O mnie , polce ktora jest od lat francuska
O autorze

Santé

niedziela, 04 stycznia 2009

Zimno jak nie wiem.... -10 °C w dzien , Slonca nawet nie ma.

Wczoraj na spacerze z Panem Psem zmarzly mi uda.... czy odwaze sie na dzisiejszy spacer ???

Ide sie zastanawiac..... a tak z drugiej strony to dobrze jest miec psa bo zmusza nas na spacerki.

Na przeciwko mieszka Starsza Pani, taka, mala, chuda, lekko zgarbiona staruszka. Ma ( a raczej miala, bo jeden odszedl na wieczne pola 24 grudnia) dwa pieski , takie male , chude, lekko garbiate jak ona. Codziennie wychodzi 3 -4 razy dziennie na spacerki z psem .

Tak sobie mysle ze psiadanie psa konserwuje.....

No to juz pojde z nim na ten mrozny spacer....

Mojego nie wyciagne bo od wczoraj dopadl go wirus i nie oddala sie zbytnio od ubikacji.... Tez ma szczescie .... od razu zrzuci to co przytyl na swieta.... a ja bede z kilogrmami walczyla pare tygodni!!!!

10:40, sawicka02 , Santé
Link Komentarze (1) »
sobota, 15 listopada 2008

Moja ukochana corka ma wielka rozterke, musi wybrac to co woli, a do wyboru ma znieczulenie miejscowe albo uspienie.

A chodzi o wyjecie CZTERECH zebow madrosci..... po prawej bo na dole krzywo rosnie ( a jak sie wyjmuje ten na dole to ten na gorze tez trzeba) a po lewej bo ten na dole dotyka kosci i bedzie to ja niedlugo bolalo.

Chirurg wszystko dokladnie jej wytlumaczyl:

 a) znieczulenie miejscowe: w  30 minut wszystko bedzie skonczone, bedzie tylko czula zastrzyki znieczulenia przez pare sekund, no i bedzie slyszala ten chrakterystycny dzwiek (Ci co to przezyli to wiedza) wyrywania zaba. Bedzie tez uczestniczyla we wszystkim, bedzie tez mogla mdlec z wrazenia etc.

 

b) uspienie: caly dzien w klinice , zasnie na 30 minut i jak sie obudzi wszystko bedzie skonczone. Usypianie jest jednak ZAWSZE (jakakolwiek operacja)polaczone z malym ryzykiem.

Ja jako dobra matka starm sie nie miec wplywu na jej decyzje. Wczoraj staralam sie pokazac  jej zle i dobre strony kazdej decyzji .

I ja i Moj  jestesmy raczej za uspieniem, bo troche nasza corke znamy i wiemy za bedzie w takim stanie nerwow przy znieczuleniu miejscowym ze jeszcz biednemu doktorowi zaslabnie na fotelu i zemdleje, albo w ostatniej chwili powie kategoryczne NIE.

Ma Nastolatka tydzien na podjecie decyzji....

Biedne dziecko....

18:24, sawicka02 , Santé
Link Komentarze (5) »
środa, 20 lutego 2008

Sawicka sie wczoraj rozpadla na czasci pierwsze ( w przenosni rzecz jasna, bo fizycznie to by zostawilo trudne do zmycia slady).

Siedzialo to juz nad moja glowa od paru dni.... w czwartek wrocilam z pracy placzac ze zmeczenia.....

W piatek nie mialam czasu na plakanie bo musialam Nastolatke wozic po badaniach i lekarzch ( nic groznego, tez przepracowanie i stres).

W sobote kompletnie sie unieruchomilam po lewej stronie .... psychosomatyczne, ale boli bardzo ....

W poniedzialek poszlam do pracy jak zwykle, ale caly czas na progu placzu... a we wtorek rano.... w pracy nagle fontanna mi z oczu pociekla.....

Jak wiecie od roku jest nas mniej w pracy ( w czerwcu prawie ze sie z tego powodu sie rozlecialam.... ale jakos dozylam do wakacji), a od konca listopada jest nas jeszcze mniej ...

Dobra wiadomosc : za dwa, trzy tygodnie bedziemy mieli nowa kolezanke, wiec bedzie lepiej....

Na razie roboty ogromnie duzo, nas malo...

Ostatnie swiateczne wakacje nie byly az tak cudowne, bo najpierw gastro , a potem ogromne 10 dniowe przeziebienie.....

No i wczoraj......Rezultat, po rozmowie z szefem, jestem na chorobowym.... jutro lekarz.... dzis pani psycholog....

Na razie nic mi sie nie chce, ani mi zle, ani mi dobrze....

Poczekam az sie poskladam z powrotem.....

10:12, sawicka02 , Santé
Link Komentarze (4) »
wtorek, 25 września 2007

Nie wiem czy znacie   Carl Rogers 'a i jego "écoute centré sur la personne" czyli "sluchanie pacjenta zkoncentrowane na jego osobie".

Tak sie zlozylo w moim zyciu ze Moj pracowal pare lat temu z jednym z genewskich psychologow ktory jest uczniem Rogers'a i ze ja tez mialam z nim kontakt ( tutaj ).

