O mnie , polce ktora jest od lat francuska
O autorze
Kategorie: Wszystkie | Amour | Babskie gadanie | Male co nie co | Pasja | Santé | Tak ogolnie
RSS
piątek, 27 października 2006

 Zaczelam wczoraj czytac ta ksiazke i od razu w nia wsiaknelam.

 Wiem ze bede ja czytac wszedzie i o kazdej porze....jak tylko bede miala wolna chwile.

Wczoraj napisalam w komentarzu dotyczacym smierci Ani ze wszyscy jestesmy  odpowiedzialni za to co sie wydarzylo.

Dzis rano przeczytalam u Jonathana Littell ( w bardzo wolnym tlumaczeniu/streszczeniu):

„ Kto jest winien smierci osob chorych psychicznie: lekarz ktory podal diagnoze ( wykonywal tylko swoj zawod), pielegniarka ktora uspokoila i rozebrala chorego i zaprowadzila do zamknietego pokoju (zwykla praca kazdej pielegniarki), mechanik ktory pociagnal za sznurek uwalniajacy gaz (robil co mu szef  kazal) , sprzatajacy ktorzy wyniesli cialo (przeciez trzeba posprzatac..)” .

Chodzilo o plan Hitlera „oczyszczania Niemiec z osob niedorozwinietych” 

Inne kawalki:

 "Filozofowie polityczni opisujacy wojny pisza o podstawowym prawie czlowieka ktory jest ludziom w czasie wojny zabierany „Prawo do zycia”. Nikt nie pisze o innym prawie jeszcze bardziej waznym ktory zabiera nam wiare w siebie „ Prawo do nie zabijania innego czlowieka”"

 "Jaka jest roznica miedzy smiercia zydowskiego dziecka w komorze gazowej a smiercia niemieckiego dziecka pod bombami? Metoda". 

Jonathan Littell jest synem znanego pisarza  amerykanskiego Roberta Littell. Rodzina Littel jest polska zydowska rodzina ktora wyemigrowala do USA pod koniec 19 wieku.Jonathan Littell pracowal przez pare dlugich lat dla „Akcji dla glodu » , organizacji nie-rzadowej, z ramienia ktorej byl w Bosni, Czeczeni, Afganistanie i Kongo. W czasie tej pracy widzial z bliska wojny i mogl rozmawiac i z ofiarami i z katami.

„Les Bienveillantes” to pamietniki oficera SS. 

Mam nadzieje ze ksiazka ta zostanie przetlumaczona na inne jezyki jak najpredzej.

Jestem na wakacjach !!!! Bez TV, bez komputera!!!!

Do "przeczytania" za tydzien!!!!

09:00, sawicka02 , Pasja
Link Komentarze (5) »
wtorek, 24 października 2006

Dzis jest pochmurny i wietrzny dzien.

Na pewno mniej wietrzny niz u Jej krolewskiej mosci , tam wysoko na polnocy, ale jest.

Dzis jest dzien kiedy trzeba sie od Sawickiej trzymac z daleka, bo dzis Sawicka nie przepuszcza nikomu ani glupoty ani lenistwa . Sawicka ma dosyc!!!

Sawicka marzy o normalnym zyciu, z ludzmi ktorzy ida do pracy by pracowac a nie byc nie milym i krzyczec na biednych pacjentow.

Sawicka sni o ludziach ktorzy widza ze jest ona na skraju przepasci zmeczenia i ze jedno slowo lub gest moze spowodowac lawine lez.Sawicka by chciala pojechac do domu, polezec na kanapce , przykryta cieplym kocem (tym mocherowym, najmilszym w dotyku) przed jakims smiesznym filmem, popijajac jej ukochane herbatki i glaszczac smieszna czarna morde Pana Psa.

Niestety Sawicka ma dzis pare pacjentow, i troche papierkowej roboty ktora musi skonczyc przed wakacjami!!!! , do tego nawet dzis wieczor nie moge ogladac drugiej czesci filmu dokumentarnego o naszym Panie Prezydencie Kubusiu ( zdrobnienie od Jacques) bo ide czytac mlodziezy rolniczej smieszne teksty!!!!

poniedziałek, 23 października 2006

Dla Nike-Blue, ale nie tylko:

Moj ukochany Pan Prezydent !!!!!

 http://www.canalplus.fr/pid433-cid17639.htm

Fg: przykro mi ale nie znalazlam tego po polsku.... Moze trzeba by tych naszych francuskich Guignoles Wam wyslac na jakis czas?

