O mnie , polce ktora jest od lat francuska
O autorze
Kategorie: Wszystkie | Amour | Babskie gadanie | Male co nie co | Pasja | Santé | Tak ogolnie
RSS
poniedziałek, 21 sierpnia 2006

Na poczatku wcale nie bylo fajnie, czasami bylo za smutno, za ciezko, za samotnie.

Kiedy podjelam decyzje zycia tutaj zupelnie nie zdawalam sobie sprawy jak to bedzie ciezko jesli chodzi o uczucia. Jesli chodzi o zupelnie materialne sprawy zupelnie nimi sie nie przejmowalam, a jaka mloda dziewczyna majaca jednak Kochana Kuzynke niedaleko by sie tym przejmowala. Tak dlugo jak mialam gdzie mieszkac, co jesc i w co sie ubierac wszystko bylo OK.

Dochodzac do wnoisku ze na emigracji zadna praca nie hanbi zawsze gdzies paracowlam i zarabialam forse na male przyjemnosci. Wtedy bylo tutaj bardzo malo emigrantow takich jak ja. Bylam mloda, ladna no i przedewszytkim biala, co wszystko bardzo ulatwialo.

Natomiast jesli chodzi o moj stan psychologiczny to bylo co innego.

W Ojczyznie zylam w pogodnym cieplym domu, jak kazda nastolatka klocilam sie z rodzicami ktorzy mnie wkurzali i wedlug mnie zabierali mi wolnosc, ale poza domem mialam duzo znajomych i przyjaciol: tych ze szkoly, tych z podworka, tych z teatru, tych z obozow wakacyjnych a jeszcze tych niewiadomo skad.

Nagle znalazlam sie sama, owszem byla Kochana Kuzynka i jej koszmarny awanturniczy charakter, i jej przyjaciele.

Ja mialam 19 lat i 40 letnie kolezanki mojej kuzynki patrzyly na mnie z zawiescia, a jej koledzy z wiekszym albo mniejszym porzadaniem... to po co mi to bylo.

Przez pierwsze pare miesiecy pracowalam jako "fille au pair" w domu gdzie baba byla swiezo rozwiedziona, wychodzila wieczorami prawie codzien a ja musialam sie zajmowac 8-letnim zle wychowanym chlopcem i duzo milsza 5-latka. Ona nic nie robila. Rano ja je budzilam , dawalam im sniadanie, ubieralam etc. po szkole ja sie z nimi bawilam, im dawalam jesc, kladalam spac. Ona tylko przychodzila, calowala na dziendobry, wiozla do szkoly i wieczorem robila to samo. Buzka na dobranoc, a czytanie historii to to juz bylam ja.

Dzieci mnie nie lubily bo przez pare tygodni kiedy ich matka nie miala "fille au pair" ,ona sie nimi zajmowala, ale od momentu kiedy ja przyszlam to zupelnie ich "zapomniala". Byla bardzo zajeta budowaniem nowego zycia towarzyskiego.

Jak trudno bylo mi zajmowac sie domem ktory nie byl moj, jak trudno bylo mi sie zajmowac dziecmi kiedy mialam wrazenie ze sama jestem jeszcze dzieckiem .

Pamietam jeden ranek, bylo wiosennie i zielono  a mnie bylo za smutno, przeplakalam caly ranek za rodzicami, za domem, za moim pokojem, moim balaganem w sekretarzyku, za tym wszystkim i za tymi wszystkimi, ale przedewszystki za rodzinna ktora zostawilam za soba.

Gdybym wtedy mogla chocby z nimi porozmawiac baloby mi moze lzej. Wtedy telefony z zagranica nie dzialaly.

Kiedy po paru miesiacach moglam z nimi rozmawiac telefonicznie to i tak nic im o tym nie mowilam. Zdecydowalam sie ze zostaje to zostaje, nie moge ich jeszcze zasmucac wiadomosciami o moim zlym samopoczuciu.

