O mnie , polce ktora jest od lat francuska
O autorze

Pasja

piątek, 08 maja 2009

Na poczatku poproszono mnie zebym tlumaczyla ( niby bylo to moje zajecie  w czasie tej podrozy). Tlumaczylam wiec, tlumaczylam… cale 5 minut…. I potem juz nie bylo to tak bardzo konieczne. 

Chodzilo o wspolne, polsko-francuskie, lub francusko-polskie warsztaty teatralne.

Byly one prowadzone przez  N. polska rezyserke i animatorke polskich warsztatow i przez O. naszego ( bo byl tez moim rezyserem w "Savannah bay") rezysera  .

Uczestniczylo w warsztatach mniej wiecej 30 mlodych dziewczyn i chlopcow, w tym pare dziewczyn " nie-aktorek"  ( nasi muzycy).

Rozpoczely sie warsztaty od lekkiego "rozgrzania" ( po francusku rechauffement) : czyli  cwiczen zeby lepiej sie poznac i  przelamac bariery  niesmialosci ( bo aktorzy sa w glebi ducha bardzo niesmiali, tylko ze tak nad  ta niesmialoscia pracuja ze jej sie nie widzi…. Ale wierzcie mi ze to z  powodu niesmialosci rzucamy sie w wir teatru…) .

Zwykle chodzenie po sali, zajmowanie calej przestrzeni, na sygnal zatrzymywanie sie, dotykanie najblizszej osoby roznymi czesciami ciala ( nos, czolo, pupa, kolano, etc) , na sygnal dotykanie jak najwiekszej ilosci osob etc.

Bardzo fajnym cwiczeniem byl "materac smiechu" : czyli turlanie sie po "materacu" zrobionym z scisle ulozonych cial kolegow.

Potem byly cwiczenia glosowe, liczenie, glosne , ciche, w kazdym jezyku, razem, pojedynczo.

"Spiew"  w paru grupach, chodzac po sali, bez slow, tylko  roznymi dzwiekami tworzac wspolna melodie, zwiekszajac, zmniejszajac natezenie etc.

Wszystkie te cwiczenia pozwolily mlodziezy lepiej sie poznac, miec pierwsze " fizyczne" kontakty z innymi, zaczac pracowac w grupach, probowac  stworzyc jedna zlaczona grupe.

Potem byly cwiczenia  zaufania :" marionettki, "rzezbiarze", " "niewidomi".  

Potem emocje:  radosc, smutek, strach, pozadanie, zlosc  i zwiazane z nimi pierwsze improwizacje. 

Mlodziez rozgrzana pierwszymi improwizacjami, potem "rzucala sie" na inne propozycje improwizacji.

Mielismy razem miec te warszaty przez 2 i pol godziny, wyszly 3 godziny i " poprawka" wieczorem, po wpolnej kolacji u nas w osrodku wczasowym. 

Ja jako tlumaczka pracowalam pare pierwszych minut, ale bardzo predko, juz prawie nic nie musialam tlumaczyc, bo kazdy pierwszy pokaz cwiczenia natychmiastowo byl przez druga strone zrozumiany i wykonywany. 

Nasi rezyserzy, ktorzy w pierwszych minutach tez byli lekko ( w stosunku do siebie) niesmali, bardzo szybko sie ze soba "zgrali" i rzucali ciekawe pomysly. 

Siedzac obok nich ( bo a nuz trzeba cos przetlumaczyc) az pialam z zachwytu … i jesli by mi byli tylko pozwolili to bym poleciala razem z mlodzieza robic te wszystkie cwiczenia… niestety… nie pozwolili.

Odbilam sobie wieczorem, bo po kolacji, na "wieczornicy"  polsko-francuskiej, lub francusko-polskiej, mlodziez zostala podzielona na grupy.

W kazdej grupie byli i francuzi i polacy… ale ostala sie jedna grupa bez polakow…. No i zaproponowalam ze sobie tam wejde jako polka ( ze nie jestem mlodzieza… to sobie zapomnieli) no i udalo nam sie… zrobilismy pare fajnych improwizacji… no  i ja "gralam" po polsku …. 