Na dzis tylko tyle.... neuron Sawickiej prawie juz nie dziala.....

I jeszcze jeden:

http://www.canalplus.fr/index.php?pid=577

Kliknac na prawo na VIDEO i "Racisme contre les femmes"

Bawcie sie dobrze!

niedziela, 22 października 2006

Dlaczego wybralam zycie we Francji?

O zupelnie nie jestem w tym wyborze orginalna, jest nas setki tysiecy.

 Najpierw mialabym ochote napisac ze po tej stronie granicy powietrze jest lzejsze i zycie slodsze!!!!

Do tego dodam ze nigdy Genewy nie lubilam, zbyt dlugo bylo mi tu smutno, za dlugo zylam w samotnosci majac 20 lat w tym miescie bym mogla mu to wybaczyc. Ale to juz moje bardzo osobiste i prywatne zycie.

Lubie zyc poza miastem, lubie pojsc na dlugie spacery po lasach o polach bez koniecznego brania do tego samochodu, lubie poranki i wieczory w "naturze", bez swiatel duzego miasta.

Nie stac mnie na kupowanie malego domu blizniaka na wsi genewskiej za ponad milion frankow szwajcarskich.

Nie przeszkadza mi codzienne 30 minut drogi do i z pracy, bo widoki na mojej drodze sa przepiekne !

Gdzie tylko sie przeprowadzalam w Sabaudii; natychmiastowo poznawalam moich sasiadow, bo zapraszali mnie na aperitify.  Gdzie tylko sie przeprowadzalam w Szwajcarii nikt mnie na zadne aperitify nie zapraszal.

To tak w skrocie dlaczego mieszkam we Francji.

Jest nas, tych granicznikow baardzo duzo, tu na okolo Genewy, ale tez i w innych stronach, niedaleko Lausanne'y, w Jurze, na okolo Bazylei etc, etc. Mamy nasze stowarzyszenie, ktore bija sie dla nas i probuje znalesc najlepsze polityczne i ekonomiczne wyjscia. Oczywiscie kazdy kraj jest z tej sytuacji bardzo zadowolony, Szwajcaria bo nie musi ksztalcic  i Francja bo bezrobocie mniejsze. Oczywiscie jest to troche bardziej skomplikowane i delikatne niz to co tutaj opisalam. Jest juz tak od lat 50 i pewnie jeszcze na dlugie lata. W naszym misteczku poznaje sie tylko kto sie urodzil i wychowal po szwajcarskiej stronie po akcencie, tak samo jak poznaje sie prawdziwego Sabaudczyka po jego akcencie. Na cale szczescie akcentow wsrod mieszkancow naszych okolic jest duzo!!!!

Na przyklad w Teatrze mamy jedna Normandke, 3 Bretanczykow, 2 Belgow, jedna rodowita Sabaudke ( od przynajmniej 2 pokolen) i nawet jedna Polke z akcentem, a rezyserem byl Francuz mieszkajacy po szwajcarskiej stronie.

Tak w sumie : czy naprawde jest wazne z ktorej strony kto mieszka? Dla mnie :NIE.

piątek, 20 października 2006

W naszym regionie , wiekszosc z nas zyje po dwoch stronach granicy.

 Jedni (tak jak ja) mieszkaja we Francji, tu ich dzieci chodza do szkol, tu sie lecza, tu robia zakupy i tu „zyja” ale pracuja w Szwajcarii. Inni Mieszkaja w Szwajcarii, tu pracuja, tu ich dzieci chodza do szkoly, tu sie lecza, tu „zyja”, ale jezdza do Francji na zakupy i do restauracji.

Tak juz jest tutaj od kilkudziesieciu lat.

Jak wszedzie zycie na granicy ulatwia wytykanie palcem tego „innego” tego „obcego”. Najlatwiej mozna to widziec i slyszec na drogach, w samochodach.

Po Szwajcarskiej stronie „granicznicy” jezdza zle, za szybko, powoduja korki i zabieraja ludziom mieszkajacym w Szwajcarii i bedacym na bezrobociu prace.