Minelo od tego czasu 25 lat , a ja ten bol wewnetrzny nadal pamietam.

niedziela, 20 sierpnia 2006

Czasami dziwnie sie czuje. Tutaj moge o sobie powiedziec ze jestem polka, ale w Ojczyznie mialabym ochote powiedziec ze jestem francuska mowiaca po polsku.

Z polskich reali, z polskiego codziennego zycie nic nie znam. Tam nigdy nie pracowalam, chodzilam tylko do szkoly, w liceum prowadzilam bardzo aktywne i przyjemne zycie towarzyskie,rodzice dbali bysmy co lato wyjezdzali na wakacje, to w gory, to na obozy. Wydaje mi sie ze nawet wtedy kiedy tam mieszkalam to tez nie znalam reali polskiego zycia prowadzonego przez osoby dorosle.

Doroslego zycie nauczylam sie tutaj, a tu jest duzo latwiej. W pracy licza sie umiejetnosci i wiedza a nie znajomosci wsrod ludzi. Jako pracownik sluzby zdrowia (nie lekarka) zarabiam dosyc dobrze na zycie, moge sobie pozwolic na kupowanie butow (patrz Formaprzetrwalnikowa), wyjazdy na wakacje, kupno domu  etc.

Jak rok temu powiedziala mi polska nastolatka (corka przyjaciolki z tamtad) "Ciesze sie ze wracam do domu, jednej rzeczy bedzie mi brak: tu jest tak czysto".

I to prawda tu jest czysto w stosunkach ludzkich, w pracy, w stosunkach z szefem ktory mnie traktuje jak osobe rowna sobie a nie jak g.. przy drodze, z sasiadami ktorzy niz patrza na mnie podejrzliwie, na ulicach, w knajpach. Tu zyje sie lzej. Przynajmniej mnie.

Lubie wracac na wakacje do Ojczyzna, ale tylko jako turystka.

 Skopiowalam z Brittany...

A nuz ktos z tym tytulem mnie odwiedzi ?

Pare lat temu spedzalismy Sylwestra w ojczyznie. Niestety wszyscy mili krewni i znajomi sawickiej wyjechali na narty i zostalismy zaproszeni do najmniej milych; choc troche milych znajomych. Mieli oni niestety bardzo glupich gosci (no moze nie wszystkich) bo jeden sie mnie nagle pyta " To prawda ze francuzi uprawiaja duzo milosci francuskiej ?" Moje odpowiedz: "A bo polacy juz nie ?".

Podobno jest to czlek ktory duzo podrozowal....

Kiedy bylam troche mlodsza ; jeszcze w Ojczyznie, Milosc mojego zycie (wtedy) mnie nauczyl bardzo ladnej filozofi ktorej cholduje nadal: " Jesc, pic i kochac sie jest bardzo przyjemnie".

A kto bedzie sobie przyjemnosci odmawial ? Ja nie umiem...

Poszlam w piatek na spacer z Panem Psem; no i w nagrode za zajmowanie sie zwierzeciem los mi podarowal dwie przepiekne rodziny kozakow.

Staly sobie tak na polance, w malej trawce i muchu.... czekaly sobie na nas.

Przesliczne byly, lekko pomaranczowe, dosyc wysokie na stopce.... nic tylko je zbierac, co tez zrobilam. Wisza teraz i sie susza ....

13:26, sawicka02
Link Dodaj komentarz »
piątek, 18 sierpnia 2006

Ma 28 lat . Przywozl go psychiatra dyzurny i polica. To Matka poprosila zeby ktos go zmusil do przyjecia do szpitala. Od parudziesieciu tygodni rosnie mu na szyji duza masa. Od paru tygodni nie moze jesc ,coraz mniej mowi i kaszle krwia.Schudl 40 kilo w ciagu 6 miesiecy.

Od 8 lat nie wyszedl z mieszkania. Matka starala sie go zabrac do jej psychiatry, ale nie udalo jej sie, wiec go zostawila w spokoju. Teraz tez nie chcial wyjsc, dlatego poprosila o pomoc psychiatre.

