O mnie , polce ktora jest od lat francuska
O autorze
Kategorie: Wszystkie | Amour | Babskie gadanie | Male co nie co | Pasja | Santé | Tak ogolnie
RSS
poniedziałek, 18 kwietnia 2011

10 dni temu po raz pierwszy musialam zaplacic mandat za przekroczenie szybkosci i « stracilam » tymczasow jeden punkt z 12  na prawie jazdy….

 

We Francji kazdy z nas posiada punkty ( 6 dla poczatkujacych przez 3 lata, poczym 12), i za duze odstapienia od kodeksu drogowego ujmuje nam te punkty .  Ile punktow za co to ja dokladnie nie wiem, bo jestem dosyc « grzecznym » kierowca i jak do tej pory  to wlasnie przydazylo mi sie to po raz pierwszy.  Tutaj ( po francusku) mozecie zobaczyc ile punktow za co : prowadzenie po pijaku czyli od 0.25 promili lub, ucieczka z miejsca wypadku lub jazda o 50 km za szybko 6 punktow,  jazda bez swiatel  w nocy , nie zatrzymanie sie na Stop’ie etc  4 punkty etc, etc. Jeden punkt jest za dotkniecie ciaglej lini i za  jazde do 20 km za szybko.

Rzecz jasna do tego jeszcze sie placi mandat , ja akurat nie zaplacilam zbyt duzo bo 90 euros.

Mandaty mozna placic przez internet . jesli sie zaplaci przed uplywem miesiaca kosztuje  to  np : 90 , jesli po miesiacu 180 a jesli po 2 to okolo 400 .

Oczywiscie za prowadzenie « po pijaku » placi sie mandat – wysoki, odbieraja ci punkty i tymczasowo prawo-jazdy.

Prowo jazdy odbieraja Ci tez jesli nie masz juz punktow. Wtedy zeby znow posiadac nowe 6 punktow i 3 letni okres proby trzeba na nowo zdac egzamin prawa jazdy :

Jesli jestes w okresie probnym ( 3 lata od momentu dostania prawa jazdy) i tracisz 3 punkty za jednym zamachem MUSISZ pojsc na platny specjalny kurs , by moc te punkty odzyskac po pewnym czasie ( ten czas tez zalezy od tego czy « zgubiles »i inne punkty , czy « dobrze sie zachowywales etc).

Wbrew temu co mozna sobie wyobrazic, nie wszyscy zdajacy na nowo egzamin na prawo jazdy go otrzymuja od razu. Niestety z czasem zapomina sie duzo rzeczy : kiedy i w ktora strone zapalic migacze na rondzie, w ktore lusterko spojrzec najpierw kiedy sie czlowiek przygotowywuje do wyprzedzania etc, etc, etc. Tutejsi egzaminatorzy sa bardzo ostrzy i czasto do egzaminu trzeba podchodzi 2 lub 3 razy.

Mloda mial szczecie bo dostala swoje prawo jazdy  rok temu i za pierwszym podejsciem, ale chodzila tez do dobrze ja przygotowujacej szkoly jazdy.

Przez ten okres jej szkolenia , krzyczala na nas czesto ze nie prowadzimy tak jak trzeba, ze nie wpatrujemy sie w lusterka tak jak trzeba, ze za malo uzywamy migacze, ze za krotko stoimy na stopie. A teraz robi tak samo jak my :::

 

Jak bylo i jak jest w Polsce, to zupelnie nie wiem jako ze nigdy w Polsce nie zdawalm praw jazdy ani tez sie tym problemem nie interesowalam.

14:31, sawicka02
Link Komentarze (3) »
czwartek, 14 kwietnia 2011

Rok przerwy … moze wystarczy ? A moze nie ?

Nie wiem.

Postaram sie znowu tu pisac od czasu do czasu.

W tym roku wiosna zapukala do naszych miasteczek, pol i lasow bardzo wczesnie :Wtargnela szybko , w dwa dni przeszlismy z 3 stopni rano do 12 i z 10 w poludnie do 25 w cieniu i to  na wysokosci 900 metrow. Wyobrazcie sobie jak bylo cieplo ( przez ostatnie 10-15 dni) bardziej na poludniu albo troche nizej !!!

Od dwuch dni niestety wieje “ Bise “ czyli nasz zimny ale I sloneczny ,polnocno  , polnosno-wschodni wiatr. Znow musialam zalozyc sweterk  a przeciez w ostatnia niedziele pocilam  sie bedac ubrana tylko w szorty I letnia bluzeczke chodzac po lesie z Panem Psem …

 

Pozatym u skrocie:  1) zycie toczy sie zbyt szybko,

2) Nastolatka stanie sie za niecaly miesiac Mlada bo juz nie bedzie miala nascie lat tylko dziescia….

