O mnie , polce ktora jest od lat francuska
O autorze
Kategorie: Wszystkie | Amour | Babskie gadanie | Male co nie co | Pasja | Santé | Tak ogolnie
RSS
poniedziałek, 27 października 2008

Jestem na wakacjach.

Jutro po raz pierwszy od bardzo bardzo dawna wyjazd we dwojke : Moj i ja .

Kiedy poznalismy sie 22 lata temu z Moim , co wakacje bylismy we trojke, bo byl z nami Syn Mojego.

Potem doszla Nastolatka ktora dzieckiem najpierw byla...

Z braku dziadkow ( moi rodzice daleko, a Matka Mojego do opiekowania sie wnuczka zupenie nie umiejetna, Tata Mojego zmarl ( po "dlugiej chorobie") kiedy jego wnuczka wlasnie nauczyla sie chodzic ) nie moglismy sobie byli pozwolic na week- end'owe eskapady, maly wieczor od czasu do czasu....

Jutro wiec tylko ja i On .... na cale trzy dni do Turynu....

Nastolatka bardzo bardzo zadowolona , ma chate przez trzy dni dla siebie i kolezanek....

My tez zadowoleni ze sie Panem Psem zajmie.....

 .... i znow jestesmy tylko para.... a nie tylko rodzicami.....

11:46, sawicka02 , Amour
Link Komentarze (4) »
piątek, 17 października 2008

Do  naszego szpitalu, od czasu do czasu,  trafia pacjent mowiacy tylko po polsku. Oddzial szuka wtedy tlumaczy, i czasami zdaza sie ze to Sawicka pierwsza odpowiada na zew i robi za tlumacza.

I teraz tez tak jest, chodze wiec od czasu do czasu na inny oddzial i tlumacze.

W roli tlumacza poproszono mnie bym zadzwonila do jednego z polskich szpitali z prosba o przefaksowanie danych dotyczacych pacjenta ktory juz raz przebywal w owym szpitalu na te same dolegliwosci. Zadzwonilam wiec w samym srodku naszego pracowitego popoludnia , sie znaczy kolo 15 ….

Osoby z ktorymi rozmawialam przez telefon byly bardzo uprzejme, ale niestety nie mogly mi podac sekretarek  ani archiwum bo tam praca konczy sie o 14 !!!! ( o tym ze wiadomosci nie sa na komputerach, to juz nie bede sie rozwodzic ) 

I z tad moje pytanie : jaka jest obowiazkowa ilosc godzin pracy w tygodniu  w Polsce ? 

Ja pracujac w szpitalu panstwowym , w kantonie genewskim mam pracowac na pelen etat  40 godzin / tydzien .W innych kantonach ten czas pracy moze pojsc az do 42 godzin/ tydzien co daje 8 i 1/2 godzin na dzien.Zwykle pracujemy od 8 lub 7 do 17 lub 18, z godzinna przerwa na obiad w poludnie.

Tutejsze przychodnie sa otwarte tez w tych godzinach  co powoduje ze i lekarze i pielegniarki i sekretarki i tak ogolnie wszyscy sa w tych godzinach w pracy. 

A jak jest w Polsce? 

Na picie kawy mamy teoretycznie 20 minut na dzien ( norma zwiakow zawodowych) co powoduje ze niektorzy biora dwie przerwy polgodzinne dziennie ( kolo 10 i kolo 15) a inni majacy troche wiecej pracy i troche wiecej zaangazowania zawodowego pijaj ta kawe w piec minut. 

A jak jest w Polsce ?  

Pare lat temu bylam na rozmowie o pracy w jednym z najwiekszych na swiecie producentow mleka i czekoladek o slawnej nazwie szwajcarskiej. W tej prowadzonej na sposob bardziej amerykanski firmie, w biurach kawa byla rozwozona ( na przepieknym wozeczku pelnym roznych kaw, czekolad i herbat razem z rogalikami i innymi slodkosciami) kolo 10 , i kazdy pil swoja kawe nie opuszczajac stanowiska pracy…

Mnie osobiscie zupelnie by nie przeszkadzalo gdyby  w naszym szpitalu tez tak sie o nas troszczyli i przynosili nam kawe na miejsce pracy… bo czasami nie mam nawet czasu na zrobienie sobie tej herbaty… 

PS: Osoby z ktorymi rozmawialam przekonaly mnie ze szukanie informacji o pacjencie (mialam jego imie i nazwisko i date urodzenia) ktory u nich byl 5 lat wstecz jest zbyt dluga i zmudna i czasochlonna praca by ktokolwiek sie jej u nich podjal.

Robimy mu wiec tu u nas mase roznych badan ktore moze ktos juz mu byl zrobil te 5 lat temu w Polsce…….. 

Kilka mysli ktore przelecialy mi przez glowe, po przeczytaniu tego listu i wpisanych pod nim komentarzy.

Po pierwsze, zyjac po za Polska ot tak dawna zupelnie nie moge zdawac sobie sprawy jak sie zyje w tym kraju teraz, tzn jakie jest takie zwyczajne zycie moich znajomych, jak sie czuja w codziennosci, co mysla o wychowywaniu ich dzieci lub wnukow.

Moi znajomy zreszta nie sa wszyscy do siebie podobni, nie wychodza wszyscy z tej samej grupy spolecznej czy zawodowej i powodzi im sie w zyciu bardzo roznie.

Nie wiem tez jak by mi sie zylo w terazniejszej Polsce, z moimi korzeniami, z moja gwiazda davida na szyji, z moja ciekawoscia do innych.

Wiem natomiast ze emigracja jest wyborem, i ze nie jest to wybor latwy. W kazdej sytuacji sa te "zle" strony. Zostac w kraju i nie byc z tego zadowolonym moze byc ciezsze do zycia niz emigracja. Zle wybrana i "zmuszona", niechciana emigracja moze tez byc bardzo ciezka.

Najwazniejszy jest wybor, podjecie decyzji i po jej podjeciu trzymanie sie jej i zrobienie wszystkiego co jest w naszej mocy by wynik decyzji mial dodatni bilans.

Nikt inny nie jest odpowiedzialny za nasze zycie i nasz wybor.

W kazdym kraju sa ludzie ktorzy patrza na swiat egoistycznymi, pelnymi forsy oczami, sa ludzie dla ktorych ich wyznanie jest najlepsze i ktorzy chca by inny do ich religi nie tylko sie przylaczyli ale tez byli jej slepo wierni.

W kazdym kraju sa tez ludzie ktorych mozna czasami spotkac, ktorzy sa otwarci do innych, dla ktorych istnieja wazniejsze wartosci niz pieniadz i posiadanie.

Sa tez kraje w ktorych emigracja nie jest problemem.

We Francji lub w Szwajcarii mlodzi i mniej mlodzi wyjezdzaja do ciekawszej pracy, czasami na rok, czasami na dziesiec czasami na zawsze  i nikt im nie mowi ze "opuszczaja kraj rodzinny" i ze " jak tak mozna" etc, etc.¨

Co kraj to obyczaj.

 

PS: napisane juz 10 dni temu i "zapomniane "