Ah, na te wspomnienia…. az lezka mi sie w oku kreci …… 

16:49, sawicka02 , Pasja
Link Komentarze (3) »
czwartek, 02 kwietnia 2009

Poniewaz poswiecilam sporo czasu na przetlumaczenie naszej sztuki ,oto tuz przed wyjazdem pare "kawalkow"

 

1:

Byc niebieska masa"Wydaje mi sie ze cale moje zycie bedzie juz na zawsze ubrudzone tymi potwornosciami, ktorych moja pamiec nigdy nie zapomni.

Juz nigdy nie bede mogl patrzec na piekne drzewo bez wyobrazenia sobie  drewnianych bali, noza  bez wyobrazenia sobie okopu na przeciko, pola bez szukaniana nim trupow.

Kiedy czerwony  koniectlacego  cygara  oswietli ogrod, moze krzykne" Co za idiota ktory chce zeby nas wrog znalazl". 

Ale bede nudzil innych   moimi opowiesciami o wojnie kiedy bede stary. Ale czy bede kiedys stary? Nie wiadomo.

Umrzec !  Po co !.

On moze umrze, i sasiad i jeszcze inny , ale ja ,  nie moge umrzec,  ja…

Nie mozna tak nagle stracic tej mlodosci, tej radosci, tej sily ktorej sie ma tak duzo.

Widzialo sie dziesieciu trupow, zobaczy sie setki zranionych, ale zeby to zdarzylo sie samemu sobie , byc niebieska masa na polu…. Nie mozna w to wierzyc."

Roland Dorgeles (1886-1973) Drewniane krzyze (1919)

2: 

Musimy stawic czola 

Gdzies na froncie, nasi mezczyzni przezywaja pieklo

Musimy stawic czola i wszedzie ich zastapic

Tych co nas opuscili dla blota i stali

Zarzadzac dziecmi, gospodarstwem i kuchnia

I dla malego zarobku, na polach pracowac,

Prowadzic tramwaje, pisac na maszynie ,

Kierowac sklepem i najtrudniej

Zameczac sie precyzyjna praca

Robic naboje, skladac pociski.

Smierci, pomimo nas, aktywne wyslanki.

Moze uda nam sie kiedys zapomniec

Tego krwawego szalenstwa , tej wstretnej wojny

3:  

Slowo : " Kobieta" Larousse (slownik) 1930 :

Kobieta pokazuje pewne wlasciwosci anatomiczne, jej kosci sa mniejsze w stosunku do dlugosci, czaszka jest mniejsza, mozg jest mniej zwiezly. Jej zmysly sa mniejszej jakosci, gorzej widzi kolory, zwlaszcza kolory ostre, ma gorsze oczy, gorzej widzi.

Innym waznym elementem  mentalnosci kobiecej jest egoizm, i paradoksalnie z niego wywodza sie zalety kobiety: milosc macierzynska, poswiecenie, milosierdzie i samozaparcie.

Nowym  okolicznosciom spolecznym i socialnym  narzuconym kobieta , nie udalo sie jeszcze zmienic ich psychologi.

Jednakze, zdanie, ktore kobiety lubia cytowac "zyc ich wlasnym zyciem" wskazuje na zwiekszenie sie poczucia egoizmu w ich osobowosci , bez wplywu , jednakze, na pozytek rodzinny.

4: Teraz wystarczy !

Koniec smiechu !Koniec schlebianiu

Po, po pochlebstwo

Koniec definicjiKoniec zdrobnien.

Slowa do smiechu, smieszne slowa! 

Koniec baby, smoka

Zolzy, dziwki

Chudzielca, grubej,

Laski, pieknosci !

Kto decyduje o naszym zyciu ?

Kto powiedzial ze dziewczyna

jest tylko polowa chlopca?

16:53, sawicka02 , Pasja
Link Komentarze (1) »

5: 

Byc kobieta , to nie jest ulomnosc, to Wyjatkowosc

Nie rodzimy sie kobieta  , stajemy sie Nia.

Zakaz wykonywanie czegokolwiek   jest klestwa ktora wisi nad  zniewolonymi  kobietami.   Tylko niezalezna praca da kobietom prawdziwa niezaleznosc .