Studjuje w Lyonie, wpada do domu na 2 dni raz na 5 -6 tygodni I na wakacje.

3) udalo nam sie  bez problemow z Moim przejsc znowu na zycie tylko we dwojke . Nie nudzimy sie  razem ani romawiajac ani milczac.

4) nadal teatr zabiera mi duzo czasu, ale tez daje czesto duzo przyjemnosci,  napisze o tym wiecej w krotce.

5) przez ten rok pozbylam sie 10 kilo I mam nadzieje pozbyc sie jeszcze 4 lub 5 .

6) nasza francuska polityka dopowadza mnie do szalu , ale poniezaw nie pisze na blogu o polityce to na tym koncze.

7) pracy nadal mam duzo , czas wiec leci bardzo szybko

8) La vie est belle encore et toujours

9) I znow cudowny okres rzodkiewek, szparagow, karczochow i truskawek

10) wlasciwie nic sie nie zmienilo a uplynal rok …..

 

17:22, sawicka02
Link Komentarze (5) »
piątek, 07 maja 2010

SMS od Nastolatki dzis o godzinie 10 rano: English "oral" check!!!! The teacher said i've got a good english =).

Byla wlasnie po maturze ustnej z angielskiego..... reszta matury zaczyna sie  17 czerwca ...

Nastolatka obchodzi dzis 19 urodziny..... jak ten czas leci....

Ja tych 19 lat nie widzialam...... 

17:14, sawicka02
Link Komentarze (7) »
czwartek, 22 kwietnia 2010

Od 2 tygodni jestem zajeta sama-soba.

Obiecalam sobie w tym roku prezent od samej siebie: schudniecie.

Od paru lat marze by wazyc tyle ile 8 lat temu.... no i wlasnie sie tym zajmuje.

Gotowanie i przygotowywanie posilkow zajmuje mi wiecej czasu niz zwykle no i czeste gadanie na forum z innymi osobami  ktore stosuja ta sama diete zajmuje mi duzo czas no i daje duzo przyjemnosci i otuchy.

Jak mi przeminie pierwsze "zachlysniecie" sie nowo poznanymi pewnie wroce wiecej tu... no i kiedy bede miala juz diete w malym palcu i bedzie mi to zabieralo mniej czasu.

Ja , jesli chodzi o dietetyke to nawet niezle sie na tym znam, i teoretycznie to ja doskonale wiem co mozna a co nalezy unikac.

Najczesciej brakowalo mi dopingu... i tu forum odchudzajacych sie ma swoje miejsce.

Wiedziec i czytac ze inni sie tez borykaja i walcza z  niepotrzebnymi kilogramami  jest dla mnie doskonale . Nie czuje sie osamotniona, wrecz przeciwnie.

I w dodatku robie sobie sama prezent i to jaki !!!!!

 

17:31, sawicka02
Link Komentarze (8) »
czwartek, 01 kwietnia 2010

Nie pisze , bo nie mam czasu.

Pracy duzo, przynajmniej czas leci cholernie szybko.

Teatru duzo, przynajmniej mam duzo przyjemnosci, nawet jesli zabiera mi to duzo czasu.

Duzo pogaduszek rodzinnych z Moim i z Nastolatka, przynajmniej mamy silna wiez rodzinna.

Dzis padal rano snieg... nic nie szkodzi wiosna i tak juz blisko.

Przedemna dlugi 4 dniowy week-end, bo w Szwajcarii ( gdzie pracuje) piatek przedwielkanocny jest wolny.

W planach spacery rodzinne, uczenie sie tekstu, zajecie sie troche ogrodkiem-tarasem no  i troche domem.

Na cale szczescie nie ma zadnych programow na wielkie wyzerki, raczej salaty, rzodkiewki, szparagi , karczochy czyli wiosenne jedzonko !!!! no i pierwsze francuskie ( poludniowe) truskawki ( hiszpanskich nigdy nie kupuje, sa bez smaku i pelne wody).

W sumie nie jest tak zle, jest nawet dobrze, nawet bardzo dobrze.

Czego i Wam zycze....

 

piątek, 12 lutego 2010

Powinnam:

uczyc sie tekstu nowej sztuki nazwijmy ja " Czekolada",

popracowac nad rezyserka "Serenady" Mrozka ktora beda grali moi "podopieczni" z warsztatow,

napisac list do Cioci Danusi, jej maz zmarl pare dni teu

napisac list i wyslac zdjecia do moich ukochanych Gazdow w Bialce, ktorych odwiedzilismy tego lata ( po prawie 30 letnim niewidzeniu sie),

napisac list do Colette, przyjacilki ktora po 30 latch zycia w genewie wrocila do swojej francuskojezycznej Kanady,

zadzwonic do Lipy i/albo Kaczki, bo mam ochote z nimi pogadac,

zrobic wreszcie porzadek w garazu,

zrobic porzadek w papierach

zrobic…

napisac…

pomyslec…

 

Nie chce mi sie , nie mam czasu, nie mam motywacji czyli "J'ai pas la motive…" jakby powiedziala moja corka.