Kiedy pielegniarka z nim rozmawiala, wspomnial przelotnie o kilkudziesieci starych zlamaniach kosci rak i nog."W pansjonacie, kiedy chodzilem do liceum".Stracil 40 kg ale nie wyglada chudo " Bylem gruby, nie wychodzilem z mojego pokoju". Rodzice byli ambasadorami .

Patrzy na nas oczamy pieciolatka, niebiesko-niewinnymi.

Jedyna obrona: schowac sie w swoim pokoju.

 

12:43, sawicka02 , Santé
Link Dodaj komentarz »

Lepiej byc nie moze: jest piatek... znaczy sie jutro moge spc dluzej ( ja kocham spac) i w dodatku swieci Slonce i jest nawet cieplo .

Maly week-end dobrze mi zrobi po tym tygodniu pracy, zwlaszcza ze nacharowalam sie bardzo. Od 3 tygodni zastepuje kolezanke na wakacjach, i pracuje dziennie 10 godzin zamiast 8. A w moim "starszym wieku" to to sie troche czuje. Dzisiaj wyrywam sie z tad 0 14 i ide na dlugi spacer z Panem Psem do lasu. Nic mi tak dobrze nie robi jak spacerki w lesie i po polach, pod stopami zielono, na okola widok niedalekich alp, czasami mozna i dojzec jedno z jezior w dole... Po godzinie spaceru znow czuje sie w pelnej formie.

Jak sobie pomysle ze jako nastolatka nie moglam zyc bez miasta: znajomi, spotkania, teatry, kina,  czasami jakas mala knajpka ( wtedy az tak duzo knajp dla mlodych nie bylo ).

Teraz ide "do miasta" najwyzej 2 -3 razy w miesiacu, i to przedewszystkim po jakies zakupy no i przy okazji na jakies jedzonko lub picie.

Ze znajomymi spotykami sie najczesciej na kolacjach u nas lub u nich, czasami w knajpach. Tutaj dobre restauracje ( te ktore sa w "Guide Michelin" ) sa niestety dosyc drogie, od 50-100 euros/osobe, a poniewaz mamy duza ilosc znajomych ktorzy dobrze gotuja , sprawia nam wiecej przyjemnosci przygotowywanie dobrej kolacji "domowej".

We Francji jedzenie i dobra kuchnia to kult i instytucja zarazem. Kazdy region ma swoje wina, swoje sery, swoje specjalne dania. Do kogokolwiek jezdzisz zawsze zostaniesz przywitany "Spécialitées de la région", a to tym dobrym winem specjalnie kupionym w tej piwnicy, a to tym serem z tej wlasnie serowni itp.

Dla mnie - strasznego lakomczucha- to sama przyjemnosc. Kiedy czasami ide na targ to dostaje oczoplasu przed stragamani z jedzeniem, tu szynka surowa z Auvergne ,tu troche inna z Haute-Savoie, a tu z Bayonne, troche dalej kielbasy : ta z Beaufort, ta z jagodami,ta z dzika, ta z osla . O serach nie bede nawet mowila, bo jest ich troche duzo. Tyle tylko ze Beaufort "letni" ( krowy sa na wypasie w gornych lakach) , jest czasami lepszy niz "jesienny".

 A juz jak mam tak doskonale rzeczy do jedzenia w domu to potem mam ochote na male gotowanko ( a gotowac tez lubie bo to mnie odpreza). Im prosciej tym lepiej. No i potem trzeba zaprosic znajomych bo jest tego zaduzo i w ogole wiadomo ze jedzenie w dobrym towarzystwie natychmiast polepsza smak potraw. Znajomi najczesciej przynosza dobre wino...  no i po paru miesiacach tej diety trzeba naprawde przejsc na diete...

środa, 16 sierpnia 2006

To ze tutaj zostalam to byl tylko i wylacznie zbieg okolicznosci.