Dzis ,wiekszosc pracujacych kobiet nie moze sie uwolnic od tradycyjnego swiata kobiet, nie dostaja one ani od spolecznosci, ani od mezow, pomocy ktora jest im konieczna by mogly sie stac konkretnie rowne z mezczyznami

Simone de Beauvoir 

6:

Wiecie co dzieci " Slowo OPOR musi zawsze byc wymieniane w czasie terazniejszym" Jest jeszcze tyle niesprawiedliwosci na swiecie i w kolo nas.

Lucie Aubrac

7:

W moja suknie

 lub w moj sweter,

Wkladam wszystko co mnie wzbogaca,

Malarstwo,

Rzezbe,

Architekture,

To co jem,

Pianke czekoladowa,

Albo zapiekanke z makaronu.

Nigdy, nigdy nie ograniczam kobiety,objawiam ja.

Kobiecosc jest rodzajem dobrze ulozonej arogancji.

Sonia Rykiel

Wracam kolo 19, 20 kwietnia.

Wesolych swiat !!!!

Moje beda pracowite...

16:53, sawicka02 , Pasja
Link Dodaj komentarz »
sobota, 21 marca 2009

Balo WSPANIALE, CUDOWNIE, CIEKAWIE. Na pewno zrobimy to raz jeszcze a moze nawet i wiecej.

Dzis , sobotnim rankiem, troche poprzebierani, by widz ktory sie nas nie spodziewa mogl zauwazyc ze cos sie dzieje, bo widac "dziwnych"ludzi, zrobilismy dwa hold-up'y: w bibliotece i w naszym super samie.

W bibliotece weszlismy na stoly i krzesla i mowilismy wiersze , jeden po drugim, przekazujac sobie "wymyslona" pileczke slow. Po ostatnim "poecie" krzyknelismy glosno " Poeci miedzyplanetarni maja jako misje szerzyc poezje po swiecie i nic i nikt im w tym nie przeszkodzi" i wybieglismy z biblioteki.

W rejonie "warzyw i owocow" w super-samie weszlismy na (przygotowane wczesniej przez pana dyrektora) skrzynki i mimo chalasu lodowek zaczelismy te same wiersze co w bibliotece.

Pare osob przeszlo bez spogladania na nas, pare sie zatrzymalo chwilke, pare zostalo od poczatku do konca. Sprzedawczynie i sprzedawcy tez przyszli nas sluchac i ogladac . Po naszym "ostatnim" krzyku znow wybieglismy ze sklepu pod oklaskami czesci publicznosci.

Nasz "szpieg" czyli kolezanka ktora robila nam zdjecia, po "wystepie" zostala troche w sklepie , robiac swoje zakupy i slyszala duzo klientow ktorzy o nas mowili.... i o to nam chodzilo.... by wlasnie taka krotka akcja spowodowala za nagle mowi sie o poezji, o poetach i w ogole o teatrze i literaturze.

Postanowilismy ze na pewno zrobimy to za rok znow w ramach "wiosny poetow" a moze uda nam sie tez zrobic taki hld-up we wrzesniu . Dobrze jest powtarzac tego rodzaju akcje co pare miesiecy.... zeby nie ulegly one zapomnieniu.

 

                                   

                                           Poeci sa w bardzo roznym wieku !!!!

                  Jak ladnie wyglada Poezja ubrana w warzywa i sery  !!!!

PS: nie szukajcie mnie na zdjeciach.... bo mnie nie ma....

 

18:18, sawicka02 , Pasja
Link Komentarze (13) »
piątek, 13 marca 2009

"Kobieta jest pusta"

"Kobieta nic nie rozumie"

"Kobieta jest prozna"

"Kobieta ma mniejszy mozg"…etc

Tymi zdaniami rozpoczyna sie sztuka z ktora jedziemy do Polski.

Jest to sztuka o rolach kobiet , o tej  roli "wyznaczonej" przez spoleczenstwo i tej  prawdziwej codziennej.

5 roznych kobiet :

anonimowa zona rolnika ktora w czasie dlugiej I wojny swiatowj przejela na swoje barki cale gospodarstwo, Francoise Giraud i Lucie Aubrac znane dzialaczki ruchu oporu i laczniczki w partyzantce francuskiej.