Po Francuskiej stronie „Szwajcarzy” jezdza zle i za szybko, mysla ze wszystko im wolno, maja wiecej pieniedzy i powoduja ze biedni i na bezrobociu placa za wszystko drozej niz w innych regionach Francji.

I moglabym tak dlugo pisac, bo najrozniejsze rzeczy juz na ten temat sluchalam lub czytalam po obu stronach granicy. 

A tak naprawde to ciekawe jest mieszkanie w tym regionie i obserwowanie jak nam sie tu zyje, jak jesli chodzi o gospodarke i polityczne regionalne decyzje ta „mieszanina” ta „zabawa w przeskakiwaniu granicy” moze byc interesujaca, jak Ci ktorzy przez dlugie lata mieszkali i znali tylko jedna strone nagle otwieraja sie na innych kiedy sa do tego zmuszeni, jak nasza mlodziez wybiera sobie kto i gdzie bedzie studiowal w Europie czy w Szwajcarii ( ktora do wspolnoty europejskiej nie nalezy) .

Pamietam jak dawno temu kiedy jezdzilam na szwajcarskich numerach rejestracyjnych slyszalam uwagi o tych francuzach ktorzy jezdza jak warjaci, a pare tygodni pozniej kiedy jezdzilam juz na francuskich numerach slyszalam to samo na temat szwajcarskich kierowcow. A tak naprawde to kto wie kim jest osoba prowadzaca samochod....moze to polka jak ja, moze hiszpan lub portugalczyk ( ktorych jest duzo w naszym regionie).

Inny aspekt to kilkakrotne przekraczanie granic dziennie, do ktorego jestesmy tak przyzwyczajeni ze jesli zdarzy nam sie raz na 10 lat zobaczyc jakiegos celnika jestesmy tym bardzo zdumieni i marmotymy pod nosem „Co on mi gitare zawraca, nie widzi ze sie spiesze!!!”

W miastach i miasteczkach francuskich blisko granicy populacja miesza sie coraz bardziej. Troche dobrych , „starych” sabaudczykow osiedlonych tu od wiekow miesza sie coraz bardziej z tymi ktorzy wyjechali „za praca” na strone szwajcarska dawno teme i wracaja po latach do odziedziczonych po dziadkach domaow , lub tych ktorzy z powodow finansowych nie stac na kupienie domu po szwajcarskiej stronie ( standartowy domek mieszkalny kosztuje min. 700 000 Euros (czyli ponad 1 000000 FCH) w Genevie i okolo 400 000 we Francji), lub tych ktorych nie stac na placenie bardzo wysokich czynszow genewskich i wola wynajac cos po francuskiej stronie. 

Bardzo negatywny aspekt tej granicy to korki przez caly tydzien. Od poniedzialku do piatku korki sa powodowane jazda „granicznikow” do i z pracy, a w week-endy przez „turystow” ktorzy jada zwiedzac okolice po drugiej stronie granicy....  

Bo jedna rzecz trzeba przyznac.... Pieknie tu jest i to po obu stronch granicy........

środa, 18 października 2006

Dziekuje Wam wszystkim!!!

Pozbieram sie , za pare dni bedzie lepiej....cale szczescie ze czas i codziennosc istnieja...

08:21, sawicka02 , Amour
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 17 października 2006

Wracajac z pracy, dowiedzialam sie ze odszedl z tej ziemi moj najukochanszy wujek.

To prawda ze mial 97 lat, ale On byl tak mlody ze nikt mu tego wieku nie dawal.

Jest to drugi ( po Mojej Babuni) czlowiek ktorego znalam , ktorego WSZYSCY kochali!

Nie zapomnijcie  „Spieszcie sie kochac ludzi”

Kiedy to pisalam dzis rano, Moj Wujek jeszcze zyl....

Na zawsze bede go pamietac w swoim ogrodku, podwiazujacego pomidory, ubranego jak zwykle w garnitur i krawat. Pan Inzinier robiacy NAJLEPSZE w calej Warszawie nalewki, konfitury i galaretki. Oh, smak jego pigwowki lub dereniowki....

20:31, sawicka02 , Amour
Link Komentarze (6) »

„Spieszcie sie kochac ludzi”

To przeczytalam dzis na blogu mlodej i chorej dziewczyny...