Mialam pojechac do Kochanej Kuzynki ,ktora tutaj mieszka ,na wakacje no i zeby sie uczyc troche francuskiego. Mialam pojechac na 2 miesiace letnie. Tyle tylko ze dostalam ukochany paszport dopiero po 5 miesiacach czekania (dawno temu o paszporty trzeba bylo prosic , nie mialo sie ich tak normalnie w domu jak gdzie indziej na swiecie).

No i zamiast na miesiace letnie pojechalam sobie na miesiace jesienno-zimowe.

Bilet powrotny mialam na 15 grudnia 1981 roku.

No a 13 grudnia pomyslalam sobie ze ja do tej szarzyzny nie bede wracac... i tak jestem na tych wakacjach od 25 lat !

Pamietam jaka wtedy wsciekla bylam jak na ten paszport czekalam... dwa razy w tygodniu musialam chodzic o niego sie pytac i za kazdym razem jakas "szalenie uprzajma" baba mi mowila " Nie, pani paszportu nie ma, prosze przyjsc za dwa dni. A dleczego niema? Nie wiem, to nie ja sie tym zajmuje" .

A jak dzis pomysle.... to juz wiem dlaczego tak czekac musialam.. to juz bylo napisane...  ze bede polka najlepiej znajaca Sabaudie....

I pomyslec ze mieszkam w najbardzeij turystycznym departamencie francuskim. To prawda ze tu jest pieknie, latem pare jezior do wyboru ( w tym jedno z najczystszych w Europie), spacery po nizszych i wyzszych gorach, zima narty , lyzwy i inne zimowe przyjemnosci. Do tego gorska kuchnia: fondu, raclette, tartiflette etc.etc.

Bo jesc i gotowac to ja bardzo lubie... wiec o roznych potrawach i przepisach to jeszcze bede pisala, ale juz nie teraz.

15:35, sawicka02
Link Dodaj komentarz »

Leje.

Glowa mnie boli.

Czekam na nastepny dzien.Moze bedzie jutro lepiej.Optymizm mi sie gdzies zgubil.

Czekam az go odnajde.

09:49, sawicka02
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 15 sierpnia 2006

... siedze sobie spokojne, zaczynam pisac bloga ( w pracy rzecz jasna, bo wakacje i mniej pacjentow) ni i podchodzi do mnie moja kolezanka i mi mowi ze odejdzei od nas pod koniec roku bo znalazla inna prace bardziej interesujaca....

Dlaczego odchodz zawsze osoby inteligentne, dobrze i szybko pracujace i do tego bardzo mile???

Z jednej strony to sie bardzo ciesze ze znalazla tak bardzo fajna nowa prace,  ale z drugiej strony to bedzie mi troche smutno..........................

Ide sie przyzwyczajac z ta mysla......

17:08, sawicka02
Link Dodaj komentarz »

Wpadlam w blogmanie... zaczelam spokojnie od formyprzetrwalnikowaj, potem jakis inny i jeszcze inny a po Brittany doslam do wniosku ze ja tez chce pisac... no to bede...

Przypomina mi to kiedy pisalam moj pamietnik... parenascie lat temu... a moze to bylo wczoraj ?

Ja nie jestem z ojczyzny... ja w niej zylam tylko 18 lat , a tu w zagranicy zyje juz 25 ... A zkad jestem ? sama juz nie wiem. Tutaj nadal mowie z akcentem ( choc juz bardzo lekkim), a w ojczyznie tez mi mowia ze mowie w ojczystym jezyku z "zagranicznym akcentem".

Tutaj nie mowi sie " jezyk ojczysty" tylko " jezyk matczyny" -"la langue maternelle". Tutaj "ta" torba to "ten toreb". Tutaj slowa sa meskie lub zenskie nigdy  nijakie....

Tutaj pija sie bardzo dobre wina, je sie  sery, bardzo dobrze sie gotuje i w ogole "slodko" sie zyje.

TUTAJ JUZ OD DAWNA JEST MI BARDZO DOBRZE...

16:48, sawicka02
Link Dodaj komentarz »
1 ... 26 , 27