Simone de Beauvoir ktore mowi " Nie rodzimy sie kobietami, stajemy sie nimi"

Sonia Rykiel, znana projektantka mody dla ktorej kobiecosc jest rodzajem pieknej arogancji. 

Ich wpolny punkt:  sprzeciw wobec zamykania kobiet w w karkanych w jakie spoleczenstwo wtedy i nadal chce nas, kobiety wsadzic.

Przepiekna sztuka, wspanialy tekst i doskonala muzyka grana  przez mlodych aktorow i muzykow.

Ciekawa rezyseria, taka jaka bardzo lubie z minimum aksesorow i dekoracji.

Ciesze sie ogromnie ze jade z ta grupa mlodych , z tak ciekawa sztuka, ktora pozwoli nam na ciekawe dyskusje o roli i wolnosci kobiet, do Polski.

Zwlaszcza teraz po uslyszenia w jednym z  radii francuskich ze , cytuje " W Polsce kobiety maja coraz mniej wolnosci".

14:03, sawicka02 , Pasja
Link Komentarze (2) »
czwartek, 26 lutego 2009

Na poczatkach marca, kazdego roku kwitnie we Francji Wiosna poetow.

W tym roku  nasz teatr tez wezmie w tym udzial, nie tak od razu na poczatku marca, lecz bardziej w drugiej polowie tego miesiaca ( niestety jestesmy wszyscy tak zajeci ze nie udaje sie nam zorganizowac to w oficjalne dni poezji).

Wyobrazcie sobie ze zrobimy hold-up slow….

To znaczy ze w pewnym momencie w miejscu publicznym znajdzie sie pare osob ubranych moze troche dziwacznie ( by mozna bylo ich rozpoznac wsrod "normalnych" ludzi) , wchodzacych na cos by byc wyzszym od tlumu i mowiacym glosno wiersze. 

Opisze ten hold-up lepiej kiedy go przezyje, bo bedzie to dla mnie pierwszy hold-up slow. 

No i tu otwiera sie dla mnie kwestia poezji po francusku.

Do tej pory , przez te 28 lat jeszcze nigdy nie odwazylam sie "ruszyc" poezji francuskiej, bojac sie ze nie znajde do niej klucza, nie znajde melodii…

No po prostu balam sie ze mi sie nie uda.

W Polsce czytywalam godzinami Slonimskiego, Tuwima, Boya-Zelenskiego, Galczynskiego, Mickiewicza, Norwida, Slowackiego … i nawet Treny Kochanowskiego bardzo lubilam.

Tu nic…. Baaardzo dlugo nic…. Balam sie …

Czego ?

Sama nie wiem.

I tu nagle mam robic hold-up poetycki….

No i wzielam sie no i slysze muzyke slow, muzyke mysli ukrytych za wierszem…

Na razie zaczynam od Prevert…. On jest dla mnie jak Tuwim… moj ukochany…

Zaczynam wolno, po trochu, jeden wiersz tu, jeden tam, jeden po cichu drugi juz glosno… W ten week-end bede sie ich uczyla na pamiec…. 

I zeby radosci nie bylo za malo dostalam do tlumaczenia z polskiego na francuski wiersze napisane przez mlodych polskich poetow.

Oto w okresie wielkanocnym wyjezdzam jako tlumacz / aktorka do polski razem z grupa mlodziezy z teatru z Albertville.

Jedziem z naszym ( no z ich) spektaklem a oni , sie znaczy mlodziez polska przywita nas tez ich spektaklem ktory oparty jest na poezji napisanej przez mlodych ludzi na pierwszy konkurs poetycki pod nazwa "Buntuje sie wiec jestem". 

Mlodziez polska uczy sie francuskiego, wiec przez pare dni bede tlumaczyla ale nie az tak. 

By mlodziez kazdego kraju zrozumiala kazda sztuke robimy tlumaczenia, w Polsce nauczycielka francuskiego tlumaczy nasza sztuka, a tu ja tlumacze polska…. 