Za oknami domu caly czas jest bialo i bialo, nawet mam dosyc chodzenia ( a raczej wpadania w snieg po kolana i to w rakietach…) po lasach i polach z Panem Psem, ktory tez ma dosyc chodzenia ciagle w duzo zaduzej ilosci sniegu….

 

Jesli bym mogla to bym sobie rozpalila ogien w kominku, owinela sie szalem i czytala, czytala i ogladala filmy na Canal+.

 

W poniedzialek mialam warsztaty, we wtorek wpadla znajoma, w srode wrocilam pozno z pracy , wczoraj pracowalysmy nad "Czekolada", dzis przyjmujemy teatr niepelnosprawnych psychicznie, jutro robie swiatla w sztuce mojej przyjaciolki, w niedziele jest 14 lutego, w poniedzialek idziemy na narty, we wtorek tez, a wsrode koniec przedluzonego week-end'u i znowu duzo pracy….. 

Lubie narzekac… i chyba bardziej lubie narzekac kiedy mam za duzo rzeczy do robienia niz kiedy mi sie nudzi.

Nudy NAPRAWDE nie lubie….

Czyli wlasciwie wszystko jest w porzadku….

czwartek, 07 stycznia 2010

Pare dni temu siedzac sobie na kanapie, przed kominkiem  ( kocham patrzec na palacy sie kominek  , i kocham napalac w kominku  i to juz od dawna…) i patrzac na padajacy snieg rozmyslalam o roznych  typowo babskich  tematach… nadchodzacej  hustawce hormonalnej, przemijajacym czasie, o tym co chce jeszcze zrealizowac w moim zyciu, o tym co juz zrealizowalam, o tym co kocham ( teatr) o tym kogo kocham ( Moj)…. 

Oto pytanie ktore sobie zadalam: Dlaczego  w codziennym szybkim biegu zycia  mam miejsce i energie na  sluchanie i gadanie  z obymi mi osobami, lub osobami ktorzy nie sa mi zbyt bliscy,  i dlaczego kiedy jestem z Moim lub Nastolatka brak mi tej energi?

Dlaczego , kurzapial, mniej sie zajmuje osobami ktore sa dla mnie najwazniejsze ??? 

To przeciez Moj, z ktory jestem juz od ponad 23 lat , jest moim przyjacielem, to on wie o mnie najwiecej, to jego ramion potrzebuje kiedy jest mi zle, to z nim chce sie dzielic kiedy jest mi dobrze…. I dlaczego przytrafia mi sie ze mi sie nie chce go sluchac wtedy kiedy on potrzebuje zeby go sluchac ?!?!?

Powiedzialam sobie tez wtedy: Sawicka jestes idiotka. Twoja energie uzywaj tam gdzie warto jej uzywac, z tymi ktorych kochasz. Za kazdym razem kiedy nie masz sily zeby sluchac co On chce Ci powiedziec pomysl o tym momencie, teraz, kiedy uswiadomilas sobie ze lepiej jest poswiecac twoj czas i energie dla osob dla Ciebie waznych a nie obcych…..

Odwiedzilam dzis Trawozerce i oto co u niego przeczytalam:

 

Trawozerca  "nauczyl sie pielegnowac w sobie pamiec o przezytych dobrych i pieknych chwilach".

Powinnysmy wszyscy pielegnowac w sobie pamiec  pieknej przeszlosci i dodam ze ta pamiec powinna nam pomoc kiedy wlasnie nam sie nie chce, nie mamy sil, kiedy codziennosc oddala nas od tych ktorzy sa dla nas wazni…

 

Kiedy poznalam Mojego przezywalismy wiosne, potem bylo lato i spacery z dzieckiem.  Za pare miesiecy Nastolatka wyjedzie na studia do innego miasta, ostaniemy sie we dwojke… czy uda nam sie nasza jesien ???  

 

 

Nie mialam ani czasu ani ochoty na pisanie. Jakos na razie mi przeszlo ( jesli o ochote chodzi).

Mam troszeczke wiecej czasu … to moze troche wiecej popisze…

 

" W pierwszych slowach mojego listu donosze ze " zycze wam wszystkim by ten Nowy Rok spelnil wasze oczekiwania, by wiecej w nim bylo ciepla, smiechu, przyjazni albo / i milosci  , milych snow, slodkich przebudzen, nowych smakow, ciekawych spotkan, czulych dotykow, oczekiwanych telefonow, momentow ktorych nie chcecie nigdy zapomniec, etc, etc, etc….