Fg pyta sie czy jest Ona nadal razem z nami. Mam nadzieje ze tak...

Pare lat temu mialam straszny i zarazem piekny sen.

Moj, Nastolatka i ja mieszkalismy w malym domku, gdzies na polach, gdzies na wsi.Siedzimy wszyscy przy takim dlugim, drewnianym stole. Patrzymy przez okno i tu nagle widzimy grzyb bomby atomowej, tak troche w oddali, tak jak widzialo sie to na filmach.I widzimy jak powoli ale nieublaganie leci na nas ten pierwszy ziew smierci, pierwsza fala. I wiemy ze zostaje nam tylko jeszcze kilka chwil razem.

W tym momencie w moim snie , ale wydaje mi sie ze w calej mnie , tej rzeczywistej, odczulam ze jedna, jedyna najwazniejsza rzecza jaka istnieje i bedzie zawsze istniala, jest moja milosc do Nastolatki i Mojego. Obudzilam sie zanim pierwsza fala do nas dotarla.

Od tej nocy wiem ( choc czesto udaje mi sie to zapomniec w wirze codziennego zycia), ze dla mnie najwazniejsze jest ta milosc, to uczucie, przywiazanie do bliskich mi osob.  To uczucie zyje we mnie, jest zakorzenione, ono daje mi ochote na reszte .

I moze to jest to ten nasz filozoficzny cel w zyciu.... Budowac innych nasza miloscia i przyjmowac ich milosc jako motor naszego zycia.....

10:31, sawicka02 , Amour
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 16 października 2006

To tez sie wydarzylo dzisiaj i mozna by powiedziec ze nie ma nic wspolnego z poprzednia notka.

W moim szpitalu mamy bardzo duzo roznych kursow  i kursikow, np: „Francuski dla nie francuskojezycznych” „Jak nosic pacjenta i nie miec bolo w plecach” „ Uzywanie Word, Excelle, etc” „Statystyka” etc. W tym roku jest nowy kurs ”Religie”.

Niestety nie moge na niego uczeszczac bo jest on w tym samym czasie co moje”Staystyki”, na ktore sie zapisalam juz dawno temu.

Moj kolega z pracy na nie chodzi i jest nimi zachwycony.

Osoba ktora te kursy prowadzi jest protestantem i opowiada na tematy WSZYSTKICH religi. Rzecz jasna na temat tych trzech monoteistycznych.: zydowskiej, chrzescijanskiej i muzulmanskiej  ale takze na tematy innych wiar w swiecie.

 Zaczal od historycznego przypomnienia wiar ludzkich, dobrze tlumaczac co i jak w kazdej wiarze, bardzo uwazajac by NIKT nie czul sie skrzywdzony lub zle zrozumiany.Innego dnia tlumaczyl czym rozni sie „kaplan” w kazdej religi, etc, etc.T

Trzeba przyznac ze tutaj mamy pacjentow z roznych zakatkow swiata o roznych kulturach i wiarach , co moze powoduje ze na kursie jest baardzo duzo ludzi. . A moze to tylko zwykla ludzka ciekawosc....

Oczom swym wlasnym nie chcialam wierzyc!

Niejaki pan Orzechowski chce by w polskich szkolach nie mowiono o teorii Darwina " nie ma zadnych argumentow, ze teoria ta jest prawdziwa. Czlowiek przez Boga zostal stworzony". Koniec. Kropka.

Przeczytalam to w szwajcarskiej nieplatnej prasie. Te "gazety" sa czytane przez wielka ilosc ludzi, jako ze mozna je sobie czytac czekajac na autobus lub pociag.

Nie wiem dlaczego.... ale raczej smiac mi sie chce zamiast plakac.... Juz naprawde nie jestem z Polski.  A raczej jesli juz jestem to nie z tej dzisiejszej...

Natomiast nadal jestem europejka.... i to ta dzisiejsza.... ( no bo 25 lat temu ta Wspolna Europa jeszcze nie istniala)

Jako Europejka "bardz sie ciesze" ze tak postepowy kraj jak Polska, ktory chce wprowadzic kare smierci i zabronic Darwina ,jest czlonkiem naszej wspanialej wpolnoty.....

Tak trzymac panowie !!!!  To wszyscy tu w Europie umrzemy ze smiechu.

 
1 , 2 , 3