Powiem wam ze nie latwo jest  tlumaczyc wiersze….. robie to po raz pierwszy, pewna jestem ze w jakis sposob "zdradzam" ten tekst mimo ze bardzo staram sie nie tlumaczyc tylko slow ale i emocje… ale trudno, trudno…  

Mam nadzieje ze naszej francuskiej mlodziezy uda sie jednak zlapac mysl tych wierszy.

Mlodziez wszedzie jest do siebie podobna, ma te samy wolne i wzniosle mysli ktore pozwalaja im ( i nam " starym" tez)  dazyc do przyszlosci , ja tworzyc i zmienac.

I lubie ten tytul … "Buntuje sie wiec jestem"   przypomina mi moje mlodziencze ( no bardziej mlodsze niz teraz)  lata….  

Mysle ze bedzie to bardzo ciekawa podroz…. Teatr i Polska…. Bardzo interesujaca, jak dla mnie, mieszanka !

17:22, sawicka02 , Pasja
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 22 września 2008

W sobote gralysmy ( po trzy miesiecznej przerwie) "Savannah" .... ile emocji na sali.... ile przyjemnosci.

Dzis tylko ogromna przyjemnosc ....

Wniosek: dzis na warsztatach po kazdej improwizacji zrobie dyskusje co widzowie czuli....

Byc na scenie to dac widzowie emocje...

Dobrego dnia Wam zycze....

09:53, sawicka02 , Pasja
Link Komentarze (3) »
czwartek, 18 września 2008

Do przeczytanie KONIECZNIE dla aktualnych lub przyszlych rodzicow w GW.

I ta kwestia zbytniej "ochrony" i chec trzymania dziecka pod kloszem jest prawdziwa dla wszystkich dzieci.

Jesli chcesz by twoje dziecko mialo do Ciebie zaufanie i szacunek musisz najpierw miec zaufanie i szacunek do niego, od pierwszych chwil jego zycia.

Jesli chodzi o palenie marihuany... tez pare lat temu myslalam ze to nie jest az tak grozne dla zdrowia.

Od kad Moj pracuje z mlodymi ludzmi chorymi psychicznie, wiem jak duzo z nich zaczelo byc chorym po uzyciu marihuany.

To nie znaczy ze marihuana jest przyczyna schizofrenii ( na przyklad), ona tylko powoduje ze ta schizofrenia ( lub inna choroba psychiczna) sie po prostu budzi.....

12:06, sawicka02 , Pasja
Link Komentarze (2) »
wtorek, 16 września 2008

Wczoraj byly pierwsze warsztaty teatralne dla doroslych z Sawicka w roli "przywodcy".

Treme mialam, jak zawsze przed pierwszym razem.

Normalnie ma nas byc 11 uczestnikow. Wczoraj  3 osoby przeprosily , ale nie mogly byc na tym pierwszym spotkaniu, bylo wiec 8 uczestnikow, w tym 4 "nowe" osoby.

Bardzo sie ciesze ze mamy nowych uczestnikow, bo daje to inna , nowa dynamike grupie.

Dla "starych" uczestnikow jest to tez bardziej ciekawe, pracowac z nowymi nie znanymi osobami.

Zaczelam wczoraj bardzo "lekko" , najpierw pytaniem na co kazdy czeka, co oczekuje od tych warsztatow.

W podsumowaniu, pracowac nad emocjami, cialem, glosem  i improwizacjami….

Sie znaczy to co Sawicka w swojej glowie juz troche przygotowala….

 

Potem zrobilismy mala "rozgzrewke"….

Rozruszanie ciala, i rozgrzanie tegoz tez ciala, jako ze "Biz"'a ( to nasz tutejszy "halny" , zimny wiatr 3,6 lub 9 dniowy)  wieje i zimno jest okrutnie ( a we wrzesniu nie ma ogrzewania), chodzac po scenie i dodajac do tego chodzenia rozne intencje…. ( smutek, szukanie zgubionej rzeczy, goraco etc, etc).

 

Potem zeczelismy od pierwszych ( dla niektorych osob bylo to naprawde pierwsze w ich zyciu) improwizacji, prostych, z podanym malym tekstem, we dwojke lub solo.