 

We Francji styczen jest miesiacem noworocznych zyczen, i pomimo SMS'ow, mail'ow i innych bardzo nowoczesnych srodkow komunikacji zwykle kartki noworoczne sa nadal szalenie modne , kupowane i wysylane zwykla poczta….

 

Ten wpis jest moja katka noworoczna dla wszystkich osob czytajacych  moje notki…

16:17, sawicka02
Link Komentarze (4) »
czwartek, 22 października 2009

Chcialam pisac na temat polityki francuskiej. Na temat wywozenia do Afganistanu uchodzcow afganskich ktorym udalo sie dostac az do Europy, do Francji .

Ale chyba nie chce mi sie. Po prostu rece mi opadaja.

Argument uzywany przez nasz francuski rzad : "Osoby ktore nie maja oficjalnych papierow pozwalajacych na pobyt we Francji, musza wracac do ich kraju".

To samo mowili w latach 40 szwajcarzy przezucajac na druga strone ( niemiecka, i francuska) uciekajacych zydow.

Bez komentarza.

 

środa, 09 września 2009

Irene urodzila sie w Szwajcarii, w kantonie Valais, mowi z genewskim akcentem i uwaza sie za portugalke ( mowi zreszta po portugalsku, jej dzieci tez, i ma dwa paszporty). Tete z Kongo, mowi afrykanskim akcentem ze juz jest szwajcarka i denerwuje ja ze musi gotowac dla jej meza , kiedy wraca z misji ONZ’owskich afrykanskie posilki.

Carmencita , mimi bardzo hiszpanskiego imienia jest filipinka i mowi z mocnym akcentem  ze az czasami trudna ja zrozumiec.

Paolo mowi z przepieknym bardzo lekkim akcentem wloskim i zachowuje sie jak rodowity genewczyk.

Jean-Paul mieszka we Francji, z jego urodzona w Belgii zona robia zakupy w Genewie i marza o bliskiej przeprowadzce do ojczystej ziemi Jean-Paul’a czyli Bretani. Jean-Paul jako rodowity bretonczyk mowi oczywiscie po Bretonsku, i zapytany jekiej jest narodowosci mowi ze najpierw jest bretonczykiem, a dopiero potem francuzem.

Gloria jezdzi co dwa lata do rodzicow de Boliwi, mieszka we Francji i tak jak ja pracuje w Szwajcarii.

Chantal ma cudowny akcent paryski, jakby wyjety z flimu „Hotel du nord” z Arletty. Nicole czuje sie pol bretonka ( z urodzenia) i pol sabaudka ( przez meza ktory nie jest w stanie pouscic swoje ukochane Alpy na dluzej niz 2 tygodnie).

Marie urodzila sie w Genewie i jest bardzo dumna ze swoich gruyerskich korzeni,  i takze z sera ( Gruyer’a) i ich baaaardzo tlustej ( i baaardzo dobrej) smietany.

Anna urodzila sie w Genewie, ale trzy tygodnie urzadzila swoj slub w Hiszpani, z kad pochodzi i ona i jej ( tez urodzony w Genewie) maz.

Helene, urodzila sie w Brukseli, ma przepiekne skosne oczy po swoim wietnamskim ojcu i pracuje w Genewie.

Pascale urodzila sie w Paryzu ale ma sie wrazenie ze nigdy nie wyjechala ze Szwajcarii, tak blisko jest z nia zwiazana.

Sonia mimo 40 lat spedzonych w Genewie, ma swoj spiewajacy brazylijski akcent kiedy zwraca sie do swojego francuskiego , rodem z Normandii meza.

Toni i Alex mowia miedzy soba po szwajcarsku-niemiecku... czyli jednak w Genewie dosyc rzadko uzywanym jezykiem.

Nils mimo szwedzkiego imienia jest szwajcarem mowiacym (po mamie) po polsku.

Salim jest wlasnie na wakacjach u siebie w Algerii, tam lepiej „zyje” sie codzienny Ramadan, i pewnie odwiedza szpital w ktorym zacznie pracowac za rok czy dwa po powrocie do ojczyzny.

Fred za rok, po 6 latach spedzonych tutaj wroci do swojego afrykanskiego kraju i bedzie wielkim profesorem medycyny, uczacym innych tego co nauczyl sie u nas.

Sawicka mowi z polskim akcentem, czuje sie francuska, ale ma tez papiery szwajcarskie i kiedy mowi „ u mnie” nigdy nie wiadomo o ktorym kraju mowi....

To tylko czesc kalejdoscopu w mojej pracy, w mojej malej poliklinice. 

W calym szpitalu jest nas okolo 8000....

I to w Genewie jest najciekawsze....ludzki  kalejdoskop.

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 27