Pare lat temu w mojej pracy spotkalam M.- kolezanke i teraz przyjaciolke, ktora tez zna dobrze to "podejscie " do ludzi.

Obserwuje M. codziennie, obserwuje jak ona umie sluchac, jak umie odpowiednim pytaniem do pacjenta sprawic ze ten nagle rozluznia sie, zaczyna mowic o skrytych bolach czy bojazniach.

Widze jak w oczach M. w momencie kiedy zwraca sie ona do pacjenta ten pacjent jest w tej danej chwili najwazniejsza osoba na swiecie.

Widze jak pacjent wreszcie czuje sie sluchany i zrozumiany.

Ja jak narazie, niestety, nie umiem tak sluchac. Kiedy uczylam sie mojego, bardzo technicznego, zawodu niestety nie mowiono nam o psychice pacjentow.

Rok temu zaczelam prace z jedna z naszych psychologow w pracy, jak "dawac sobie rade" z pacjentami i ich psychika. Jak im pomoc nie czujac sie zarazem zaangazowana osobiscie w ich zycie, jak budowac i utrzymac "dystans terapeutyczny", jak sluchac ich slow i uslyszec ich cierpienia ktore sie za tymi slowami kryja.

Praca ta byla szalenie ciekawa i przyniosla mi duzo satysfakcji.

Od paru dni czuje ze za pare tygodni (lub miesiecy, kiedy juz bede miala "Savhanna bay" za soba) zaczne sie za szukanie dobrego ( i akceptowanego przez pracodawce) centrum C. Rogers'a.

Czuje ze dojrzewam.....

21:01, sawicka02 , Santé
Link Komentarze (1) »
środa, 23 maja 2007
Dla wszystkich znajomych i nie znajomych lekarzy, strajkujacych lub solidarnych . Trzymajcie sie, Europa o Was mowi : http://www.lemonde.fr/web/article/0,1-0@2-3214,36-913291,0.html
09:21, sawicka02 , Santé
Link Komentarze (3) »
środa, 28 marca 2007
Juz sroda rano a ja jeszcze jestem w dosyc dobrej formie !!!! W piatek rano nasz szef powiedzial wszystkim lekarzom ze jestesmy bardzo zmeczone i ze nalezy sie z nami obchodzic "delikatnie"!!! Mamy wiec mniej roboty i przede wszystkim mamy wrazenie ze jestesmy jakas bardzo krucha i stara ( na stare to jeszcze moge sie zgodzic) porcelana, bo zwracaja sie do nas z takimi wzgledami z takimi "S'il te plait", "Merci" , "tu peux?", etc ( czyli "bardzo prosze", "dziekuje" , "czy mozesz", etc) za nagle czujemy sie jakos dziwnie. Juz nie bylysmy przyzwyczajone do tylu uprzejmosci na raz. Sa one bardzo przyjemne.. No to ide znowu pracowac... pacjent juz czeka...
08:10, sawicka02 , Santé
Link Komentarze (2) »
niedziela, 25 marca 2007

Od stycznia odeszla od nas i nie zostala zastapiona jedna kolezanka (pelen etat),

od stycznia inna kolezanke (pol etatu) poproszono o zastapienie innych chorych (choroby przewlekle) .

Z czterech i pol ostalo sie nas trzy. Od stycznia.

Od trzech tygodni juz w srode lub czwartek nie mamy sil by konczyc tydzien. Razem z MM (nie tylko kolezanka ale i przyjaciolka) placzemy pare razy dziennie. Czasami zupelnie bez powodu.

Mamy jeszcze sily by zajmowac sie pacjentami.

Nie mamy juz sil by latac za zgubionymi dokumentami, usmiechac sie i tlumaczyc kiedy inni nam mowia "nawet nie macie czasu by z nami pogadac", naprawiac malych bledow robionych przez innych, szukac kiedy pacjent ma RDV z lekarzem, etc, etc, etc.

Wieczorem wracajac do domu nie mamy sil by robic cokolwiek ( a wiecie ze nie jest to zupelnie w moim charakterze). Zasypiam codziennie przed TV o 9 (DZIEWIATEJ !!!!!) wieczorem.

Nie umiem sie juz usmiechac. Mam pelno nowych zmarszczek. Jestem tak cholernie zmeczona.

W tym tygodniu poszlysmy porozmawiac z naszymi szefami ( szfem i pod-szfowa). Wysluchali nas i dobrze uslyszeli za juz nie mozemy tak dluzej pracowac. Nastepnego dnia na zebraniu (codziennym)  porannym wytlumaczyli ze jestesmy bardzo zmeczone, ze trzeba nas "oszczedzac" itd. i poprosili zeby wszyscy byli z nami wyrozumiali.

Ale ja nadal jestem zmeczona i boje sie nadchodzacego tygodnia. Czy uda mi sie wytrzymac do piatku ?

 

PS. Jak sie domyslacie z Moim sie nie rozwodze. Cale szczescie ze go mam w tym trudnym i meczacym zawodowo momencie.