 

Improwizacja jest rzecza szalenie trudna…. Nie tylko trzeba umiec sie ruszac, i dobrze wymawiac, ale jeszcze w dodatku trzeba znalesc "postac" ktora chce sie grac, trzymac sie tej postaci i wymyslac tekst…..   bardzo duzo rzeczy na raz ….zwlaszcza dla poczatkujacych..

 

Staralam sie najpierw "zadac " im proste rzeczy, i skonczylismy na improwizacje duzo bardziej "dowolnej" i w cztery osoby….

 

I okazalo sie ze po tych "zbbiorowych" improwizacjach komentarze byly…. "Oj, to trudne!!!!" " Ciezka jest obserwowac innych i w tym samym czasie wymyslac swoj tekst i trzymac sie postaci "….

A pare minut przed tymi "zbiorowkami" prosili mnie o cos "trudniejszego" i w pare osob……

Wniosek : najlepiej czlowiek uczy sie na bledach. …przynajmniej na warsztatach teatralnych.

 

Dzis obudzilam sie jednak dosyc zadowolona z siebie, mowiac sobie ze musze przygotowac na przyszly piatek lepsze improwizacje….

Tydzein bedzie pracowity bo wieczorami po pracy i rodzinie musze powtarzac teks sztuki ( gramy w sobote niedaleko Grenoble) i przygotowa dobre warsztaty na poniedzialek.

 

Teatr to CUDOWNA RZECZ……

 
09:01, sawicka02 , Pasja
Link Komentarze (6) »
wtorek, 02 września 2008

Spedzilam w piatek szalenie przyjemny teatralny wieczor.

Koncept jest prosty: u kogos , w jego domu lub mieszkaniu paru aktorow czyta i/lub gra krotkie teksty, goscie - widzowie przynosza cos do picia i do jedzenia.

W malzenstwie ktore nas przyjmowalo u siebie , po szwajcarskiej stronie, pani domu jest brazylijka, a pan domu szwajcarem. Pani domu pracuje w jednej z organizacji miedzynarodowej, a pan domu jest aktorem.

Mieszanka gosci byla bardzo ciekawa, duzo z nas "pochodzilo" z teatru, ale bylo tez duzo osob ktore z teatrem nie mialy nic wspolnego . Jesli chodzi o narodowosci to tez byla z nas ladna "mieszanina" : Szwajcaria, Francja, Brazylia, Mali, Burundii, Gruzja, Rosja, Zielony Przyladek , Bulgaria ..... i pewnie jeszcze pare innych ( nie udalo mi sie rozmawiac za wszystkimi osobami)

Po wspolnym aperitifie i pierwszych niesmialych "Dzien dobry", aktorzy przeczytali nam przepiekne krotkie teksty Czechowa. Po tym odczycie atmosfera od razu bardzo sie rozluznila ( choc trzeba przyznac ze juz przedtem byla bardzo przyjemna.... Ci wszyscy ktorzy znaja brazylijczykow, wiedza ze z nimi kontakt jest zawsze natychmiasowy i bardzo serdeczny).

Zajadajac sie roznymi pysznosciami przyniesionymi przez nas, gosci, probowalismy wszyscy dowiedziec sie czegos wiecej o innych osobach, gadalismy o naszych pasjach ( a aktorw, muzykow i malarzy bylo w srod nas sporo), o ekomie swiatowej, kulturach naszych krajow i krewnych i znajomych krolika.

Kolo dziesiatej, obejrzelismy jednoaktowke Czechowa "Oswiadczyny".

Po czym wieczor przedluzyl sie bardzo , jako ze temat sztuki pozwolil nam nadal dyskutowac, porownywac obyczaje dawne i dzisiejsze w kazdym kraju, gadac o naszych wlasnych przedstawieniach i projektach na przyszlosc.

Wieczor byl naprawde szalenie przyjemny, bylo w nim cos z dawnych "veillée" czyli wieczornic, kiedy cala duza rodzina, lub cala wies , lub cala dzielnica spotykala sie wieczorami i sluchala opowiesci.

Moze i u mnie kiedys zoganizuje taka teatralna wieczornice ? 

12:20, sawicka02 , Pasja
Link Komentarze (6) »
 
1 , 2 , 3