O mnie , polce ktora jest od lat francuska
O autorze
Kategorie: Wszystkie | Amour | Babskie gadanie | Male co nie co | Pasja | Santé | Tak ogolnie
RSS
czwartek, 15 września 2011

Czy 20 lat temu czy teraz dla Mam parcujacych znalezienie odpowiedniej osoby , i wszystko jedno jak sie ona nazywa : jeune fille au pair, niania, opiekunka czy dzienna mama jest trudne .

Nie mowie tutaj o Mamach ktore moga polegac na wlasnych Mamach ktore staly sie wiec Babciami, ktore to Babcie : 1) mieszkaja w poblizu ( sie znaczy nie musza dojezdzac pociagami czy dolatywac samolotami), 2) juz nie pracuja, 3) maja ochote sie zajmowac wnukami , 4) maja dobry kontakt ze swoimi corkami/ zieciami, synami / synowymi, 5) nie wtracaja sie w zycie malzenskie swoich dzieci i nie krytykuja sposobow wychowywczych tychze dzieci i co za tym idzie rodzicow ich wnukow.

Nie mowie tez o zlobkach , jako ze pracujace Mamy , nie posiadajace blisko mieszkajacych Babci nie moga sobie pozwolic na zlobki bo :1) jesli dziecko jest przeziebione to zlobek go ni chce 2) jesli  konczy sie prace pozniej niz zlobek to jak to dziecko ze zlobka odebrac wczesniej, 3) jesi oboje rodzicow pracuje i ma wygodna pensje…. Zlobek czesto pochlania wszystkie ich oszczednosci 4) jesli jest sie osoba dosyc indiwidualna nie lubi sie zlobkow.

Wiec, jesli sie nie posiada tego rodzaju Babci i nie lubi sie zlobkow to trzeba koniecznie znalesc kogos kto bedzie sie opiekowal dzieckiem :

Kiedy szuka sie « zatepczej Mamy » dla swojego dziecko, oczywiscie ze chce sie znalesc osobe jak najbardziej kompetentna, do ktorej bedziemy mamy zaufanie, z ktora dziecko bedzie czula sie dobrze, z ktora dziecko bedzie dobrze sie rozwijalo, dobrze jadlo, spalo etc, etc. Szuka sie wiec osoby ktora bylaby taka jak my albo moze jeszcze lepiej…….ktora przychodzila by do domu i nie byla az tak cholernie droga …..

Oh cruelle déceptions !!!!! Taka osoba nie istnieje !!!! Wiem bo przez to przeszlam !!!!!

I z  mila checia podziele sie z wami moim doswiadzczeniem, bo choc bylo to 20 lat temu…. Nic sie w tej dziedzinie nie zmienilo !!!!

Oto w kwietniu 5 tygodni przed wyjazdem mojej Mamy (ktora to Mama zostawila swojego meza a mojego Tate przez dlugie 8 miesiecy by zajmowac sie swoja pierwsza wnuczka , I ktora to Mama /Babcia mial wszystkie zalety oprocz mieszkania w poblizu) dalam ogloszenie do gazety : poszukuje Niani ktora zajmowala by sie moim dzieckiem w domu od 8 do 17 , od poniedzialku do piatku.

Przez 2 dni zalana bylam nielychana iloscia telephonow : 80 % osob nie mowilo zupelnie po francusku ani po angielsku .  Z pozostalymi umowilam sie na rozmowe : jedna nie mowila po francusku, to jej siostra ze mna rozmawiala przez telefon, jedna sama byla w ciazy, inna miala glowe szczelnie owinieta chusta i przyszla z mezem ktory mowil za nia, trzecia byla w dosyc zaawansowanym wieku i miala problemy ze schylaniem sie, Ostaly sie wreszcie 3 : wybralam jedna mloda  ktora wlasnie zawitala w nasz region z mezem, po studiach , dobrze wychowana, oczytana, mila, slodka etc, etc.

Na 10 dni przed wyjazdem Mamy zadzwonila ze wlasnie zaszla w ciaze i ze w tej sytuacji rezygnuje z tej pracy….

Znow dalam ogloszenie, znow mialam duzo telephonow, nadal (a tym razem napisalam ze francuski jest niezbedny) wiekszosc osob nie mowiacych po francuku i po angielsku….

Wybralam mloda radosna peruwianke, zyjaca u swojej siostry,

Byla on bardzo mila, doskonale zajmowala sie Mloda, duzo sie z nia bawila, chodzila do parku. Bylam bardzo z niej zadowolona. Przyszlo lato I nasze wakacje.

Wracam z wakacji odpoczeta, szczesliwa, dzwonie 4 dni przed podjeciem pracy do mojej peruwianki I slysze: O jak dobrze ze zadzwonilas bo wlasnie chialam Ci powiedziec ze moj ukochany  w prezencie placi mi intensywne lekcje francuskiego zebym mogla zaczac szkole zawodowa I juz nie bede mogla do Ciebie przychodzic “

Nie wiem czy wyobrazacie sobie moja panike w tym momencie , znowu trzeba bedzie dac ogloszenie, wybierac etc, etc, etc….. NIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIE!!!!!!!!!!!!!!!!!

Zadzwonilam wiec do biura “Dziennych mamus” I szczescie mialam niebywale, bo pani mi powiedziala ze niestety ale niedaleko od mojego domu czy pracy to ona juz prawie nikogo nie ma. Ze owszem jest jedna rodzina ale ze jakos ta rodzina nie ma “popytu” bo maja psa.

Ja na to ze mnie pies nie przeszkadza , zwlaszcza ze powiedziala ze to nie jest duzy pies tylko taki srednio maly, I ze bardzo jestem ta rodzina zainteresowana !!!!

Nastepnego dnia dzwonilam do drzwi Micheliny, ktore to drzwi otworzyla mi typowa wloska Maamma (z akcentem prosze to czytac) z duza iloscia kilogramow, pachnaca jak na wloska mame przystalo olejem z oliwek I pomidorami. U jej stup stal maly piesek “Diana” , za nia staly jej wlasne dzieci : dwujka natolatkow:

Od raz poczulam sie u niej dobrze, rodzinnie, jej dzieci wygladaly ( i okazaly sie) na dobrze wychowane, pies byl mily nie szczekal, nie skakal, jej maz Orenzo wygladal na typowego wloskiego Padre.

Nastepnego dnia Mloda zostala u niech sama “na probe” przez 2 i pol godziny. Najdluzsze dwie i pol godziny moje zycia !!!!! 

A juz w nastepny poniedzialek Mloda spedzala z nimi caly tydzien.

Wyobrazcie sobie ze Mloda przez pierwsze dni nie chciala jesc jesli Orenzo siedzial przy stole, wiec Orenzo  Padre rodziny bral swoj talerz I szedl jesc w pokoju obok zeby “mal” jadla jak trzeba !!!!

Podbili tym moje serce na zawsze !!!!

Ile razy przychoduzilam po Mloda a ta wcale niechciala od nich wychodzic !

Ile razy kiedy mielismy ochote z Moim na male tête à tête prosilismy Micheline czy Mloda moze u niej nocowac , nigdy nam nie odmowila. U Niny ( bo mloda zaczela ja nazywac Nina zamiast Michelina… i od 20 lat wszyscy Micheline nazywaja Nina) Mloda znalazla druga rodzine.

 Moral historii : czasami to co nam sie wydaje zle jest najlepsze……

 PS: Nika dziekuje za poddanie tematu !!!!!

16:14, sawicka02
Link Komentarze (2) »