17:29, sawicka02 , Santé
Link Komentarze (2) »
niedziela, 14 stycznia 2007

Zyje, ale co to za zycie....

Walcze od tygodnia z wirusem.

Wroce jak wygram!!!!

(jak czterejpancerniipies) 

15:14, sawicka02 , Santé
Link Komentarze (3) »
sobota, 02 grudnia 2006

A tak tylko .... roznica w mieszkaniu w kraju Kubusia i w kraju Kaczorow:

U nas z okazji pierwszego grudnia rzad wprowadzil prezerwatywy za 20 centymow. Znaczy :za cale JEDNO euros mozna miec co najmniej PIEC niebioskich momentow w zyciu..... i do tego zupelnie bezpiecznych....

Do nas jeszce nie doszlo ze kauczuk prezerwatyw moze bec "niebezpieczny dla zdrowia". Tu sie nadal mowi ze prezerwatywy chronia od smierci i od bardzo ciezkiej choroby.

Kiedy zaczelam pracowac w sluzbie zdrowia w 1986 roku, pracowalam z lekarzem ktory zajmowal sie ta nowa i nieznana choroba.... Niestety poznalam duzo pacjentow na AIDS cierpiacych. Wszyscy ktorych wtedy znalam umarli. Na cale szczescie w latach 90-dziesiatych znaleziono tri-terapie, srodki anty-wirusowe. Teraz osoby zakarzone moga zyc dlugo i a dobrych warunkach....

Szkoda ze w krajach afrykanskich i azjatyckich te lekarstwa sa jeszcze za drogie....

Jak dobrze ze malo osob wierzy ze prezerwatywy groza zdrowiu.....

20:48, sawicka02 , Santé
Link Komentarze (13) »
wtorek, 21 listopada 2006

S ma 17 lat i jest mlodsza corka mojej przyjaciolki i kolezanki z pracy MM.

S od paru miesiecy jest baardzo zakochana w C.  Slodcy sa bardzo oboje , jak wszystkie mlode i zakochane pary. Jest to dla obojga Ten Pierwszy Wazny Raz. 

Oto przytoczona przez MM niedawna rozmowa z S.

S. : Mama, ja moge isc spac do C. Jego rodzice sie zgadzaja?

MM: Moze to troche za wczesnie? Wiesz , nie mam zbyt ochoty bys spedzala z nim cala noc.

 S: A dlaczego sie nie zgadzasz?

MM: Mowie Ci, mysle ze to troche za wczesnie.

S: Ty nic nie rozumiesz. On mnie zaprasza do restauracji na romantyczna kolacje, a potem zostaniemy razem.

MM: A dlaczego chcecie spedzic cala noc razem?

S: No bo nigdy nie mamy wystarczajaco duzo czasu zeby sie widziec i pogadac.

MM: Ale ty wiesz co to znaczy spedzic cala noc razem?

S: No cos ty, ja zupelnie o „tym” nie mysle .

MM: Ale moze C. o seksie mysli?

S: No cos ty, Mamo!!!

MM: Ja mysle ze musicie najpierw o seksie porozmawiac.

S: No cos ty , mnie to zenuje!

MM: S zastanow sie, chcecie spedzic cala noc razem i zenujesz sie mowic z C. o seksie? A o prezerwatywach mowiliscie, a o pigulce mowiliscie?

S: No cos ty......

MM: Wiesz S jestes kobieta, i jesli przypadkiem nie uchronicie sie przed niepozadana ciaza to staniecie przed problemem. Czy juz zastanawialas sie ze oboje jestescie za to odpowiedzialni? I jakakolwiek bedzie wasza decyzja, to bedzie sie dzialo w twoim ciele i zawazy na twoim dalszym zyciu ?

S: No cos ty.... jaka ciaza, jakie dziecko?.... my nigdy o seksie zesmy nie rozmawiali. I ja jeszcze nie jestem gotowa! I w dodatku mam teraz okres.

MM: Ale C ? Pewna jestes ze on nie czeka na cos czego nie mozesz mu zaofiarowac? Pewna jestes ze masz ochote mu odmowic czegos na co on czeka? I jak on bedzie sie czul kiedy mu powiesz ze owszem spedzisz z nim noc, ale tylko na gadaniu? C. jest mezczyzna, ma potrzeby mezczyzny. Mysle ze koniecznie musicie o seksie razem rozmawiac.

S: No cos ty....

MM: Wiesz ja mysle ze najlepiej bedzie narazie jak pojdziecie sobie na ta romantyczna kolacje i potem on Cie odprowadzi do domu. Potem , jak juz bedziecie oboje gotowi, to bedzie co innego i bedziecie moze mogli spedzic cala noc razem. Teraz , mysle, jest troche za wczesnie....

 S: Moze masz racje?....

 No i mlodzi spedzili przepiekna, romantyczna kolacje.... i nadal o seksie nie rozmawiali....

Czy duzo z czterdziesto i piedziesicio latek tak moglo rozmawiac z ich Mamami ?!

Nie wiem. Mysle ze S. ma szczescie miec taka Mame. 

17:04, sawicka02 , Santé
Link Komentarze (9) »
 
1 , 2