O mnie , polce ktora jest od lat francuska
O autorze
Kategorie: Wszystkie | Amour | Babskie gadanie | Male co nie co | Pasja | Santé | Tak ogolnie
RSS
środa, 19 września 2012

Wszystko zaczelo sie cztery lata temu, od trudnosci w nawleczeniu nitki w dziurke od igly... Ja ktora zawsze mialam najlepsze oczy w rodzinie, moglam czytac napisy oddalone o setki metrow, czytalam w ciempnosciach nagle mam problemy i nie jestem w stanie nawleczyc nitki....

Poszlam wiec do okulisty (w naszym regionie okolo 3 miesiacy czekania), ktory bardzo milo mi powiedzial ze jestem zupelnie klasycznym przypadkiem dalekowzrocznosci i ze przepisze mi okulary i ze zobacztymy sie za 2-3 lata na zmiane okularow (jako ze dalekowzrocznosc w pierwszych latach rozwija sie bardzo szybko i stbilizuj sie  pozniej).

W styczniu tego roku zmienilam wiec okulary na nowe .

Zaczelam tez , w styczniu, bardziej dbac o siebie i chodzic 2 -3 razy w tygodniu na basen i do sauny . 

Pod koniec lutego, pewnej soboty, podnioslam moimi malymi lapkami worek dwudziestopiecio kilowy (robilam to juz tysiace razy) .... i w niedziele poczulam ze posiadam miesnie klatki piersiowej ..... no bo zaczly mnie cholernie bolec przy kazdym ruchu. 

Przez pierwszy tydzien myslalam ze mi samo przejdzie, przez nastepne dwa bralam lekki przeciwbolowe ktore mi sie poniewieraly w domu, przez nastepne dwa bralam lekki przeciwbolowe przepisane przez lakarza i wreszczie po prawie 6 tygodniach moj lekarz znalazl odpowiednie dla mnie lekarstwa i przestalo mnie bolec. Niestety musialam tez od tych szesciu tygodni przestac chodzic na basen , bo nietety i zabka i crawl sprawialy mi za duzo bolu.

Dwa misiace temu pilismy ze znajomymi aperitif siedzic na naszych wysokich barkowych stolkach. Pan Pies lezal pod moimi stopami, ale o nim zapomnialam.

Nagle chcialam wstac  bo brakowalo nam oliwek, w ostatim momencie , bedac juz w ruchu, zauwazylam ze staje na nodze Pana Psa  i... wywalilam sie rowno  i zawylam z bolu..... stluklam sobie kolano.

Cztery lata temu nie nosilam okularow, bylam w pelnej formie, nic mnie nie bolalo ;

Dzis burza hormonalna,  dalekowzrocznosc, urazone miesnie klatki piersiowej i stluczone kolano przypominaja mi ze niestety niedlugo wejde w druga polowe wieku...

 

 Ja wiem ze wiek jest pojeciem wzglednym. Dla osob odemnie starszych ta piecdziesiatka jest niczym, dla mlodszych moze byc nawet bardzo godziwym wiekiem.  Dla mnie jest rzeczywistoscia... Czuje niestety ze moje ukochane cialko jest juz troszczke mniej mlode ....

Cale szczescie ze " w sercu ciagle raj".......i ze mam wrazenie ze "dusza" mlodnieje z dnia na dzien . Czego i Wam zycze !!!

21:10, sawicka02
Link Komentarze (4) »
niedziela, 16 września 2012

 No, moze juz wystarczy mi ta cisza....

Oczywiscie, na poczatku cisza byla spowodowana brakiem czasu i brakiem ochoty.... a potem juz zwyklym lenistwem.... i znow brakiem czasu....

Dzis jestem na wakacjach.... i mam troche czasu i troche ochoty....

Przez ostatnie dwa tygodnie bylismy z Moim , tylko we dwoje, nad Morzem Srodziemnomorskim. Nie ,nie na Lazurowym Wybrzu (tam jest za duzo tuystow, za brudno i za drogo) ,bylismy bardziej na zachod, w Gruissan .

 Na plazy "de chalets" czyli domkow na palach slynnej z filmu Jean-Jacques Beineix "37,2 le matin".

 

Pod koniec 19 wieku marynarskie rodziny zyly wlasnie w tego rodzaju domkach, bardzo blisko morza,. Poniewaz zdarzalo sie w bardzo zla pogode ze morze zalewalo plaze bardzo daleko marynarze wybudowali te domki na palach.

W czasie drugiej wojny swiatowej Hitlerowcy zburzyli je wszystkie i na ich miejscu postawili bunkry. Na cale szczescie zaraz po skonczeniu wojny marynarze odbudowali na nowo domki na palach i teraz  jest tam ich  okolo 1500 .

Niektore sa zamieszkane przez caly rok, niektore tylko w czasie letnim. Pare lat temu wybudowano (widoczny na zdjeciu) wal przeciwpowodziowy , duzo wiec wlascicieli dobudowalo garaz miedzy palami albo powiekszylo domki parterowa zadubowa.

Widok na inne domki z naszgo tarasu (jak widac niektorz sa swiezo odnowione , niektore czekaja az ktos sie nimi zajmie).

A tu widok na druga strone , czyli na morze....

Nasz domek "od dolu".

Bylo nam tam dobrze, spokojnie i przyjemnie......

21:52, sawicka02
Link Komentarze (2) »