Sie znaczy to co Sawicka w swojej glowie juz troche przygotowala….

 

Potem zrobilismy mala "rozgzrewke"….

Rozruszanie ciala, i rozgrzanie tegoz tez ciala, jako ze "Biz"'a ( to nasz tutejszy "halny" , zimny wiatr 3,6 lub 9 dniowy)  wieje i zimno jest okrutnie ( a we wrzesniu nie ma ogrzewania), chodzac po scenie i dodajac do tego chodzenia rozne intencje…. ( smutek, szukanie zgubionej rzeczy, goraco etc, etc).

 

Potem zeczelismy od pierwszych ( dla niektorych osob bylo to naprawde pierwsze w ich zyciu) improwizacji, prostych, z podanym malym tekstem, we dwojke lub solo.

 

Improwizacja jest rzecza szalenie trudna…. Nie tylko trzeba umiec sie ruszac, i dobrze wymawiac, ale jeszcze w dodatku trzeba znalesc "postac" ktora chce sie grac, trzymac sie tej postaci i wymyslac tekst…..   bardzo duzo rzeczy na raz ….zwlaszcza dla poczatkujacych..

 

Staralam sie najpierw "zadac " im proste rzeczy, i skonczylismy na improwizacje duzo bardziej "dowolnej" i w cztery osoby….

 

I okazalo sie ze po tych "zbbiorowych" improwizacjach komentarze byly…. "Oj, to trudne!!!!" " Ciezka jest obserwowac innych i w tym samym czasie wymyslac swoj tekst i trzymac sie postaci "….

A pare minut przed tymi "zbiorowkami" prosili mnie o cos "trudniejszego" i w pare osob……

Wniosek : najlepiej czlowiek uczy sie na bledach. …przynajmniej na warsztatach teatralnych.

 

Dzis obudzilam sie jednak dosyc zadowolona z siebie, mowiac sobie ze musze przygotowac na przyszly piatek lepsze improwizacje….

Tydzein bedzie pracowity bo wieczorami po pracy i rodzinie musze powtarzac teks sztuki ( gramy w sobote niedaleko Grenoble) i przygotowa dobre warsztaty na poniedzialek.

 

Teatr to CUDOWNA RZECZ……

 
09:01, sawicka02 , Pasja
Link Komentarze (6) »
środa, 10 września 2008

Na dobry humorek !!!!!! 

TuTaJ

Niby babskie gadanie..... ale jak prawdziwe !!!!

 

czwartek, 04 września 2008

Tak, tak stara Sawicka od paru miesiecy ( z prawie 3 miesieczna przerwa letnia) sie odchudza!!!!!

Chodze co 5 -6 tygodni do Pani Doktor Od Odchudzania ( PDOD) ktora ma na mnie dzialac w charakterze - marchewki/kija.

Bo ja bez marchewki i bez kija to nie dam sobie rady z ty nadwaga.... nie ze ona taka ogromna..... ( wszystko jest relatywne) ale ze jeszcze nikt na swiecie nie znalazl innej metody na DOBRE schudniecie  niz dlugie i zmudne mniej jedzenie !!!!

Staram sie wiec codziennie .... i czasami jest baaaaaardzo, baaaaaaardzo trudno...... i czasami nawet jest zadne tam sobie odchudzanie talko robienie sobie przyjemnoasci.... a czasami jest nawet bardzo dobre odchudzanie sie......

Dla mnie najtrudniejsza jest ta codziennosc....... bo zeby tak jak u Kopciuszka, Ciocia Wrozka byla co rzyczenia spelnia......

Nie u Sawickiej nie ma Cioci wrozki..... jest tylko codzienna walka z moim podniebieniem....

Bo jak sobie mawiamy z Nastolatka mozna byc glodnym z brzucha i z podniebienia..... 

Ten glod z brzucha to ten prawdziwy, ten z podniebienia to mala ochota na "male co nie co"... A moje podniebienie jest tak jak brzuszuek Puchatka , caly czas nastawiony na ta sama godzine "malego conieco".

No i ja tak lubie dobre jedzonko....

Trzeba przyznac ze nawet odchudzajac sie " usladczam" sobie zycie....

Wlasnie pare tygodni temu znalazlam przecudowny i jakze prosty przepis na (jak najbardziej dozwolony) desert :

troche gorzkiej czekolady ( dozwolona i zawierajaca duzo magnesu) w mikrofalowce , po rozopitniu dodac 0% jogurt naturalny"....

Ah , ta mieszanina czekolady i kwasota jogurtu......

Ah, pisze o tym i juz mam slinke w ustach..... to juz lepiej zebym sie zajela praca niz jedzeniem....

 

PS: wyniki odchudzania nie sa tak zle.... wolne ale caly czas z gorki....

wtorek, 02 września 2008

Spedzilam w piatek szalenie przyjemny teatralny wieczor.

Koncept jest prosty: u kogos , w jego domu lub mieszkaniu paru aktorow czyta i/lub gra krotkie teksty, goscie - widzowie przynosza cos do picia i do jedzenia.

W malzenstwie ktore nas przyjmowalo u siebie , po szwajcarskiej stronie, pani domu jest brazylijka, a pan domu szwajcarem. Pani domu pracuje w jednej z organizacji miedzynarodowej, a pan domu jest aktorem.

Mieszanka gosci byla bardzo ciekawa, duzo z nas "pochodzilo" z teatru, ale bylo tez duzo osob ktore z teatrem nie mialy nic wspolnego . Jesli chodzi o narodowosci to tez byla z nas ladna "mieszanina" : Szwajcaria, Francja, Brazylia, Mali, Burundii, Gruzja, Rosja, Zielony Przyladek , Bulgaria ..... i pewnie jeszcze pare innych ( nie udalo mi sie rozmawiac za wszystkimi osobami)

Po wspolnym aperitifie i pierwszych niesmialych "Dzien dobry", aktorzy przeczytali nam przepiekne krotkie teksty Czechowa. Po tym odczycie atmosfera od razu bardzo sie rozluznila ( choc trzeba przyznac ze juz przedtem byla bardzo przyjemna.... Ci wszyscy ktorzy znaja brazylijczykow, wiedza ze z nimi kontakt jest zawsze natychmiasowy i bardzo serdeczny).

Zajadajac sie roznymi pysznosciami przyniesionymi przez nas, gosci, probowalismy wszyscy dowiedziec sie czegos wiecej o innych osobach, gadalismy o naszych pasjach ( a aktorw, muzykow i malarzy bylo w srod nas sporo), o ekomie swiatowej, kulturach naszych krajow i krewnych i znajomych krolika.

Kolo dziesiatej, obejrzelismy jednoaktowke Czechowa "Oswiadczyny".

Po czym wieczor przedluzyl sie bardzo , jako ze temat sztuki pozwolil nam nadal dyskutowac, porownywac obyczaje dawne i dzisiejsze w kazdym kraju, gadac o naszych wlasnych przedstawieniach i projektach na przyszlosc.

Wieczor byl naprawde szalenie przyjemny, bylo w nim cos z dawnych "veillée" czyli wieczornic, kiedy cala duza rodzina, lub cala wies , lub cala dzielnica spotykala sie wieczorami i sluchala opowiesci.

Moze i u mnie kiedys zoganizuje taka teatralna wieczornice ? 

12:20, sawicka02 , Pasja
Link Komentarze (6) »